Porządki w Kompanii Węglowej
Joanna Strzelec-Łobodzińska: Kompania Węglowa w ciągu dziesięciu lat swojego funkcjonowania na rynku zaprawiła się w bojach. Był czas, że miała duże problemy
Jaki był miniony rok dla Kompanii Węglowej?
Rok 2012 od strony popytowej był dużo gorszy od poprzedniego. Ujawniły się efekty spowolnienia gospodarczego, a poza tym doszło do zmiany w strukturze wytwarzania energii elektrycznej. Więcej energii produkowano z węgla brunatnego. Liczymy na to, że ruszą inwestycje w energetyce i że będą powstawać nowe bloki na węgiel kamienny. Kompania Węglowa zamierza wraz z partnerem biznesowym z zagranicy wybudować elektrownię o mocy około tysiąca megawatów. Produkcja energii będzie najbardziej opłacalna w przypadku bloków najbardziej efektywnych. To uzasadnia realizację przez nas budowy nowej elektrowni. Szacunkowy koszt tej inwestycji to ok. 6 mld zł.
Nie brak opinii, że ta nowo wybudowana elektrownia będzie nabywać tańszy węgiel z importu.
Tego typu obawy są całkiem nieuzasadnione. Dlatego że ta nowa elektrownia będzie ulokowana między naszymi dwoma kopalniami: Ziemowitem i Piastem. W tych kopalniach koszt wydobycia jest zdecydowanie najniższy.
Ile węgla Kompania wydobyła w roku 2012?
W 2012 r. kopalnie należące do Kompanii Węglowej wydobyły 39,3 mln ton węgla, natomiast w 2013 r. mają wydobyć ok. 36,5 mln ton. Kompania, według szacunków, w 2012 r. odnotowała ponad 150 mln zł zysku netto. Na zwałach zalega nam około 5 mln ton węgla. I ten węgiel będziemy się starać upłynnić. W ostatnim czasie zdarzają się dni, że udaje się nam sprzedawać więcej, niż wydobywamy.
Jaką kwotę Kompania przeznaczyła na inwestycje w roku 2012?
W ubiegłym roku była to imponująca kwota, chodzi bowiem o ok. 1 mld 300 mln zł. W 2013 r. zamierzamy przeznaczyć na inwestycje ok. 1 mld zł. W tym roku zamierzamy ogłosić dwa przetargi, chcemy bowiem nabyć dwa kompleksy - do eksploatacji niskich i wysokich pokładów. Będziemy stawiać na podniesienie efektywności.
Dla poprawy naszej płynności finansowej zamierzamy się posiłkować kredytem obrotowym w postaci obligacji zwykłych na kwotę ok. 1 mld zł. To mniej niż wynosi miesięczny obrót Kompanii.
Czego spodziewa się pani po roku 2013?
Uważam, że od strony popytowej będzie on zbliżony do roku poprzedniego. Być może w drugim półroczu tego roku pojawią się pewne symptomy ożywienia. Oby tak było. W przypadku Kompanii wskaźnik robót przygotowawczych mamy większy. Gdyby przyszła koniunktura, to będziemy przygotowani na spełnienie wymagań rynku.
Co z cenami węgla?
Z końcem 2013 r. kończą się nam trzyletnie umowy długoterminowe. W ich przypadku jest tak, że w jednym roku są one bardziej opłacalne dla odbiorców, a w innym mogą być bardziej opłacalne dla producenta. W 2011 r. mogliśmy sprzedać węgiel o 30 proc. drożej. Z kolei obecnie energetyka mogłaby nabyć surowiec o 10 proc. taniej. Będziemy negocjować kontrakty z energetyką na kolejny okres. Robimy, co możemy, by mieć lepszą pozycję negocjacyjną.
Czy plany inwestowania przez Kompanię w kopalnię na Lubelszczyźnie nie są zbyt ambitne? Budowa kopalni w dziewiczym terenie to przecież ogromne koszty.
To kwestia wyboru. Budować będziemy wtedy, kiedy potwierdzą się złoża węgla. Trzeba pamiętać, że tam byłaby możliwość dotarcia do nowych odbiorców, poza tym koszty wydobycia są tam niższe. Nie ma takich zagrożeń, jak na Śląsku, gdzie wydobycie ma miejsce pod obszarami silnie zurbanizowanymi.
Czego się pani najbardziej obawia, jeżeli chodzi o funkcjonowanie Kompanii?
Kompania w ciągu dziesięciu lat swojego funkcjonowania na rynku zaprawiła się w bojach. Kiedy powstawała, wielu nie dawało jej szans. Nawet był dowcip: "W lutym Kompania powstań, w czerwcu Kompania rozejść się". Był czas, że miała duże problemy z płynnością finansową i z zadłużeniem. Ale ostatecznie potrafiła wyjść na prostą. Najbardziej obawiam się trwałej zmiany struktury wytwarzania energii elektrycznej w Polsce.
Rok 2013 jest dla Kompanii szczególny, obchodzi ona bowiem jubileusz 10-lecia. W latach 2003-2012 z Kompanii Węglowej do budżetu państwa wpłynęło niemal 17 mld zł. A jeżeli chodzi o inwestycje, to Kompania przeznaczyła na nie w ciągu ostatnich dziesięciu lat ok. 7,7 mld zł. To wymowne liczby. W czwartym kwartale ubiegłego roku wprowadziliśmy plan antykryzysowy, który udało się nam zrealizować z nadwyżką.
Stale porządkujemy struktury grupy. W trakcie ostatnich kilkunastu miesięcy wykonaliśmy mnóstwo pracy, która wpłynie na to, że będziemy niebawem gotowi na prywatyzację, jeżeli właściciel podejmie wobec nas taką decyzję. Porządkujemy aktywa, z 80 spółek, w których Kompania miała udziały, zostanie około 15. Jesteśmy bezpiecznym dostawcą. To też nasz atut.
- Sprzedawcy uważają, że trzeba przeprowadzić akcję promocyjną polskiego węgla. - Warto to zrobić. Dobrze, żeby węgiel oferowany na rynku jako paliwo z danej kopalni rzeczywiście nim był. Bywa, że węgiel z importu jest sprzedawany jako węgiel z polskich kopalń. A często nie dorównuje on jakością węglowi oferowanemu przez nas. Akcję warto zorganizować. Sądzę, że Kompania Węglowa i Katowicki Holding Węglowy zaangażują się w tę akcję. Będziemy chcieli dotrzeć z naszymi informacjami do użytkowników węgla. Węgiel z kopalń głębinowych jest węglem o najwyższej jakości, przewyższającym surowiec importowany i wydobywany w kopalniach odkrywkowych.
@RY1@i02/2013/047/i02.2013.047.16700020i.802.jpg@RY2@
Joanna Strzelec-Łobodzińska prezes zarządu Kompanii Węglowej
Rozmawiał Jerzy Dudała
dziennikarz miesięcznika "Nowy Przemysł" i portalu wnp .pl.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu