Jak europejskim krajom udało się zliberalizować sektor gazowy
Rozbudowana infrastruktura przesyłowa, silny regulator i nowi dostawcy - to przepis na wolny rynek
Pierwsze procesy deregulacyjne sięgają lat 70. i 80. W Europie bakcylem liberalizacji jako pierwsi zarazili się Brytyjczycy. Przedmiotem działań liberalizacyjnych na rynku gazu ziemnego, które rozpoczął gabinet premier Margaret Thatcher, był lokalny monopolista - British Gas Corporation (BG). Podobnie jak w Polsce PGNiG, tak i wówczas spółka BG w Wielkiej Brytanii była zintegrowanym pionowo podmiotem gazowniczym, skupiającym w swoich strukturach zarówno produkcję gazu, jak i transport, magazyny, sprzedaż hurtową i detaliczną. Narzędziem liberalizacyjnym stała się prywatyzacja BG w 1986 r. i zasada równego dostępu do infrastruktury (TPA), wciąż jednak należącej do monopolisty. Ważnym etapem w procesach liberalizacyjnych lat 80. było stworzenie regulatora rynku gazu - Office of Gas Supply (Ofgas), który stał się prekursorem instytucji regulacyjnych rynków gazowych promowanych później w Unii Europejskiej (w tym polskiego URE).
W połowie lat 90., kiedy uznano stopień konkurencyjności rynku gazu za niewystarczający, postanowiono wprowadzić bardziej radykalne zmiany. Tym razem narzędziem liberalizacyjnym stała się gruntowna restrukturyzacja monopolisty i wydzielenie części odpowiedzialnej za sprzedaż i produkcję gazu do niezależnej spółki (Centrica plc). Ale to nie koniec. W 2000 r. nastąpiło wydzielenie kapitałowe części odpowiedzialnej za przesył gazu (Transco). W ten sposób Wielka Brytania była pierwszym w Europie krajem, który skutecznie doprowadził do unbundlingu, czyli wydzielenia własnościowego operatora systemu przesyłowego gazu od obrotu - rozwiązania, które zaczęła promować też Unia Europejska. Skutki radykalnych działań Brytyjczyków możemy dzisiaj obserwować, porównując niższe ceny gazu na wyspie (NBP) do wyższych cen w Europie kontynentalnej.
Czy jednak sprawny regulator, skuteczny unbundling i prywatyzacja to główne przyczyny sukcesu procesu liberalizacji w Wielkiej Brytanii?
Nie do końca. Akty prawne i działania regulacyjne zdecydowanie pomogły procesowi, wprowadzając dyscyplinę rynkową dla monopolisty i ograniczając jego spodziewane próby zachowania status quo. Jednak bez rozwoju infrastruktury przesyłowej rynek gazu ziemnego w Wielkiej Brytanii nie byłby dzisiaj najbardziej płynnym rynkiem w Europie. Unbundling zbiegł się w czasie z otworzeniem pierwszego fizycznego, dwukierunkowego połączenia gazociągowego z Europą Kontynentalną - interkonektora z Belgią. Jego powstanie było krokiem milowym w rozwoju rynku brytyjskiego (i belgijskiego) i umożliwiło zasilenie systemu gazowego w Wielkiej Brytanii (i Belgii) gazem innych podmiotów (konkurencyjnych wobec monopolisty). Interconnector (bo tak nazywa się to połączenie) stworzył zupełnie nowe możliwości handlowe dla graczy po obu stronach Morza Północnego. Inwestycje w infrastrukturę były kontynuowane w kolejnych latach (połączenie BBL, nowe terminale LNG, gazociąg Langeled ze złóż norweskich). Dzięki temu rosła liczba uczestników rynku, zwiększała się jego konkurencyjność i liberalizacja stała się faktem.
W międzyczasie Europa kontynentalna postanowiła, choć z opóźnieniem, podążyć śladem europrymusa z wyspy. Dlatego zdecydowano się na przeforsowanie pakietu energetycznego, stopniowo wymuszającego na państwach UE w kolejnych swoich edycjach (dotychczas trzech) zmiany deregulujące rynki gazu.
Europa liberalizująca sektor gazu była i pozostaje Europą kilku prędkości. Gdzie szukać na kontynencie najbardziej płynnych rynków? Tam, gdzie najbardziej rozwinięta jest infrastruktura gazowa (w szczególności interkonektory z krajami sąsiednimi), dostęp do wielu źródeł gazu (gazociągi z różnych kierunków, LNG), silna instytucja regulacyjna (regulator), wielu dostawców gazu zdolnych konkurować ze sobą wzajemnie i nieposiadających znaczącej przewagi konkurencyjnej (jak np. dominacja na interkonektorach czy dostęp do magazynów). Krajami pierwszej prędkości (poza UK) są kraje Beneluksu (Belgia, Holandia). Przyspieszone tempo zmian na rynku gazu można od kilku lat zauważyć na rynku niemieckim - to wynik zamierzonych działań regulatora Bundesnetzagentur (BNetzA), dążącego do integracji lokalnych systemów gazowych, obniżenia taryf transportowych, wprowadzenia systemu entry-exit, rozbudowy infrastruktury. W latach 2003 - 2008 w Niemczech przeprowadzono program uwolnienia gazu, który w pierwszych latach okazał się porażką (niska liczba uczestników). Wynikało to przede wszystkich z faktu, że program uwolnienia gazu nie obejmował uwolnienia przepustowości, co dawało monopoliście przewagę infrastrukturalną nad innymi podmiotami, oraz z braku instytucji regulatora. Dopiero powołanie BNetzA w 2005 r. i wymuszenie na monopoliście udostępnienia paliwa wraz z mocami przesyłowymi wywołało pożądany efekt liberalizacyjny.
Powoli budzą się z letargu kraje Europy Środkowo-Wschodniej - jako pierwsi Austriacy, potem Czesi i Węgrzy, rozbudowując połączenia transgraniczne, wprowadzając silnego regulatora i ograniczając dominację podmiotu zasiedziałego. Czy Polska dołączy do tego grona? Zobaczymy.
@RY1@i02/2012/189/i02.2012.189.21400040k.802.jpg@RY2@
Zróżnicowane źródła dostaw to podstawa udanej liberalizacji rynku gazu
Katarzyna Sokół
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu