Enea dla Francuzów? To wcale nie jest pewne
Prywatyzacja Enei może się wydłużyć, bo interes sektora elektroenergetycznego wymaga szczególnego podejścia - powiedział wczoraj Aleksander Grad, minister skarbu.
Rząd od grudnia negocjuje z francuskim EdF sprzedaż 51 proc. akcji Enei i zapowiada, że sprywatyzuje spółkę do końca marca. Na sfinalizowanie transakcji zostały mu już tylko dwa dni. Czy domknie sprzedaż w tym terminie?
- Jeśli dobro postępowania Skarbu Państwa, spółki i przyszłych zobowiązań inwestorów będzie tego wymagało, to jestem w stanie ten czas wydłużyć - odpowiadał wczoraj na pytanie "DGP" Aleksander Grad.
Dwa tygodnie temu Jan Bury, wiceminister skarbu, mówił w Sejmie, że najważniejszym kryterium wyboru inwestora dla Enei jest cena za akcje, a drugim - budowa nowego bloku węglowego w Kozienicach o mocy 1000 MW. Bury zapowiadał, że jeżeli oferta EdF nie będzie satysfakcjonująca, resort nie wyklucza możliwości powrotu do negocjacji równoległych.
W kolejce na powrót do gry czeka przede wszystkim Kulczyk Holding, który w grudniu był bardzo bliski kupna Enei. Oferty na zakup spółki złożyły także GdF Suez i czeski EPH.
Według informacji "DGP" transakcja z Francuzami rozbija się o gwarancje dla rozbudowy Kozienic. EdF jest niechętny inwestowaniu w węgiel z powodu restrykcyjnej polityki klimatycznej Komisji Europejskiej. Rządowi z kolei zależy na tym, aby w umowie prywatyzacyjnej znalazł się jasny zapis o inwestycji w elektrownię.
EdF zapewnił wczoraj "DGP", że negocjacje z rządem trwają.
Maciej Szczepaniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu