Dziennik Gazeta Prawana logo

Obligo, czyli minimum 35 proc. na giełdę

30 czerwca 2018

Brak infrastruktury umożliwiającej kupno surowca od dostawców innych niż PGNiG to jedna z kluczowych barier dla demonopolizacji. Konieczne jest przymuszenie monopolisty do oddania części rynku

Podstawową przeszkodą w stworzeniu wolnego rynku gazu ziemnego w Polsce są ograniczenia infrastrukturalne. Wąskie gardła pomiędzy krajowym systemem przesyłowym a systemami krajów ościennych tworzą barierę dla importu dodatkowych wolumenów gazu na potrzeby spółek obrotu zainteresowanych dalszą sprzedażą gazu na terenie Polski. W obliczu ograniczeń infrastrukturalnych, na których zniesienie trzeba poczekać jeszcze kilka lat, jednym z podstawowych narzędzi stymulujących rozwój konkurencji w obszarze obrotu błękitnym paliwem jest wdrożenie programu uwolnienia gazu. Tego typu programy, choć w różnej formule, były dość powszechnie stosowane na innych rynkach zachodnioeuropejskich, wspomagając kreowanie konkurencji i liberalizacji rynku.

Głównym celem programu uwalniania gazu jest wsparcie rozwoju konkurencji w obszarze obrotu gazem ziemnym oraz stworzenie mechanizmów dla rynkowego kształtowania cen paliwa gazowego, co z kolei jest warunkiem koniecznym dla uwolnienia cen z obowiązku taryfikacji. W związku z tym warto zastanowić się, jaki wolumen gazu powinien zostać "uwolniony", aby regulator mógł stwierdzić funkcjonowanie realnej konkurencji. Bo to, że określone ilości gazu powinny zostać uwolnione, nie budzi wątpliwości. - Wprowadzenie obowiązkowego pułapu jest niezbędne. Przykład rynku włoskiego wskazuje na to, że trudno spodziewać się jakichkolwiek dobrowolnych ruchów ze strony monopolisty w zakresie udostępnienia określonych ilości gazu ziemnego w obrocie hurtowym - wyjaśnia Mariusz Swora, były prezes URE.

Jaki powinien być więc odpowiedni wolumen? Niestety nie ma zgody co do ilości gazu, jaki powinien trafiać na giełdę w ramach obliga. Na początek PGNiG deklaruje, że do obrotu hurtowego dostarczy 100 mln m sześc. gazu kwartalnie, czyli 0,4 mld m sześc. rocznie. A to ledwie niecałe 3 proc. gazu, którym handluje spółka. Ustawowe obligo giełdowe na pewno będzie wyższe. Niektórzy twierdzą, że powinno sięgać ponad 70 proc.

Eksperci uważają, że punktem odniesienia dla określenia wolumenu uwalnianego gazu może być praktyka rynkowa lub regulacje odnoszące się do ochrony konkurencji. W pierwszej kolejności analogii można szukać na rynku elektroenergetycznym, na którym uwolnienie cen dla odbiorców przemysłowych nastąpiło w momencie gdy wskaźnik koncentracji rynku (HHI) wynosił około 2400. W przypadku rynku gazowego oznacza to, że aby program przyniósł zamierzony efekt uwolnienie gazu powinno obejmować minimum 51 proc. gazu sprzedawanego przez podmiot dominujący. Alternatywne podejście, uwzględniające zapisy ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, jest bardziej restrykcyjne. Zgodnie z ustawą, domniemywa się, że przedsiębiorca ma pozycję dominującą, jeżeli jego udział w rynku przekracza 40 proc., co przy obecnej strukturze rynku oznaczałoby konieczność uwolnienia przez podmiot dominujący około 60 proc. wolumenu sprzedawanego gazu.

Analitycy nie mają wątpliwości, że osiągnięcie takiego poziomu już na wstępie liberalizacji będzie trudne. Stąd koncepcja, by do docelowego poziomu dochodzić w ciągu kilku lat. Początkowo posłowie postulowali, by firmy, które w danym roku posiadały ponad 10 proc. całkowitych mocy wejściowych do krajowego systemu przesyłowego, do obrotu hurtowego przeznaczały minimum 15 proc. surowca, którym handlują (czyli około 2 mld m sześc. gazu). To jednak zbyt mało. Model wskazywane choćby przez analityków PwC określa minimalny poziom początkowy na pułapie 35 proc. - Nawet przyjmując jako cel zniesienie regulacji cenowej w pierwszej kolejności dla odbiorców przemysłowych, odpowiadających za zużycie 70 proc. tego paliwa w Polsce, poziom uwolnionego gazu nie powinien być niższy niż 35-42 proc. krajowego zużycia - tłumaczy Wojciech Słowiński, partner i szef grupy energetycznej w PwC. Jak zaznacza, ustalony w ten sposób poziom traktowany powinien być jednak jako minimalny wolumen uwalnianego gazu zapewniający realny wpływ na procesy liberalizacyjne. W kolejnych latach obligo miałoby dalej rosnąć - w drugim roku liberalizacji do 50, a w trzecim - do 75 proc.

@RY1@i02/2012/189/i02.2012.189.21400020b.101.jpg@RY2@

Rekomendowany poziom obliga giełdowego

Michał Duszczyk

michal.duszczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.