Gorsza koniunktura nie zatrzyma rozwoju Bogdanki
Kolejne wezwanie na akcje spółki nie byłoby dla mnie zaskoczeniem - mówi Zbigniew Stopa, prezes Bogdanki
Po wielu latach na drugim planie został pan prezesem Bogdanki. I na dzień dobry musi się pan zmierzyć z kiepską koniunkturą.
Na pewno nie będzie to w gospodarce łatwy rok. Widać, że będzie ona działać na wolniejszych obrotach, a to oznacza spadek konsumpcji energii elektrycznej, a w konsekwencji i węgla. Bogdanka jest jednak w dobrej sytuacji. W tym roku nie mamy już na zwałach zapasów węgla i sprzedaż całej produkcji jest zapewniona. Całą przyszłoroczną produkcję również mamy zakontraktowaną - blisko 80 proc. wydobycia objęte jest umowami długoterminowymi.
Innych zagrożeń pan nie widzi?
Sygnalizowaliśmy już rynkowi, że mamy pewne opóźnienie z inwestycjami związanymi z zakładem przeróbki mechanicznej węgla. Pewne elementy zostały uruchomione jeszcze w 2012 r., zakończenie robót budowlano-montażowych planujemy na koniec 2013 r., a rozruch całego zakładu do sierpnia 2014 r. Nie wpłynie to jednak na ostateczny termin uzyskania docelowego wydobycia na poziomie 11,5 mln ton w 2014 r.
Jakim wynikiem spółka zakończy 2012 rok? Po trzech kwartałach przychody Bogdanki wyniosły blisko 1,4 mld zł, EBITDA 567,5 mln zł, a zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej 276,75 mln zł. Analitycy mówią o wyniku netto 300 mln plus na koniec roku.
Nie publikujemy prognoz wynikowych, dlatego nie mogę się także odnieść do szacunków analityków.
Warto jednak przypomnieć, że IV kw. jest zwykle słabszy w górnictwie ze względu na tworzone rezerwy na koszty pracownicze, wypłacane barbórki i czternastki. Ostatni IV kw. nie będzie wyjątkiem.
Pamiętajmy też, że końcówka 2011 r. była wyjątkowo dobra ze względu na uruchomienie kompleksu strugowego, z kolei w 2013 r. w IV kw. musieliśmy zmagać się z mniej korzystnymi warunkami geologicznymi w ścianie strugowej w Polu Stefanów, polegającymi na tzw. nieciągłości pokładu.
Nie udało się wrogie podejście Bogdanki przez NWR, na panewce spaliły plany JSW. Do trzech razy sztuka? Czy nadal możliwe jest przejęcie?
Zainteresowanie ze strony NWR zakończyło się wezwaniem na akcje. O zainteresowaniu Jastrzębskiej Spółki Węglowej czytaliśmy w prasie, ale wezwania ostatecznie nie było. Gdyby jednak taka próba ze strony jakiegokolwiek inwestora jeszcze się pojawiła, nie zdziwiłoby mnie to, gdyż dla wielu graczy branżowych Bogdanka wydaje się atrakcyjną inwestycją.
Nawet przy cenie ok. 130 zł za walor? Uwzględniając premię, na stole powinno się znaleźć nawet 5 mld zł. Pańskim zdaniem Bogdanka jest dziś tyle warta?
Wiele zależy od celów, jakie potencjalny przejmujący chciałby osiągnąć. Bogdanka ciągle się rozwija. Generujemy zyski na poziomie kilkuset milionów złotych rocznie i ciągle mamy potencjał, jeśli chodzi o podnoszenie efektywności. Produkcja rośnie. W pierwszej połowie 2013 r. gotowa będzie strategia spółki do 2020 r. Powtórzę - kolejne wezwanie nie byłoby zaskoczeniem. Jako zarząd koncentrujemy się jednak na tym, by samodzielnie realizować plan rozwoju i długoterminowo pozostać atrakcyjni dla naszych akcjonariuszy.
Pan już swoje akcje sprzedał?
Trzymam.
Czy zła koniunktura zatrzyma inwestycje Bogdanki?
Firma jest w bardzo dobrej sytuacji, dlatego koniunktura na rynku nie będzie miała wpływu na realizację naszego programu inwestycyjnego. Nakłady w 2013 r. sięgną ok. 700 mln zł. Planujemy, że produkcja wyniesie ok. 9 mln ton węgla, a w 2014 r. sięgnie zapowiedzianego docelowego poziomu 11,5 mln ton. Nasza polityka handlowa, opierająca się na wieloletniej współpracy z odbiorcami, sprawdza się, o czym świadczy wartość naszych kontraktów realizowanych w 2012 r. i planowanych na 2013 r.
Czy pana zdaniem zagrożenie ze strony importowanego węgla będzie rosło?
Od wielu miesięcy obserwujemy spadek cen węgla na światowych rynkach. Dziś ich poziom jest już taki, że cena ostateczna paliwa wraz z transportem naszego surowca do elektrowni może równać się cenie ARA (cenie w portach Amsterdam, Rotterdam, Antwerpia - red.) z transportem. Wschodnie kierunki takim zagrożeniem nie są. Po pierwsze węgiel ze Wschodu jest różnej jakości, ograniczone są również możliwości transportowe, gdyż odbywa się on głównie koleją.
Pewne jest jedno - na rynku największe szanse na przetrwanie ma ten, kto najtaniej produkuje węgiel. I my tę rywalizację wygrywamy zarówno z zagranicznymi rynkami, jak i ze Śląskiem.
Jaki wpływ na działalność spółki ma konflikt z jej byłym prezesem Mirosławem Tarasem?
Mirosław Taras złożył zawiadomienie do prokuratury i wniósł sprawę do sądu o stwierdzenie nieważności uchwały rady nadzorczej spółki o jego odwołaniu. Nie ma to jednak żadnego wpływu na bieżącą działalność.
Co będzie miało największy wpływ na cenę węgla energetycznego w krótkim i długim terminie?
Europejski rynek zalał surowiec z USA, gdzie węgiel zastępowany jest gazem łupkowym. To on odpowiada za obecny spadek cen. Dalsza ewentualna obniżka zależeć będzie już od popytu na energię. Pojawiają się nieśmiałe sygnały, że może gospodarka w drugim półroczu 2013 r. pójdzie do przodu, zarówno w Europie, jak i w Chinach. Wpływ na cenę surowców - w wielu branżach - miewają także losowe zdarzenia, których przewidzenie nie jest możliwe.
@RY1@i02/2012/252/i02.2012.252.00000110b.802.jpg@RY2@
materiały prasowe
Zbigniew Stopa, prezes Bogdanki
Rozmawiał Maciej Szczepaniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu