Zlikwidowano kopalnie i musimy importować węgiel
Prof. Wiesław Blaschke: energia produkowana z węgla ciągle jest najtańsza. Dzięki temu polskie produkty mogą być konkurencyjne
Zużycie węgla w świecie ma rosnąć, ale Unia Europejska nadal nieprzychylnie patrzy na węgiel. Jak Pan ocenia perspektywy polskiego górnictwa?
Problem polega na tym, czy możemy zastąpić węgiel. I trzeba jasno powiedzieć, że nie mamy go czym zastąpić. Elektrownia atomowa, jeżeli powstanie, to za kilkanaście lat. I nic nie zmieni, bo żeby zastąpić węgiel, to musiałoby być tych elektrowni jądrowych więcej. Poza tym dochodzi problem akceptacji społecznej. W Niemczech rząd idzie w kierunku rezygnacji z elektrowni atomowych. Z tego kraju przychodziły do Polski listy, w których protestowano przeciwko budowie w Polsce elektrowni jądrowej. Jeżeli zaś chodzi o energetykę wiatrową, to gdyby nie dopłaty do niej, już by jej nie było. Energetyka wodna, geotermia, czy spalanie biomasy to margines.
Co zatem należy robić?
Widać, że nie ma ucieczki od węgla. Trzeba pokładać nadzieje w wydobyciu gazu łupkowego, ale to też kwestia przyszłości. Energia produkowana z węgla brunatnego i kamiennego ciągle jest najtańsza. Dzięki temu polskie produkty mogą być konkurencyjne na rynku międzynarodowym.
Problemem jest jednak to, że spalamy w elektrowniach węgiel marnej jakości. A zatem energetyka musiałaby się przebudować. Trzeba się zastanowić, jak to efektywnie zrobić. I sukcesywnie przestawiać ją na spalanie czystego węgla.
Problemem polskiego górnictwa jest od lat brak środków. Skutki są widoczne, bo wydobywamy coraz mniej węgla.
Zgadza się. Mamy problem braku środków finansowych na uruchomienie dodatkowej eksploatacji. Wzrasta więc import węgla do Polski. W 2011 roku przekroczył on 15 mln ton. To jest ilość z pięciu kopalń, które przed laty całkiem niepotrzebnie zlikwidowano. Polityka restrukturyzacji polskiego górnictwa była błędna. Nikt mnie nie przekona, że to dzięki likwidacji kopalń poprawiły się wyniki ekonomiczne górnictwa. To są bzdury.
Zlikwidowano u nas kopalnie i musimy importować węgiel. Nie mamy środków, by odtworzyć to, co zmarnowaliśmy lekką ręką. I zaczynają się pytania, czym zastąpić węgiel.
A odejścia od węgla nie ma! Polska powinna wetować, kiedy Unia będzie forsować rozporządzenia o charakterze antywęglowym.
Co oznaczałoby dla nas odchodzenie od węgla?
Utratę konkurencyjności polskiej gospodarki. A przecież kiedy polska gospodarka utraci konkurencyjność, to poziom życia w Polsce gwałtownie się obniży.
Trzeba myśleć o ludziach, którzy muszą gdzieś pracować, by utrzymać rodziny. Jeżeli poprzez walkę z globalnym ociepleniem, firmy będą przenosić produkcję poza granice Unii, to czeka nas kolejna emigracja zarobkowa Polaków. Samotna walka Unii z globalnym ociepleniem nie ma żadnego sensu. W skali świata nie będzie to miało żadnego znaczenia, a doprowadzi tylko do obniżenia się konkurencyjności europejskiej gospodarki. Unijna polityka antywęglowa będzie fatalna w skutkach dla gospodarki Unii.
@RY1@i02/2012/188/i02.2012.188.16700020e.803.jpg@RY2@
prof. Wiesław Blaschke, Polska Akademia Nauk.
Rozmawiał: Jerzy Dudała
Dziennikarz miesięcznika Nowy Przemysł i portalu wnp.pl.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu