Nowy ukraińsko-rosyjski spór gazowy z łupkami w tle
Surowce
Gazprom zażądał od Ukrainy 7 mld dol. tytułem kary za zbyt małą objętość odebranego gazu. Kijów mówi o początku III wojny gazowej. Poprzednie doprowadziły do czasowego wstrzymania dostaw surowca do UE.
W skrócie chodzi o to, że zgodnie z umową ukraiński Naftohaz w ubiegłym roku miał kupić 52 mld m sześc. gazu. Porozumienie, zawarte jeszcze za czasów rządów Julii Tymoszenko, zawiera klauzulę take-or-pay ustaloną na poziomie 41,6 mld m sześc. gazu. Gdyby Kijów odebrał mniej surowca, powinien zapłacić karę umowną. Ukraińcy tymczasem pobrali w 2012 r. zaledwie 33 mld m sześc. Kijów wychodzi z założenia, że kary płacić nie musi, skoro o obniżeniu zapotrzebowania na gaz informował Rosjan jeszcze w maju 2012 r. Moskwa utrzymuje, że samo powiadomienie nie wystarczy, a wymagana jest jeszcze zgoda samego Gazpromu, a takiej rosyjski koncern nie udzielił. Sprawa może trafić do międzynarodowego arbitrażu.
Bruksela uważnie obserwuje rozwój sytuacji, tonując nastroje. Jednak czarny scenariusz przewiduje powtórkę z 2009 r., gdy rosyjsko-ukraiński konflikt w samym środku ostrej zimy na tydzień pozbawił gazu kilka państw w Europie Środkowej. Sprawa ma podtekst polityczny. Ekipa prezydenta Wiktora Janukowycza od wielu miesięcy walczy o wyrwanie się z żelaznego uścisku Gazpromu. W perspektywie kilkunastu lat import z Rosji ma zostać zastąpiony przez wydobycie gazu łupkowego.
W piątek w Davos holenderski Shell podpisał z ukraińską spółką Nadra Juzewśka umowę o wspólnej eksploatacji złóż położonych na pograniczu obwodów charkowskiego i donieckiego. - Jeśli prognozy się sprawdzą, wartość inwestycji na tym obszarze wyniesie minimum 10 mld dol. - powiedział minister energetyki Eduard Stawycki w rozmowie z "Financial Timesem".
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu