Rynek gazu szykuje się do zmian
W rządzie oraz Sejmie, a także w UOKiK, Urzędzie Regulacji Energetyki i PGNiG trwają już intensywne prace, które mają doprowadzić do zmian oczekiwanych przez rodzimy rynek gazu i Komisję Europejską
Oprócz tego, że coraz częściej w kontaktach długoterminowych na dostawy surowca odchodzi się od indeksacji cen opartych na notowaniach ropy, w większym stopniu uwzględniając ceny gazu wyznaczane przez giełdy gazu, zwiększa się też dywersyfikacja źródeł pozyskiwania błękitnego paliwa.
Nowe możliwości
Dzięki wzrostowi podaży skroplonego gazu LNG i rewolucji łupkowej w USA, a także rosnącemu znaczeniu terminali LNG i hubów gazowych na globalnym rynku gazu - otwierają się przed Polską i państwami Europy Środkowo-Wschodniej nowe możliwości. Eksperci nie mają wątpliwości, że bez liberalizacji rynku Polska nie będzie w stanie z nich skutecznie skorzystać. Nie będzie to jednak łatwe zadanie. Jak podkreśla Andrzej Szczęśniak, niezależny analityk rynku, Polska od około 15 lat stara się zdemonopolizować ten segment, ale nic z tego nie wychodzi. Teraz skuteczność działań powinna być jednak znacznie lepsza.
- KE zarzuca Polsce, że w kraju wciąż mamy do czynienia z cenami regulowanymi dla odbiorców przemysłowych. Ceny te powinny być uwolnione - tłumaczy Wojciech Szymczak, dyrektor departamentu analiz UOKiK.
Zmiany musimy szybko wdrożyć, bo do końca roku (już w 2009 roku KE skierowała do polskiego rządu wezwanie do usunięcia uchybień dotyczących wypełnienia zobowiązań określonych w dyrektywie 2003/55/WE).
Wyrównywanie szans
Zachodzącym zmianom z uwagą przyglądają się polscy przedsiębiorcy z różnych sektorów, a w szczególności branża chemiczna i hutnicza. Dla nich koszt gazu stanowi jeden z najważniejszych czynników konkurencyjności warunkujący rozwój (koszt gazu stanowi nawet 60 proc. kosztów produkcji).
- Dziś surowiec w Polsce jest droższy niż w innych europejskich krajach, a to oznacza dla nas utratę konkurencyjności. Nie chcemy wcale mieć gazu tańszego niż firmy np. z Niemiec. Chcemy go mieć w takiej samej cenie, by warunki konkurencji były równe - wyjaśnia Wojciech Lubiewa-Wieleżyński, prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego. Bez uwolnienia cen gazu w Polsce i pojawienia się na rynku konkurentów dla PGNiG będzie to nierealne.
Większy popyt
Z kolei branża gazownicza w otwarciu rynku poszukuje szans na rozwój obszaru sprzedaży. Dziś spółki rywalizujące z PGNiG o rynek nie mają szans z tym dominującym podmiotem.
Z wielkimi nadziejami na zapowiadaną ewolucję rynku gazu patrzy również branża energetyczna. Zgodnie z prognozami właśnie elektroenergetyka ma być największym motorem wzrostu zużycia gazu ziemnego w Polsce. Mikołaj Budzanowski, minister skarbu, wylicza, że tylko projekty w nowe bloki, realizowane przez PGE, Tauron, KGHM i Orlen spowodują wzrost zapotrzebowanie na to paliwo o minimum 3 mld m sześc. PGNiG szacuje, że już w ciągu najbliższych trzech lat popyt skoczy o 2 mld m sześc.
Jednak, pomimo deklaracji budowy dużych mocy w oparciu o gaz, dotychczas tylko w przypadku kilku projektów podjęte zostały realne działania inwestycyjne.
- Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest brak pewności co do kierunku i tempa zmian liberalizacyjnych na rynku gazu w Polsce, w tym integracji rynku krajowego z rynkami Europy Zachodniej oraz zaistnienia mechanizmów rynkowych kształtowania cen - tłumaczy Wojciech Słowiński, partner i szef grupy energetycznej w PwC.
Otwarcie rynku jest również kluczową kwestią z punktu widzenia rozwoju obszaru wydobycia gazu ze złóż niekonwencjonalnych w Polsce. Analitycy PwC podkreślają, że dalszy los liberalizacji może decydować o tym, czy nasz kraj w pełni wykorzysta szansę w przypadku potwierdzenia opłacalności eksploatacji tych złóż.
@RY1@i02/2012/203/i02.2012.203.16700030j.802.jpg@RY2@
Prognoza zapotrzebowania na gaz ziemny
Michał Duszczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu