Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

W polityce kadrowej dominuje kryterium niekompetencji

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Jerzy Markowski: Rząd musi przejąć inicjatywę w kreowaniu polityki energetycznej państwa

Czy w Polsce realizuje się politykę energetyczną?

Oficjalnie tak. Jest bowiem polityka energetyczna Polski do 2030 roku, przyjęta przez rząd na wniosek ministra gospodarki. I procedura przyjmowania tego dokumentu funkcjonuje od około 20 lat. Jednak problemem jest to, że żadna z polityk energetycznych nigdy nie została zrealizowana.

Rzeczywistość gospodarcza, zwłaszcza w energetyce, rozmijała się z prognozami. Natomiast sam dokument przyjmowany jest w wielu wariantach, na przykład w wariancie rozwoju, stagnacji i recesji gospodarczej, co powoduje, że jest niezwykle nieprecyzyjny. A tym samym nie stanowi on bazy dla polityki legislacyjnej parlamentu. Trudno bowiem stanowić prawo dla perspektywy, która może nie zaistnieć.

Wszystko to bierze się z tego, że dokument ten jest nazbyt szczegółowy. Powiela wzór takich dokumentów, jak polityka energetyczna Unii Europejskiej przyjmowana na 50 lat czy polityka energetyczna Stanów Zjednoczonych przyjmowana na sto lat. Generalnie mamy w Polsce nawet trudności ze zdefiniowaniem pojęcia bezpieczeństwa energetycznego państwa. A to prowadzi w prostej linii do obecnego stanu rzeczy.

Jak można go ocenić?

To stan, który według zapisów aktualnej polityki energetycznej prowadzi do deficytu energii elektrycznej w Polsce. A ponadto do największych w Europie strat przesyłowych oraz deficytu rodzimych surowców energetycznych dla własnych potrzeb elektroenergetycznych kraju.

Import węgla w roku 2011 w wysokości grubo ponad 15 mln ton jest tego dowodem?

Rzeczywiście, najlepszym tego dowodem jest stale rosnący import węgla do Polski, który już teraz powoduje, że prawie 30 proc. energii elektrycznej produkowanej w kraju wytwarza się z węgla importowanego.

Czy za parę lat może to być 50 procent?

To może być nawet więcej! A na to dodatkowo nałoży się niezdolność sektora elektroenergetycznego do wytworzenia takiej ilości energii, jaka będzie w Polsce potrzebna. Prognozy światowe i europejskie w tym zakresie są nieubłagane. W roku 2030 mamy zużywać ok. 50 proc. energii elektrycznej więcej niż obecnie. Teraz produkujemy i zużywamy 147 terawatogodzin energii elektrycznej. Już za dwa, trzy lata skazani będziemy na import energii elektrycznej - tak jak już dziś jesteśmy skazani na import węgla.

Przede wszystkim rząd musi wreszcie przejąć inicjatywę w kreowaniu polityki energetycznej państwa. Jak na razie zwłaszcza polityka inwestycyjna w sektorze paliwowo-energetycznym jest tak naprawdę jedynie sumą polityk poszczególnych przedsiębiorstw, które zmieniają swoją politykę co kilka lat, rzadko doprowadzając projekty inwestycyjne do końca.

Problem bezpieczeństwa energetycznego Polski urasta dziś do takiej rangi, że właściwie zasługuje na takie samo prawne traktowanie jak pojęcie suwerenności gospodarczej kraju. Jedno z drugim powinno się wiązać. Jeżeli tak się nie stanie, to przeżyjemy wszyscy wstrząs polityczny i gospodarczy z kompromitacją elit włącznie.

Niestety w polityce kadrowej dominuje kryterium niekompetencji. Najważniejszym politykom w kraju wydaje się, że fachowiec ma spaczony pogląd na sprawę i siłą rzeczy jest lobbystą. Ale przecież chyba warto być lobbystą w słusznej i kluczowej dla kraju sprawie. A zatem posiadanie kompetencji nie może dyskwalifikować.

@RY1@i02/2012/038/i02.2012.038.16700040e.801.jpg@RY2@

TOMASZ JODŁOWSKI

Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki, ekspert ds. górnictwa

Rozmawiał Jerzy Dudała,

dziennikarz miesięcznika "Nowy Przemysł" i portalu WNP.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.