Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Budowa autostrady to nie to samo co stawianie bloku energetycznego

27 czerwca 2018

Jakub Radulski: W polskich realiach przetargi ciągną się latami

Przy tej skali i liczbie projektów obserwuję zbyt duży optymizm na rynku. Potencjał wykonawczy krajowych firm pozwala na prowadzenie równocześnie trzech, czterech dużych projektów węglowych, a planuje się ich dwa, trzy razy więcej.

Raczej realizm. Kluczem do powodzenia w realizacji wielkich kontraktów jest nie tylko dostęp do technologii, lecz także sprawdzona sieć poddostawców na rynku. Ich liczba w kategorii jakości usług i potencjału finansowego jest ograniczona. Naszą polską organizację budowaliśmy przez 15 lat, ale dzięki temu mamy wiedzę i potencjał do wybudowania dużego bloku o mocy powyżej 800 MW. Wsparcie globalne (spoza Polski) pozwala nam ograniczyć ryzyko realizacyjne i pozyskać niezbędnych partnerów wewnątrz grupy. Dodatkowo zauważam też znaczące obniżenie kryteriów przetargowych. To bardzo ryzykowny ruch dla inwestora.

To jednak oznacza podjęcie bardzo ryzykownej gry, bo budowa odcinka autostrady to jednak nie to samo co stawianie bloku energetycznego. Zupełnie nie ta skala i złożoność przedsięwzięcia.

Na przykład sytuację finansową firm sprawdza się jedynie na etapie prekwalifikacji. To błąd, bo w polskich realiach przetargi ciągną się latami, a w tym czasie kondycja uczestników przetargu może się diametralnie zmienić. Wymagania dotyczące przychodów stawiane wykonawcom obejmują przedział od 0,4 do 3 mld zł. Kolejnym sprawdzanym parametrem jest posiadanie własnych środków finansowych lub zdolności kredytowej do 300 mln zł. Przy wartości inwestycji sięgających nawet 10 mld zł to zbyt mało.

Ale obniżanie kryteriów przetargów wcale nie przekłada się na większą liczbę ofert. W przypadku projektu Rybnik trzeba było pokazać referencje i mieć sprawdzoną technologię. I znalazło się trzech graczy, którzy spełnili wyśrubowane założenia koncernu EdF: Alstom, Hitachi i Doosan-Siemens. Chcę tylko powiedzieć, że w Niemczech i we Francji nikt nie ryzykuje podpisywania kontraktów z generalnymi wykonawcami, którzy nie mają odpowiedniego doświadczenia. Szerokie otwarcie na energetykę spółek, które nigdy nie realizowały dużych bloków, może się obrócić przeciwko inwestorom. Wielomiliardowe kontrakty niosą ze sobą ryzyko ogromnych kar w przypadku niepowodzenia, a przy tej skali projektów mogą one sięgać nawet kilkuset milionów.

Kary zawarte w kontrakcie trzeba płacić. Spóźniliśmy się w Bełchatowie i zawarliśmy już ugodę z PGE. Pięciomiesięczny poślizg w oddaniu bloku wyniknął z wielu przyczyn, głównie z powodu problemów z konstrukcją kotła. Dodatkowo do zaistniałego opóźnienia przyczyniły się problemy organizacyjno-finansowe oraz jakościowe naszych dostawców. Przezwyciężyliśmy je jednak. W tym samym czasie kilka podobnych inwestycji realizowanych w Niemczech opóźniło się znacznie bardziej.

Przegraliśmy, dając ofertę tańszą o 100 mln zł, mimo że praktycznie jedynym kryterium wyboru oferty była cena. Oferta nasza spełniała wszystkie wymogi merytoryczne przetargu. Odwołujemy się od decyzji, ponieważ mamy odmienne stanowisko co do interpretacji formalnego uchybienia niż klient.

Tutaj nie chodzi o konkretne firmy, tylko o obowiązujące prawo i powstające na jego podstawie kryteria. Zamawiający nie ma możliwości usunięcia z przetargu firmy, która według jego wiedzy może nie sprostać zadaniu i narazić go na ryzyko, ponieważ oferta tej firmy formalnie spełnia wszystkie wymagania. A te w polskich realiach można spełnić coraz łatwiej. Na przykład zdolność techniczna, czyli stwierdzenie, czy dana firma w ciągu ostatnich 10 lub 15 lat wykonała projekt podobny do zamawianego. Dla projektów węglowych wymaganie referencyjne dla wykonawców zostało ustalone na poziomie 400 - 500 MW w przetargach na budowę bloków klasy 800 - 1000 MW. A to są dwie różne inwestycje. Dodatkowo lider konsorcjum występującego w przetargu nie musiał takiego projektu referencyjnego wykonywać samodzielnie. Wystarczy, że wykaże się referencjami poddostawców. Przepis ten prowadzi do tego, że o bardzo skomplikowane projekty mogą ubiegać się firmy bez doświadczenia i zaplecza.

@RY1@i02/2012/003/i02.2012.003.000001200.804.jpg@RY2@

WOJCIECH GÓRSKI

Jakub Radulski, prezes Alstomu w Polsce

Rozmawiał Maciej Szczepaniuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.