Dziennik Gazeta Prawana logo

Przetrwali norweski sztorm

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Rada nadzorcza Lotosu wybrała wczoraj wszystkich członków obecnego zarządu na kolejną kadencję. Nie przeszkodziła porażka związana z uruchomieniem wydobycia ze złoża Yme

Ropa ze złoża Yme na Morzy Norweskim miała płynąć szerokim strumieniem już w 2010 r. Na przeszkodzie stanęły kłopoty z posadowieniem i uruchomieniem platformy wiertniczej. Dla gdańskiej spółki to miała być kluczowa inwestycja w segmencie poszukiwań i wydobycia. Dziś już wiadomo, że nie ma szans na to, by koncern rozpoczął produkcję w Norwegii w tym roku, a zapewne i na początku przyszłego.

Część ekspertów uważa, że ze względu na wadliwą konstrukcję platformy wydobywczej być może tego projektu nie uda się zrealizować nigdy. Na razie mówi się jednak o gigantycznych opóźnieniach w uruchomieniu wydobycia i planach dokonania odpisów, które mogą sięgnąć blisko 500 mln zł (w I kw. zysk Lotosu nie przekroczył 600 mln zł).

Niezatapialny prezes

Według analityków Yme to właściwie jedyna, choć spektakularna porażka zarządu Grupy Lotos. Przeważają sukcesy. Zarząd wdrożył wart 5 mld zł program rozwoju rafinerii (Program 10+), dzięki któremu moce przerobowe zakładu wzrosły niemal dwukrotnie - do 10,5 mln ton ropy rocznie. Zrestrukturyzował spółkę, przestarzałe stacje zamienił w nowoczesne obiekty, na rynek wprowadził nowy tańszy brand stacji - Optima.

To dlatego od początku Paweł Olechnowicz był pewniakiem w wyścigu o fotel szefa Lotosu kolejnej kadencji. Olechnowicz jest prezesem najdłużej ze wszystkich zarządzających dużymi spółkami Skarbu Państwa. Funkcję sprawuje już ponad 10 lat. W tym czasie małą rafinerię działającą według przestarzałych standardów przekształcił w prężny koncern. Dziś gdańska firma to jeden z najnowocześniejszych zakładów w Europie.

Nie jest też tajemnicą, że prezes Lotosu ma poparcie polityków i to niemal z każdej opcji. Mimo już kilku prób odwołania go ze stanowiska zawsze wychodził z opresji obronną ręką. To dlatego w branży mówi się o nim "niezatapialny".

Olechnowicza wspierają środowiska związane z lokalnymi władzami samorządowymi. Mają powody - to właśnie dzięki niemu Gdańsk zaczął się poważnie liczyć na gospodarczej mapie Polski. Nic dziwnego, że w Trójmieście jest bardzo szanowany. Wcześniej związany był jednak z innym miastem - Elblągiem. To tam, zaraz po ukończeniu Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, rozpoczął karierę - w 1977 r. związał się z Zakładami Mechanicznymi Zamech, których prezesem został po przejęciu firmy przez szwajcarski koncern ABB. Z czasem Olechnowicz przeniósł się na dwa lata do centrali ABB w Zurychu. Nim trafił do gdańskiej rafinerii, miał krótki epizod w ZML Kęty, gdzie był zastępcą dyrektora generalnego.

Naftowe dinozaury

Jeszcze dłużej niż Olechnowicz z gdańską rafinerią związany jest Marek Sokołowski, wiceprezes ds. produkcji. To prawdziwy dinozaur polskiej branży naftowej: w Lotosie pracuje od 1973 r., od 1990 r. jako dyrektor techniczny i członek zarządu. To on odpowiadał w latach 2004 - 2011 za realizację rozbudowy rafinerii w ramach Programu 10+.

Do grupy najdłużej związanych z Lotosem należy też wiceprezes ds. finansowych Mariusz Machajewski. W zarządzie jest od 2006 r., ale w spółce pracuje od 1997 r.

Stosunkowo nowe osoby w tym gronie to Maciej Szozda, od niespełna trzech lat odpowiadający w Lotosie za segment handlowy, i Zbigniew Paszkowicz, który dopiero niedawno dołączył do zarządu.

Szozda to autor sukcesu Optimy - sieci stacji z tanim paliwem. Kilka lat wcześniej podobną sieć zbudował dla największego konkurenta gdańskiej rafinerii - płockiego Orlenu. W odróżnieniu od Optimy sieć Bliska nie okazała się jednak strzałem w dziesiątkę. I to dlatego - jak mówią osoby z branży - w 2009 r., po siedmiu latach pracy dla największego polskiego koncernu, Maciej Szozda rozstał się z Orlenem.

Największa niespodzianka to wybór Zbigniewa Paszkowicza na wiceprezesa odpowiedzialnego za mający kluczowe znaczenie segment poszukiwań i wydobycia. Mówiło się, że poszukiwania eksperta z tej branży są prowadzone nawet za granicą. Wśród faworytów wymieniano szefa Lotos Norge - Austriaka Gerharda Bauera przez wiele lat związanego z koncernem OMV. Tymczasem Paszkowicz z wydobyciem nie miał do czynienia. Jest natomiast niewątpliwie zaufaną osobą Olechnowicza. W Lotosie jest od ponad 10 lat, od 2007 roku pracował przy rozbudowie rafinerii i uważa się go za głównego autora największej inwestycji przemysłowej ostatniego dziesięciolecia w Polsce - Programu 10+.

5 mld zł kosztowała rozbudowa rafinerii w Gdańsku, której autorami byli Zbigniew Paszkowicz i Marek Sokołowski

10,5 mln ton ropy Grupa Lotos jest w stanie przerabiać rocznie po zakończeniu Programu 10+

10 lat co najmniej tak długo pracuje w gdańskiej rafinerii czterech z pięciu nowych członków zarządu Lotosu

@RY1@i02/2012/120/i02.2012.120.00000160a.809.jpg@RY2@

lotos (5)

Paweł Olechnowicz

@RY1@i02/2012/120/i02.2012.120.00000160a.810.jpg@RY2@

Maciej Szozda

@RY1@i02/2012/120/i02.2012.120.00000160a.811.jpg@RY2@

Mariusz Machajewski

@RY1@i02/2012/120/i02.2012.120.00000160a.812.jpg@RY2@

Marek Sokołowski

@RY1@i02/2012/120/i02.2012.120.00000160a.813.jpg@RY2@

Zbigniew Paszkowicz

Michał Duszczyk

michal.duszczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.