Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Duży trójpak: ukłon w stronę koncernów

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

Współspalanie biomasy z węglem to wciąż główny pomysł polskiego rządu na zieloną energię. Takie wnioski płyną z analizy najnowszej wersji projektu o odnawialnych źródłach energii

Choć w dużym trójpaku miały znaleźć się zapisy umożliwiające konsumentom opłacalne inwestowanie w odnawialne źródła energii (OZE), w przesłanym właśnie do konsultacji projekcie próżno szukać rozwiązań mających rozwinąć energetykę prosumencką. To ustawa o współspalaniu dedykowana koncernom energetycznym - podnoszą eksperci.

- Projekt ustawy o OZE jest częściowo zgodny z zapowiedziami Ministerstwa Gospodarki, znalazły się w nim jednak pewne nowe rozwiązania, które mogą być niekorzystnie oceniane przez wytwórców energii elektrycznej w mikroinstalacjach - przyznaje Mariusz Frączyk, radca prawny z Kancelarii Prawnej Piszcz, Norek i Wspólnicy.

Jako plusy wymienia utrzymanie szczególnego traktowania wytwórców energii z OZE i z biogazu rolniczego w mikroinstalacjach, którzy są osobami fizycznymi i wytwarzają prąd na własne potrzeby (ułatwienia w tym zakresie wprowadził dwa miesiące temu mały trójpak). Nadal nie będą traktowani jak przedsiębiorcy.

Projekt utrzymuje również obowiązek zakupu energii elektrycznej, niewykorzystanej przez właściciela mikroinstalacji na potrzeby własne.

- Obowiązek ten trwa przez maksymalnie 15 lat od pierwszego dnia wprowadzenia energii elektrycznej z danej instalacji do sieci dystrybucyjnej - dodaje mecenas Frączyk.

Niższa cena

Problem jednak w tym, że projekt różnicuje pozycję producentów zielonej energii, tworząc preferencyjne warunki dla dużych przedsiębiorstw.

- Właściciele przydomowych źródeł odnawialnych będą sprzedawać energię do sieci tylko za 80 proc. jej wartości (średniej ceny sprzedaży na rynku konkurencyjnym) - wskazuje Ilona Jędrasik z Koalicji Klimatycznej.

Jej zdaniem doprowadzi to do sytuacji, w której mikroenergetyka odnawialna nie będzie mogła się rozwijać.

- Za to wielkie koncerny nie dość, że oddają swoją energię za 100 proc. jej ceny, to będą też miały dostęp do różnorodnych systemów wsparcia - aukcyjnego lub świadectw pochodzenia - dodaje.

Na to, że w nowym systemie nie przewiduje się uczciwego wsparcia dla prosumentów, zwraca uwagę dr Karol Lasocki z kancelarii K&L Gates.

- Wprowadza się zaś obowiązek zakupu energii dostarczanej przez prosumentów za cenę równą 80 proc. ceny w poprzednim roku kalendarzowym, to jest 20 proc. poniżej kosztów jej zakupu przez prosumentów. Przepis ten budzi istotne zastrzeżenia w zakresie udzielania niedozwolonej pomocy publicznej przedsiębiorstwom energetycznym - podnosi dr Lasocki.

Zdaniem ekspertów zapisy te wynikają z tego, że energetyka prosumencka ma być ukierunkowana przede wszystkim na produkcję na własne potrzeby, a korzyść prosumenta polegać ma na tym, że nie zapłaci on za prąd z zakładu energetycznego. Taką też argumentację można znaleźć w uzasadnieniu projektu.

Nierówne traktowanie

Zdaniem Koalicji Klimatycznej projekt jest jednak przede wszystkim ukłonem w stronę dużych koncernów. Zdaniem organizacji jest to modelowy przykład nierównego traktowania uczestników rynku i ograniczania konkurencji, w którym pod hasłem optymalizacji kosztów przemycane jest wsparcie dla koncernów energetycznych.

- Lepsze warunki niż nowe OZE dostanie blisko 50 istniejących instalacji współspalających węgiel z biomasą. I mimo, że za jedną wyprodukowaną megawatogodzinę współspalacze dostaną 0,5 świadectwa, czyli o połowę mniej niż obecnie, to i tak wsparcie dla nich będzie zawyżone. Obecnie, zgodnie z analizami, jest ono bowiem czterokrotnie za duże - podnosi Ilona Jędrasik.

@RY1@i02/2013/224/i02.2013.224.18300040a.803.jpg@RY2@

Energetyka dziś i jutro

Anna Krzyżanowska

anna.krzyzanowska@infor.pl

Projekt ustawy w konsultacjach

trzy pytania

To nie jest projekt, na jaki czekała branża

@RY1@i02/2013/224/i02.2013.224.18300040a.804.jpg@RY2@

Dag Nilsson radca prawny, partner w kancelarii Nilsson & Partners - Adwokaci i Radcowie Prawni Sp.p.

Przedstawiona pod koniec zeszłego tygodnia wersja 4.0. projektu ustawy o OZE wydaje się niedoskonała.

To prawda. Najistotniejszym, ale i najbardziej kontrowersyjnym zapisem projektu jest wprowadzenie aukcyjnego mechanizmu wspierania energii wytwarzanej w OZE, który w założeniu zastąpi system zielonych certyfikatów. Przedmiotem aukcji ma być zakup energii wyprodukowanej w OZE przez państwo po dotowanych cenach. Aukcję wygrywa podmiot, który zaoferował najniższą cenę zakupu. System ten był lub jest stosowany m.in. w USA, Wielkiej Brytanii, Holandii czy we Włoszech. Ze względu jednak na przewidziany w projekcie ustawy charakter aukcji, do których mogą przystąpić podmioty posiadające całość dokumentacji związanej z planowanym projektem (włączając w to pozwolenie na budowę oraz kopię umowy przyłączeniowej), a także ze względu na stosunkowo wysokie ryzyko związane z przegraną wydaje się, że system ten będzie raczej preferować większe podmioty, które są w stanie ponosić powyższe koszty i ryzyko. A to może ograniczyć konkurencję na rynku OZE. Takie są też doświadczenia stosowania systemu aukcyjnego w Wielkiej Brytanii.

To niejedyne zarzuty kierowane w stronę sytemu aukcyjnego?

Inne przykłady negatywnych skutków są związane z wygrywaniem projektów po zaniżonych cenach, w celu blokowania projektów konkurencji, lub z nierealizowaniem projektów przez podmioty wygrywające aukcje ze względu na ich nieopłacalność związaną ze zbyt niską ceną, po której wygrali aukcję. Co prawda, ustawodawca przewidział w projekcie kary pieniężne za brak realizacji wygranych projektów, jednakże trudno wyobrazić sobie, aby była to wystarczająca motywacja dla zrealizowania nierentownego projektu.

Czy projekt zrealizuje zatem postanowienia dyrektywy 2009/28/WE i doprowadzi do wzrostu udziału energii produkowanej w OZE w krajowej konsumpcji do 15 proc. do roku 2020?

Trudno przewidzieć. Planowane w projekcie ustawy pomniejszenie kosztów ponoszonych przez państwo na OZE (zgodnie z oceną skutków regulacji między 30 a 50 proc. w stosunku do obecnie ponoszonych) może się okazać pozorną oszczędnością z uwagi na ryzyko braku inwestycji w projekty wykorzystujące te technologie. Sumując: po bardzo długim okresie niepewności prawnej, który spowodował negatywne skutki dla branży, przedstawiony został projekt zakładający kontrowersyjny system wsparcia, który może stworzyć mało atrakcyjne warunki dla inwestycji w OZE w Polsce.

Rozmawiała Anna Krzyżanowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.