Ekspert i wizjoner od energetyki
W dyskusjach o energetyce łatwo dochodzą do głosu partykularyzmy, co prowadzi do sporów. Gdy bierze w nich udział prof. Krzysztof Żmijewski, uczestnicy zmierzają do kompromisu
Jako inżynier uparcie odmawia komentarzy na tematy spoza obszaru swoich kompetencji. Jednak ciągle i szybko się uczy, co sprawia, że nie jest specjalistą pionowym, który wie "wszystko o czymś", lecz poziomym, szeroko zorientowanym. Nic dziwnego, że jest ceniony jako znawca polskiej i europejskiej polityki energetycznej. Zgromadził też niemałe doświadczenie i wiedzę o procesach inwestycyjnych. Jako jedyny ekspert z Polski pojawił się na liście recenzentów World Energy Outlook 2012 Międzynarodowej Agencji Energetycznej.
Zdezaktualizowane plany
Gdy we wrześniu 2012 r. na zaproszenie parlamentarnego zespołu ds. energetyki prof. Żmijewski zaprezentował w Sejmie systemy wsparcia dla OZE - w Europie i w Polsce - dziękowali mu wszyscy obecni na wykładzie posłowie i eksperci.
- Prezentacja była wyjątkowa i zrobiła duże wrażenie, nie tylko na mnie. Nagle stało się jasne, że należy tak zmienić system wsparcia dla OZE, by służył rozwojowi w Polsce energetyki przyjaznej środowisku - przyznała Anna Ogniewska, koordynatorka kampanii Greenpeace Polska "Klimat i energia".
Wydawało się, że zawarcie kompromisu w tym zakresie jest bliskie. Niestety potem partykularne interesy znów wzięły górę, a termin uchwalenia ustawy o OZE ciągle jest nieznany.
- Brakuje aktualnej polityki energetycznej, w sensie programu bieżącego działania, a przecież stare plany zdezaktualizowały się kompletnie. Przyznają to wszyscy eksperci energetyczni, zarówno prorządowi, jak i antyrządowi oraz niezależni. Dlatego krótkoterminowo sytuacja jest trudna, a długoterminowo bardzo trudna - ocenia prof. Krzysztof Żmijewski, pełniący obecnie funkcję sekretarza generalnego Rady ds. Rozwoju Gospodarki Niskoemisyjnej, która pomaga rządowi przygotować strategię w tym zakresie.
Jego zdaniem potrzebny jest nam narodowy program rozwoju gospodarki niskoemisyjnej i uzyskanie dla niego jak najszerszego wsparcia społecznego. Taki program to m.in. plan budowy osiedli niskoenergetycznych domów, ulic oświetlonych wysokoefektywnymi lampami, po których jeździ niskoemisyjny, cichy i bezpieczny transport masowy.
- To nie jest tylko wizja - to szansa, której nie możemy zmarnować - podkreśla Krzysztof Żmijewski.
Zrozumienie argumentów
Jest absolwentem Politechniki Warszawskiej, gdzie do dziś kieruje zakładem budownictwa ogólnego na wydziale inżynierii lądowej. Jako wykładowca jest wymagający, ale jego wykłady cieszą się powodzeniem. W pięciostopniowej skali studenci oceniają go anonimowo na 4,8. Ich zdaniem "wiedzę przekazuje w sposób bezbolesny". Efekt ten uzyskuje dzięki gawędziarskim dygresjom i zdolności do plastycznego obrazowania najtrudniejszych terminów.
Pod koniec lat 80. ubiegłego wieku zaangażował się w prace Komitetów Obywatelskich, półlegalnej, spontanicznie powstałej organizacji, będącej ogólnopolskim ruchem zwolenników zmian ustrojowych w Polsce, która w 1989 r. doprowadziła do pierwszych częściowo wolnych wyborów i wystawiła w nich swoją reprezentację. Na Mazowszu był zastępcą, a potem następcą legendarnego Zbigniewa Bujaka. Wyniósł stamtąd umiejętność budowy kompromisów. Zdolność tę wykorzystywał wielokrotnie, tak w negocjacjach, jak i w budowie przeróżnych zespołów kreatywnych, co - jak sam przyznaje - jest jego ulubionym zajęciem.
Od 1991 r. do 1993 r. był wiceministrem i podsekretarzem stanu w Ministerstwie Budownictwa, gdzie nadzorował kwestię efektywności energetycznej w sektorze budownictwa i gospodarki komunalnej. Uczestniczył w tworzeniu Krajowej Agencji Poszanowania Energii (KAPE), a także w koordynacji jej europejskiej działalności. W latach 1993-1998 był prezesem KAPE. W latach 1998-2001 pełnił funkcję prezesa zarządu Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE). W latach 1997-2000 był przedstawicielem Polski w Komitecie Programu Komisji Europejskiej SAVE zajmującym się poprawą efektywności energetycznej i racjonalizacją zużycia energii w Europie. Był współautorem dwóch ustaw - ustawy o wspieraniu termomodernizacji i ustawy o efektywności energetycznej, a także konsultantem wielu dokumentów rządowych, samorządowych i unijnych. W 1998 r. został odznaczony przez prezydenta RP orderem Polonia Restituta za wybitną służbę dla narodu w dziedzinie efektywności energetycznej.
- Z praktyki negocjacji wiem, że przesłanki partnera należy zrozumieć tak jak swoje - a nawet lepiej. Wtedy można osiągnąć kompromis, a to jest fundament, bez którego nic trwałego zbudować się nie da - mówi Krzysztof Żmijewski.
Zapaść inwestycyjna
Polska energetyka, ale i cała gospodarka stoją dziś, jego zdaniem, przed niespotykanymi dotąd wyzwaniami, wynikającymi z konieczności stawienia czoła procesom globalnym.
- Zagrożeniem jest możliwość emigracji przemysłu i zmiany klimatu. Praktycznie cały świat nie aprobuje rozwiązań klimatycznych Unii Europejskiej, a nasza energetyka musi im sprostać. Rosnące zadłużenie i niezrównoważone bilanse nie są dobrą wróżbą na przyszłość. Podobnie jak to, że 2/3 świata (biedni) cierpi z powodu deficytu energii, a pozostała 1/3 (bogaci) charakteryzuje się jej nadkonsumpcją. Choć trudno w to uwierzyć, świat kwalifikuje Polskę do części bogatej - analizuje bieżącą sytuację prof. Krzysztof Żmijewski. Twierdzi, że bardzo trudno będzie domknąć bilans energetyczny w 2016 r. Dlaczego?
- Mamy do czynienia z zapaścią inwestycyjną. Inwestycje w moce systemowe (węgiel, gaz) są niewystarczające i opóźnione o co najmniej 1-2 lata. Inwestycje w kogenerację właśnie wyhamowały, bo cena certyfikatów wspierających je spadła do 0+; brakuje też kontynuacji systemu wsparcia. Inwestycje w OZE właśnie hamują, bo cena certyfikatów wspierających OZE spadła o ponad 30 proc. i zmierza do 0+; brak także kontynuacji systemu wsparcia. Inwestycje w efektywność energetyczną nie wystartowały z dołków, tak jak powinny. Inwestycje w energetykę prosumencką (przydomową, przyzagrodową, przywarsztatową) nie wystartują w najbliższym czasie, bo ustawa o OZE została zablokowana m.in przez ministrów skarbu i finansów, podobno w obronie naszych skarbów i finansów. Jedyne inwestycje, które jako tako idą, to inwestycje w sieci, aczkolwiek i tu daje się we znaki problem prawa drogi, czyli brak ustawy korytarzowej - wylicza.
Niepewność i ryzyko
Prof. Żmijewski uważa, że dziś polska energetyka nie jest gotowa sprostać wyzwaniom.
- Z tą branżą jest trochę tak jak z dachem nad Stadionem Narodowym, który byłby bardzo dobry, gdyby nie to, że nie można go zamykać w czasie deszczu, mrozu poniżej -5o°C i opadów śniegu, a także używać w czasie upałów i wiatru o prędkości powyżej 7 m/s - mówi.
Wskazuje, że w sytuacji wysokiej niepewności, czyli ryzyka regulacyjnego - krajowego (niestabilne systemy wsparcia) i europejskiego (nieprzewidywalny system handlu emisjami) - branżowi menedżerowie zachowują się rozsądnie i bezpiecznie.
- Powstrzymując się od terminalnych decyzji, minimalizują ryzyko. Obecnie robią tak prywatni i prawie wszyscy państwowi. Jednak skutkiem tego jest pogarszanie się kondycji branży - podkreśla Krzysztof Żmijewski.
@RY1@i02/2013/042/i02.2013.042.16700040k.802.jpg@RY2@
fot. Wojciech Górski
Krzysztof Żmijewski: Mamy do czynienia z zapaścią inwestycyjną. Inwestycje w moce systemowe są niewystarczające i opóźnione. Inwestycje w kogenerację właśnie wyhamowały. Inwestycje w OZE również hamują
Krzysztof Polak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu