Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Polscy przedsiębiorcy przykładają za małą wagę do umów sprzedaży

30 czerwca 2018

Czy deregulacja rynku sprzedaży energii elektrycznej opłaciła się małym i średnim firmom

Zgodnie z ustawą Prawo energetyczne regulacja rynku energetycznego polega na stosowaniu środków prawnych (włącznie z koncesjonowaniem) służących zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego, prawidłowej gospodarki paliwami i energią oraz ochrony interesów odbiorców. Wśród uprawnień regulatora, czyli Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, jest również zatwierdzanie taryf, rozstrzyganie określonych w ustawie spraw spornych (nie wszystkich dotyczących energii i paliw!), kontrolowanie działalności przedsiębiorstw energetycznych i nakładanie kar pieniężnych. Od dłuższego czasu postępuje stopniowa deregulacja rynku energii. Czy - przy takiej definicji regulacji - jest ona korzystna dla odbiorców energii?

Radosław Walaszczyk, główny specjalista i radca prawny Urzędu Regulacji Energetyki, opdowiada, że nie można tak naprawdę mówić o pełnej deregulacji.

- Przezes URE wciąż wykonuje zadania związane z koncesjonowaniem, rozstrzyganiem sporów, kontrolowaniem przedsiębiorstw energetycznych - mówi. - Są sektory rynku, których nie można objąć deregulacją. Mam na myśli szczególnie dystrybucję energii elektrycznej, która jest obszarem tzw. monopolu naturalnego i nie można w nim mówić o konkurencji. Jesteśmy jednak świadkami postępującej deregulacji sektoru obrotu energią elektryczną przejawiającej się w tym, że zajmujące się nią przedsiębiorstwa nie mają już obowiązku przedkładania Prezesowi URE do zatwierdzenia taryf z wyjątkiem grup G, czyli gospodarstw domowych w ramach tzw. sprzedaży z urzędu. Czy to dobrze dla odbiorców? Generalnie tak, bo cena energii może się kształtować w ramach swobodnej gry popytu i podaży, odbiorca może elastycznie reagowac na zmiany. Trzeba jednak podkreślić, że to korzystne dla tych odbiorców, którzy są świadomi swoich praw i możliwości, jakie daje im liberalizacja rynku. Ci, którzy nie są tego świadomi i nie znają dobrze realiów tego rynku, często twierdzą, że lepsze dla nich były ceny zatwierdzane przez Prezesa URE - twierdzi Radosław Walaszczyk.

Czy przedsiębiorcy mają tę świadomość?

- Rozmawiając z klientami, odnoszę wrażenie, że świadomość bez aktywności do niczego się nie przydaje - mówi Alicja Pawłowska z Instytutu Allerhanda i kancelarii PMR. - Dane publikowane przez URE na temat zmian sprzedawcy energii wśród przedsiębiorców pokazują, że świadomość wzrasta. W porównaniu z resztą Europy jesteśmy jednak daleko w tyle. Liczba firm zmieniających sprzedawcę od stycznia do lipca spadała. Trudno powiedzieć, dlaczego. Pytanie brzmi, czy przedsiębiorcy są zadowoleni z ceny energii, czy może obawiają się formalności. Myślę, że te decyzje są często podejmowane pod wpływem impulsu i bez głębszej analizy kosztów rozwiązania obecnej energii i dostosowania profilu zużycia energii do oferty. To często kończy się dodatkowymi kosztami. Prawo natomiast wymaga od przedsiębiorcy większej staranności niż od konsumenta indywidualnego. Nie widzę też u polskich przedsiębiorców aktywności w dostosowywaniu umów do ich potrzeb.

- Oferty zbyt optymistyczne powinny budzić czujność - odpowiada Bartłomiej Janik z PKP Energetyka. - każdy przedsiębiorca zajmuje się głównie optymalizacją najważniejszych kosztów, jakie ponosi jego firma i zdajemy sobie sprawę, że lista tych kosztów jest długa. Prędzej czy później przyjdzie jednak moment, w którym będzie się trzeba zastanowić nad optymalizacją kosztów energii elektrycznej. Mam wrażenie, że świadomość możliwości zmian w tym obszarze przedsiębiorcy już mają, ale większość z nich zajmie się tym po uporaniu się z ich zdaniem pilniejszymi sprawami - uważa Bartłomiej Janik.

Przy zmianie sprzedawcy mogą wystąpić problemy. Część ze sporów trafia do rozstrzygnięcia przez Prezesa URE.

- Prezes URE jest właściwą instancją tylko do rozstrzygania sporów związanych z dystrybucją - mówi Jolanta Skargo z URE. - W zakresie odmowy zawarcia umowy sprzedaży mamy do czynienia z wolnym rynkiem, wyjątkiem jest sprzedaż z urzędu dla gospodarstw domowych. Spory między przedsiębiorcami a sprzedawcami energii, które trafiają do URE, najczęściej wynikają z tego, że przedsiębiorcy niestety nie czytają umów przed podpisaniem. Czytając ją, trzeba zwrócić uwagę, czy mamy do czynienia tylko z umową sprzedaży, czy z pakietową, np. zawarcia jednocześnie ubezpieczenia czy sprzedaży innych usług. Przy umowach terminowych mamy często do czynienia z tzw. okienkiem czasowym - umowę taką można rozwiązać z pewnym okresem wypowiedzenia. Jeśli przeoczymy ten termin, umowa jest przedłużana automatycznie, a chcąc ja rozwiązać, zostaniemy obciążeni dodatkowymi kosztami. Należy zwracać uwagę nie tylko na cenę energii, ale na wszystkie inne ewentualne obciążenia, np. opłata handlowa czy kary umowne. Warto też zwrócić uwagę na łatwość komunikowania się z przedsiębiorstwem energetycznym - czy w pobliżu jest biuro obsługi klienta, czy kontakt jest tylko telefoniczny lub mailowy? To ważne, bo w grę często wchodzi zachowanie ważnych terminów.

@RY1@i02/2013/225/i02.2013.225.20000030f.802.jpg@RY2@

W panelu "Rozwiązania energetyczne dla biznesu" wzięli udział Beata Maczyszyn (menedżer ds. OZE, PNO Consultants), Jolanta Skargo (główny specjalistaw Urzędzie Regulacji Energetyki), Alicja Pawłowska (Instytut Allerhanda, kancelaria PMR), Bartłomiej Janik (zastępca dyrektora pionu sprzedaży PKP Energetyka) i Radosław Walaszczyk (główny specjalista, radca prawny Urzędu Regulacji Energetyki)

mww

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.