Trzeba się zacząć żegnać z unijnymi dotacjami
W funduszach UE na lata 2014 - 2020 duża część dotacji inwestycyjnych dla firm i samorządów ma być zastąpiona preferencyjnymi pożyczkami i poręczeniami kredytowymi. Warto się do tego przygotowywać już teraz, ucząc się tych form finansowania i korzystając z dostępnych dziś preferencyjnych kredytów
Głównym powodem, dla którego władze UE zamierzają w latach 2014 - 2020 zastąpić dużą część dotacji pożyczkami, jest chęć zwiększenia efektywności wykorzystania unijnych funduszy rozwojowych. Argumentów przemawiających za taką zmianą jest wiele. Po pierwsze: pula pieniędzy z funduszy unijnych będzie mogła być zwielokrotniona dzięki temu, że będą to środki zwrotne. Po drugie, przy takim systemie są większe szanse na to, że unijne wsparcie faktycznie przyczyni się do rozwoju gospodarczego, zostanie przeznaczone na projekty, które są najbardziej sensowne ekonomicznie i gwarantują, iż przyznane środki zostaną pomnożone. Choćby dlatego, że w przyznawaniu unijnych pożyczek i poręczeń uczestniczyć mają - także kapitałowo - pośrednicy finansowi i banki (dotacje są dzielone przez urzędników i ekspertów).
Komisja Europejska testuje ten planowany nowy system wsparcia przy pomocy kilku programów. W Polsce na razie znane są dwa: inicjatywa JEREMIE (Joint European Resources for Micro-to-Medium Enterprises - wspólne europejskie zasoby dla małych i średnich przedsiębiorstw) i inicjatywa JESSICA (Joint European Support for Sustainable Investment in City Areas). Można się spodziewać, że pomoc unijna dostępna od 2014 roku będzie udzielana na podobnych zasadach, jakie obowiązują w przypadku tych dwóch programów. Dlatego warto im się bliżej przyjrzeć, a nawet skorzystać z nich (opisowi Inicjatywy JESSICA poświęcamy osobny materiał w tym dodatku). Tym bardziej że unijnych środków w latach 2014 - 2020 może być z powodu kryzysu w strefie euro znacznie mniej niż teraz.
Z tego samego powodu warto też już dziś wziąć pod uwagę dostępne w Polsce linie kredytowe finansowane przez banki rozwoju z Europy (to państwowe banki, należące do jednego lub większej liczby krajów), a wśród nich EBI, CEB, NIB czy KFW. Pożyczki są bowiem przez nie udzielane na znacznie korzystniejszych warunkach niż zwykłe komercyjne kredyty (chodzi m.in. o długi okres spłaty).
Gorączka inwestycji
W przypadku inwestycji proekologicznych i przeznaczanych na nie funduszy (przede wszystkim unijnych) też czeka nas sporo zmian. W ostatnich latach w Polsce głównym źródłem finansowania inwestycji związanych z ochroną środowiska były dotacje z Unii. Szły one w tej dziedzinie w większości na budowę oczyszczalni ścieków, kanalizacji oraz na gospodarkę odpadami. Szybciej zaczęła się rozwijać w naszym kraju energetyka odnawialna, którą również współfinansowały dotacje z UE, ale także środki z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz z jego regionalnych odpowiedników (WFOŚ). Istniejący system państwowych zachęt do realizacji takich przedsięwzięć sprawiał, że inwestorzy nastawili się jednak u nas przede wszystkim na budowę elektrowni wiatrowych. Ich rentowność, dzięki publicznemu wsparciu, dochodziła bowiem do rekordowego poziomu 30 - 40 proc. To dlatego wiatraków przybywało u nas ostatnio w lawinowo. Podobnie było z instalacjami do spalania biomasy, które zaczęli budować niemal wszyscy liczący się w Polsce producenci energii elektrycznej i cieplnej. Im bowiem także istniejący system wsparcia energetyki odnawialnej zapewniał opłacalność. Z drugiej jednak strony narastała krytyka tego systemu. Mówiono, że miał on wspierać inwestycje, a wspierał np. istniejące od dziesiątek lat elektrownie wodne, które dawno zwróciły się ich właścicielom. Zachęcił elektrownie do masowego stosowania współspalania, czyli do dorzucania drewna i innej biomasy (zaliczanych przez unijne prawo do odnawialnych źródeł energii) do kotłów węglowych. To współspalanie odpowiada dziś w Polsce za połowę produkcji prądu z OZE, co - biorąc pod uwagę m.in. bardzo niską efektywność tej technologii - jest po prostu patologią.
Kierunek wsparcia
Ministerstwo Gospodarki postanowiło zmienić ten stan rzeczy. W tym celu przygotowało projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii. Przedstawiło go w grudniu 2011 r. Zakładał on m.in. zmniejszenie wsparcia dla dużych elektrowni wiatrowych i współspalania. Prace nad tym projektem są w toku, ale wszystko wskazuje na to, że nie zmieni się jego główne założenie: zmniejszyć wsparcie dla dużych elektrowni wiatrowych, starych elektrowni wodnych i współspalania, a zwiększyć m.in. dla biogazowni i mikroinstalacji (np. przydomowych wiatraków, ogniw fotowoltaicznych, pomp ciepła, niewielkich turbin wodnych). To zaś oznacza, że w Polsce może dojść do gwałtownego rozwoju rynku małych instalacji bazujących na odnawialnych źródłach energii. Gorzej będzie zapewne w przypadku większych biogazowni, bo to trudne, kapitałochłonne i obarczone sporym ryzykiem (związanym w dużej mierze z dostawami surowca) inwestycje.
Równie ważne jest to, gdzie w najbliższych latach popłynie strumień publicznych dotacji na inwestycje związane z ochroną środowiska. Trzeba zacząć od funduszy unijnych na lata 2014 - 2020. Ta ich część, która będzie przeznaczona na inwestycje, ma być dzielona w oparciu o unijną "Strategię na rzecz wzrostu i zatrudnienia Europa 2020", która zakłada, że UE ma być na początku kolejnej dekady niskoemisyjna, zielona. To dlatego jednym z pięciu priorytetów tej strategii jest klimat i energia, czyli - w niewielkim uproszczeniu - realizacja unijnego pakietu klimatyczno-energetycznego (doprowadzenie do tego, żeby do 2020 roku w UE udział odnawialnych źródeł energii w produkcji prądu zwiększył się do 20 proc., a zużycie energii i emisja CO2 spadło o 1/5).
W praktyce oznacza to, że w Polsce większość unijnych funduszy na ochronę środowiska w latach 2014 - 2020 powinna zostać przeznaczona właśnie na energetykę odnawialną oraz inwestycje zmniejszające zużycie energii i emisję CO2. Strumień unijnych pieniędzy, który dziś zasila u nas budowę oczyszczalni ścieków, kanalizacji i gospodarkę odpadami, zostanie prawdopodobnie przekierowany na energetykę spod znaku eko i energooszczędność (a więc m.in. termomodernizację i energooszczędne budownictwo).
Środki własne
W najbliższych latach zwielokrotnią się także krajowe środki na energetykę odnawialną oraz na inwestycje zmniejszające zużycie energii i emisję CO2. Stanie się tak z dwóch powodów. Po pierwsze od przyszłego roku będą znoszone darmowe limity emisji CO2 dla polskich elektrowni. Z roku na rok będą one musiały płacić za coraz większą część tej emisji, a od 2020 r. będą uiszczać opłaty za każdą tonę dwutlenku węgla wypuszczonego do atmosfery. Uprawnienia do emisji rząd, przez jedną ze swoich agend, będzie sprzedawał na specjalnych aukcjach. Według unijnych przepisów co najmniej połowa wpływów z tych aukcji będzie musiała zostać przeznaczona na inwestycje ograniczające emisję CO2, czyli w dużym stopniu na energetykę odnawialną, termomodernizację, energooszczędne budownictwo i inne przedsięwzięcia zmniejszające zużycie energii.
Kolejnym źródłem finansowania takich inwestycji w Polsce będą tzw. białe certyfikaty, przyznawane na mocy przyjętej niedawno ustawy o efektywności energetycznej za zmniejszenie zużycia energii. Konkursy, na podstawie których będą przyznawane te certyfikaty, mają ruszyć jeszcze w tym roku.
Warto też pamiętać o tym, że według unijnej dyrektywy EPBD (dyrektywa w sprawie charakterystyki energetycznej budynków) nowe domy, biurowce, magazyny i inne gmachy, budowane w UE po 2020 roku będą musiały być energooszczędne. To będzie rewolucja, która stworzy w Polsce całe nowe branże gospodarki. Na masową skalę instalować się będzie u nas kolektory słoneczne, rekuperatory i pompy ciepła. Świetne perspektywy, choć już z trochę innych powodów, mają też przed sobą auta elektryczne i hybrydowe. Tak czy owak biznes spod znaku eko będzie coraz bardzie kwitł.
W Polsce może dojść do gwałtownego rozwoju rynku małych instalacji bazujących na odnawialnych źródłach energii
@RY1@i02/2012/105/i02.2012.105.167000100.804.jpg@RY2@
Rentowność elektrowni wiatrowych w Polsce dochodzi dziś do 40 proc.
Jacek Krzemiński
Ofert finansowania ekoinwestycji będzie przybywać
@RY1@i02/2012/105/i02.2012.105.167000100.805.jpg@RY2@
Alicja Siemieniec, dyrektor Departamentu Finansowania i Projektów Ekologicznych BOŚ Banku
W ostatnich latach znacząco rozwinął się w Polsce rynek odnawialnych źródeł energii. Wiele działających w naszym kraju banków zaangażowało się w finansowanie budowy farm wiatrowych o mocy od kilku do kilkudziesięciu megawatów, biogazowni, kotłów na biomasę i innych przedsięwzięć w sektorze OZE.
Ponadto w związku z wprowadzeniem przez NFOŚiGW programu dotacji na częściową spłatę kapitału kredytów przeznaczonych na zakup i montaż kolektorów słonecznych przybyło bankowego finansowania udzielanego na ten właśnie cel. Tylko BOŚ udzielił dotąd ponad 50 mln zł kredytów na kolektory słoneczne, co oznacza setki kredytobiorców, bo średni kredyt na te instalacje to w naszym banku około 15 tys. zł.
Co czeka nas w najbliższej przyszłości? Bardzo perspektywiczna jest gospodarka odpadami, bo Polska w związku z wymogami unijnymi musi zainwestować w tę dziedzinę miliardy złotych. Przychody w tej branży są pewne, więc znajdą się i środki na inwestycje. Nadal przyszłościowe są odnawialne źródła energii. Wszyscy z niecierpliwością czekamy na ostateczny kształt ustawy o OZE. Banki, a przede wszystkim inwestorzy interesują się planowanym systemem wsparcia w tym zakresie, bo dopiero przyjęcie tego systemu pozwoli podejmować decyzje o inwestowaniu w dany rodzaj OZE.
Oprócz tego tempa nabiorą inwestycje, służące poprawie efektywności energetycznej, zmniejszające zużycie energii, upowszechni się u nas formuła ESCO. BOŚ Bank posiada w swej ofercie produkty przeznaczone na ten cel, między innymi kredyt w formule trzeciej strony oraz Kredyt Energooszczędny, np. na modernizację oświetlenia, który jest spłacany z oszczędności wynikających ze zmniejszenia zużycia energii elektrycznej po realizacji takich inwestycji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu