Wychwytywanie i składowanie dwutlenku węgla podwaja koszty produkcji energii
Emisja CO2
Technologia wychwytu i składowania CO2 (Carbon Capture and Storage - CCS) miała być lekarstwem dla polskiej energetyki opartej w ponad 90 proc. na węglu. Pozwoliłaby na przetrwanie unijnej krucjaty przeciwko emisji gazów cieplarnianych. Jednak obecnie nie można z niej skorzystać.
- CCS to technologia przyszłości. Do pełnego komercyjnego jej rozwinięcia potrzeba 10 - 15 lat. Dziś koszt wychwytu CO2 podwaja koszty produkcji energii - mówi DGP Bernard Salha, wiceprezydent EDF, dyrektor badań i rozwoju grupy EDF.
Eksperci francuskiego koncernu, który w 2011 r. na badania i rozwój nowych technologii przeznaczył ponad 500 mln euro, obliczyli, że wychwyt tony CO2 z wykorzystaniem dostępnych rozwiązań kosztuje dziś minimum 60 euro. Jeśli dodamy do tego koszt przesyłu wyłapanego dwutlenku węgla oraz składowania go pod ziemią, rachunek rośnie o kolejnych kilkanaście euro za tonę.
Te gigantyczne koszty uniemożliwiają wykorzystanie CCS w polskiej energetyce.
- Będziemy zainteresowani, gdy koszt składowania dwutlenku węgla pod ziemią będzie niższy od kosztu uprawnień do emisji. Dziś jesteśmy daleko od tego momentu - mówi DGP Paweł Skowroński, wiceprezes Polskiej Grupy Energetycznej. Analizy pokazały, że w pilotażowej instalacji w Bełchatowie koszty wychwycenia i składowania tony CO2 wyniosłyby ok. 60 - 65 euro. - To kilka razy więcej niż aktualna cena uprawnień do emisji - dodaje wiceszef największej grupy energetycznej kontrolowanej przez Skarb Państwa.
Od przyszłego roku energetyka będzie musiała kupować uprawnienia dla połowy swoich emisji. Na razie to nie problem. Dziś prawo do wyemitowania tony CO2 kosztuje ok. 7 euro.
- W dużej mierze ich cenę kreują decyzje administracyjne. Dlatego prognozowanie, jak będą się one kształtować, jest bardzo trudne. Nie sądzę jednak, aby w perspektywie kilku lat cena przekroczyła poziom 20 euro za tonę - mówi Paweł Skowroński.
Problemy z realizacją instalacji CCS i gigantycznymi kosztami mogą przełożyć się jednak na kondycję polskiej gospodarki po roku 2020. Powody są dwa. Pierwszy to zamiar ograniczenia do 2050 r. emisji CO2 o 80 proc. Drugi to planowane inwestycje w nowe elektrownie węglowe.
Do 2020 r. w Polsce ma powstać co najmniej 10 tys. MW nowych mocy, które będą pracować co najmniej przez 40 lat. Bez technologii CSS nie uda się spełnić unijnych wymogów.
Maciej Szczepaniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu