Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Cena ciepła powinna umożliwić inwestycje

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Przez rok zespół specjalistów URE zajmował się projektowaniem nowego mechanizmu taryfowania cen ciepła. We wrześniu zaproponował nowy model taryfy. Dla branży jest on nie do przyjęcia

Prezes URE zaprosił producentów ciepła systemowego do konsultacji nowego modelu zasad ustalania taryf dla ciepła systemowego. Zgodnie z ustaleniami przyjętymi przez przedstawicieli URE i branży ciepłowniczej miał on uwzględniać taki zwrot z kapitału zaangażowanego w produkcję ciepła, który umożliwi firmom ciepłowniczym działalność inwestycyjną.

Nieprzewidywalne decyzje

Zwrot na kapitale to jedna z najistotniejszych dla ciepłownictwa kwestii. To niemal "być albo nie być" tej branży. Od przyjętego modelu taryfowania zależy to, czy firmy ciepłownicze będą dysponować kapitałem umożliwiającym realizowanie inwestycji, które w pierwszej kolejności są konieczne do odtworzenia starzejącego się majątku trwałego. Brak niezbędnych inwestycji mających na celu unowocześnienie branży sprawi, iż ceny ciepła systemowego mogą skokowo wzrastać. W skrajnym przypadku firmy ciepłownicze, już dziś funkcjonujące na granicy opłacalności, będą upadać.

- Branża ciepłownicza od lat oczekuje jednoznacznych, przejrzystych i wystandaryzowanych zasad uchwalania cen ciepła. Jak dotąd zbyt wiele zależy od arbitralnych decyzji przedstawicieli terenowych oddziałów URE. Wydawało się, że latem tego roku osiągnęliśmy wreszcie upragnione porozumienie, ale propozycja URE dowodzi czegoś przeciwnego - ocenia Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie (IGCP). Jego zdaniem w licznych przypadkach ustalania taryfy URE prezentuje różne podejście w stosunku do podobnych kwestii, w zależności od oddziału firmy ciepłowniczej. Coraz częściej dochodzi nawet do tego, że wydawane są różne decyzje, które dotyczą podobnych problemów i to występujących w tym samym oddziale firmy ciepłowniczej. Prowadzi to do sytuacji, w której przedsiębiorstwa w żaden sposób nie mogą przewidzieć przychodów i nie są w stanie planować swoich wydatków. W konsekwencji tracą też szanse na sfinansowanie niezbędnych prac inwestycyjnych środkami pochodzącymi z zewnętrznych źródeł. Nie są bowiem zdolne wiarygodnie, obiektywnie oszacować przewidywanego czasu na zwrot zainwestowanego kapitału.

- Nigdy do końca nie wiadomo, jaką w końcu decyzję w kwestii taryfy wyda URE. Takie postępowanie urąga wszelkim zasadom ekonomii - skarży się Jacek Szymczak.

Akceptacja postulatu

Ustalanie taryf dla ciepła za pomocą tradycyjnej metody kosztowej sprawia, że firmom ciepłowniczym nie opłaca się inwestować w zmniejszanie kosztów wytwarzania ciepła czy w podnoszenie jakości usług; tym bardziej we własny rozwój. Jest natomiast powodem stopniowej ich dekapitalizacji. Ostatnio prezes URE przedstawił własną propozycję. Uwzględniała ona wiele postulatów zgłaszanych przez ciepłownictwo. Jednak branża i jej nie może w pełni zaakceptować.

- Założenia zaproponowanej metody uwzględniają główny postulat takiego ustalania taryfy, by firmy łatwiej mogły uzyskiwać zwrot na kapitale, i to zasługuje na uznanie. Jednak i w tym przypadku mamy uwagi dotyczące wysokości wskaźników - mówi Jacek Szymczak.

Dwa wskaźniki

Nowa formuła URE wprowadza dwa nowe wskaźniki regulacyjne. Niestety nie są one jednoznacznie określone. Co gorsze, ich ustalenie miałoby całkowicie pozostawać w gestii URE. Chodzi tu o wskaźnik U, określany jako "współczynnik zapewniający ochronę interesów przed nieuzasadnionym poziomem cen i ograniczający nadmierny wzrost opłat ponoszonych przez odbiorców".

- Ten wskaźnik w żaden sposób nie jest określony, a to oznacza, że jest w pełni nieprzewidywalny, czy też jego wielkość będzie określać arbitralnie regulator - zaznacza Jacek Szymczak.

Drugi wskaźnik to EWA, czyli wskaźnik efektywności wykorzystania majątku, który według Jacka Szymczaka jest "nieporozumieniem metodologicznym".

- Uznaniowość prezesa URE wyrażająca się w zupełnie dowolnym ustalaniu obu wskaźników jest niezgodna z normami konstytucyjnymi. Zaproponowany model, mimo że zawiera pozytywne elementy, jest niebezpieczny dla branży. Przekazuje on w ręce URE jeszcze więcej kompetencji regulacyjnych niż dotychczas. Miało być więcej przejrzystości i mniej uznaniowości regulatora, ale proponowany model jeszcze bardziej umocni biurokratyczne i uznaniowe procedury - przekonuje Jacek Szymczak.

Jaka zatem jest propozycja branży ciepłowniczej?

- Wnioskujemy o wykreślenie wskaźnika EWA i o jednoznaczne sparametryzowanie wskaźnika U - mówi Jacek Szymczak.

Krzysztof Polak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.