Na biegunie Rosja sobie nie radzi. Wejdą tam prywatne firmy
Nowe prawo pozbawi Gazprom i Rosnieft statusu monopolisty w Arktyce. Państwowe firmy są mało efektywne, potrzebna im konkurencja
Dostęp do eksploatacji złóż Arktyki - zastrzeżony dotychczas dla rosyjskich państwowych gigantów - zyskają również prywatne firmy. Poinformował o tym wczoraj w wywiadzie dla "Financial Timesa" szef Łukoilu Wagit Alekpierow. Konkurencja na intratnym rynku zwiększy tempo wydobycia w rejonie bieguna północnego.
Chodzi o arktyczny szelf, gdzie kryje się co najmniej 90 mld baryłek ropy i ok. 1,67 bln metrów sześc. gazu. Państwowe koncerny - Rosnieft i Gazprom - które dostały od Kremla wyłączne prawo do eksploatacji bogatych złóż, nie wywiązują się jednak z inwestycji w kosztowne wydobycie. Tym samym Rosja nie jest w stanie zdobyć przewagi konkurencyjnej na światowym rynku surowców. - Podczas gdy rosyjskie inwestycje w Arktykę wynoszą 50 mln dolarów, to Norwegia wydała na geologiczne badanie swojej części arktycznego szelfu aż 30 mld dolarów - mówi w rozmowie z DGP Michaił Krutichin z rosyjskiej agencji analitycznej RusEnergy.
Uruchomienie nowych złóż to konieczność dla rosyjskiej gospodarki opartej na handlu surowcami. Aż 75 proc. złóż należących do rosyjskich producentów gazu - jest na wyczerpaniu. Niewiele lepiej sprawy wyglądają w sektorze naftowym. Około 70 proc. złóż, eksploatowanych od czasów ZSRR, jest bliskich wyczerpania.
Zdaniem Alekpierowa przyczyną pogarszającej się kondycji rosyjskiego sektora wydobywczego jest niekorzystny system podatkowy. Podczas gdy w innych krajach opodatkowaniu podlegają dochody, w Rosji płaci się od rozmiarów produkcji. To zniechęca koncerny do inwestycji w nowe złoża. Ponadto obowiązują zaporowe podatki od wydobycia i eksportu. Obecnie nafciarze oddają fiskusowi do 85 proc. wszystkich dochodów.
Jak szacują analitycy, ropa w znajdujących się w eksploatacji złożach całkowicie skończy się już za 20 lat. Poważne problemy dla całego sektora wydobywczego zaczną się jednak wcześniej. Według szefa Łukoilu dalsze zwlekanie z rozpoczęciem kosztownej eksploatacji arktycznych i dalekowschodnich złóż kraju spowoduje, że już w 2016 roku wydobycie ropy naftowej w Rosji drastycznie spadnie.
Pierwsze decyzje w sprawie liberalizacji dostępu do złóż Arktyki zostały już podjęte. W 2010 roku dostęp do eksploatacji zasobów na Półwyspie Jamalskim zyskał największy prywatny producent gazu w Rosji - koncern Novatek. Firma, współzarządzana przez dawnego przyjaciela premiera Władimira Putina z czasów petersburskich Giennadija Timczenko, wraz z francuską Total zajmie się na Jamale skraplaniem gazu. Novatek jako pierwszy przełamie wyłączne prawo Gazpromu do eksportu produkcji.
- Dopuszczenie do Arktyki niezależnych producentów, którym dotychczas pozostawały jedynie ochłapy, szybko przyniesie efekty - utrzymuje Krutichin. - Niezależne koncerny mają doświadczenie, technologie i o wiele większą efektywność - dodaje.
Tę opinię potwierdza praktyka. Podczas gdy wydobycie Gazpromu wzrosło w ubiegłym roku o zaledwie 0,2 proc., Novatek skoczył o 42 proc. do góry. Podobnie jest w biznesie nafciarzy. Prywatni biją państwowy Rosnieft.
Nino Dżikija
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu