Lotos jednak się zaangażuje finansowo w petrochemię
Chemia
Choć dopiero w listopadzie ma się zakończyć wstępne badanie opłacalności budowy przez Grupę Azoty i Lotos zakładu petrochemicznego w Gdańsku, nieoficjalnie już wiadomo, że projekt będzie kontynuowany. W przyszłym roku ruszy studium wykonalności tej inwestycji, której wartość szacuje się na 5-6 mld zł. Dopiero na tej podstawie spółki podejmą ostateczną decyzję inwestycyjną. - Jest mało prawdopodobne, by zapadła ona jeszcze w 2014 r. - mówi Mariusz Machajewski, wiceprezes Lotosu.
Początkowo Lotos nie chciał się angażować finansowo w ten projekt. Mówiło się, że jego wkładem będzie udostępnienie pod petrochemię terenu sąsiadującego z rafinerią. Teraz wszystko wskazuje na to, że będzie partycypował w kosztach inwestycji. - Jest zbyt wcześnie, by mówić o poziomie naszego zaangażowania - zaznacza Machajewski.
W Lotosie nie ukrywają, że z budową petrochemii wiążą spore nadzieje, ale jest też wiele obaw związanych ze skalą przedsięwzięcia. - Projekt ma duży potencjał, ale jest trudny, a nawet bardziej skomplikowany niż "Program 10+". Musimy go dobrze przeanalizować - tłumaczy Paweł Olechnowicz, prezes koncernu. "Program 10+" to projekt rozbudowy rafinerii w Gdańsku wart 5,5 mld zł, który Lotos sfinalizował w 2011 r. Budowa petrochemii miałaby być ukończona za 4-5 lat.
Eksperci twierdzą, że taka inwestycja jest niezbędna na polskim rynku. Zdaniem Anny Jarosik, analityka Frost & Sullivan, wypełni lukę między wysokim zapotrzebowaniem a obecną ograniczoną dostępnością produktów petrochemicznych w Polsce i w regionie. - Zważywszy, że w naszym kraju jest tylko jeden producent petrochemiczny, wybudowanie nowej fabryki wydaje się wysoce opłacalne - podkreśla.
Petrochemia to niejedyny duży projekt przygotowywany przez Lotos. Spółka w przyszłym roku zainwestuje też w instalację koksowania, która ograniczy m.in. produkcję ciężkich pozostałości przerobu ropy. - Teraz sprzedajemy je ze stratą. Dzięki instalacji zyskamy więcej wysokomarżowych produktów - dodaje Olechnowicz.
Wczoraj koncern zaprezentował wyniki za III kw. 2013 r. Zaważył na nich spadek marż rafineryjnych. Rok do roku skurczyły się one o ponad 70 proc. Mimo to - jak wyjaśnia Tamas Pletser, analityk Erste Group - spółka mniej dotkliwie odczuła wpływ niskich marż niż inne firmy z branży.
Lotos w III kw. zarobił 337 mln zł (to o 46 proc. mniej niż rok wcześniej), a przychody sięgnęły 7,8 mld zł (spadek o 9 proc.).
1,91 dol. wyniosła marża rafineryjna Lotosu w III kw. br. To wynik gorszy o 53 proc. niż w II kw. i o 72 proc. niż rok wcześniej
90 proc. o tyle spadł rok do roku zysk Lotosu za trzy kwartały. Wynik netto koncernu sięga 64 mln zł
21,1 mld zł to przychody gdańskiej spółki po dziewięciu miesiącach 2013 r. To o 15 proc. mniej niż rok temu
Michał Duszczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu