Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Poszukiwanie gazu nie może rujnować środowiska

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Mieszkańcy terenów, gdzie trwają poszukiwania, mogą czuć się w pełni bezpieczni

Kilkudziesięcioletnie doświadczenia PGNiG pokazują, że eksploatacja złóż prowadzona w sposób zgodny z przepisami i standardami jest bezpieczna dla środowiska naturalnego i dla samych mieszkańców.

Metody poszukiwań

Najpierw na polu, łące czy działce pojawiają się geolodzy. Wiedzę o tym, co kryje się głęboko w ziemi, uzyskują za pomocą emisji fal sejsmicznych, które wywołują drgania o niskiej i kontrolowanej częstotliwości. Fale przenikają w głąb ziemi, odbijają się od kolejnych warstw skał i wracają na powierzchnię, gdzie są rejestrowane. Dzięki temu wiadomo, jaka jest budowa geologiczna danego rejonu. Poszukiwania przypominają badania USG, które prześwietlają kolejne warstwy ziemi. Najczęściej stosowane są urządzenia wytwarzające fale, zamontowane na specjalnych samochodach ciężarowych.

Kolejnym krokiem jest dokładna analiza wyników badań. Kiedy badania sejsmiczne okażą się obiecujące, eksperci typują miejsce do próbnego odwiertu badawczego. W ten sam sposób poszukuje się gazu ziemnego i ropy naftowej. Z odwiertu pobiera się próbki skał, które zostają oddane ekspertom do analizy. Jeśli okaże się, że próbki wskazują na obecność gazu, zapala się zielone światło do odwiertów próbnych i eksploatacyjnych.

Wymogi środowiskowe

Wiercenia prowadzone są z dala od domów i innych zabudowań. Wiertnia może stać tylko w trakcie wiercenia, czyli przez kilka miesięcy - wiercenie trwa bowiem ok. 100 dni. Sama wiertnia zajmuje teren niespełna jednego hektara. Dla porównania, centrum handlowe zajmuje zwykle kilka hektarów. Hałas związany z pracami w odwiertach to również problem okresowy, a jego poziom jest porównywalny do poziomu hałasu pochodzącego z ruchu ulicznego. Przepisy środowiskowe, zarówno polskie jak i unijne, stawiają wysokie wymagania przedsiębiorcom poszukującym surowców.

Pod kontrolą

Po zakończonych wierceniach przedsiębiorca powinien doprowadzić środowisko do stanu sprzed rozpoczęcia prac. Tym bardziej że jest stale kontrolowany przez państwowe organy nadzoru geologicznego i górniczego. Tak było m.in. w Markowoli na Lubelszczyźnie, gdzie próbny odwiert pokazał, że gazu z łupków nie opłaca się wydobywać, i PGNiG w ciągu niespełna roku doprowadziło teren, na którym stała wiertnia, do stanu sprzed rozpoczęcia prac. Teraz na polu rolnika, który udostępnił je do wierceń, rosną truskawki i zboże.

Bartosz Rowiński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.