Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Sofia szykuje się do mroźnej zimy bez rosyjskiego gazu

1 lipca 2018

Bułgaria zabezpiecza się przed skutkami wojny gazowej między Kijowem a Moskwą

Rozmowy między Atenami a Sofią już trwają. Bułgarzy chcieliby wydzierżawić część pojemności jedynego greckiego terminalu LNG. W razie potrzeby gaz stamtąd trafiłby do Bułgarii przez istniejące już połączenie z Grecją Kułata/Sidirokastro. Potrzebę w tym przypadku zrodziłoby odcięcie zimą przez Rosję gazu dla Ukrainy. Skonfliktowane państwa do tej pory nie porozumiały się w sprawie warunków dostaw błękitnego paliwa.

Sytuacja już raz zmusiła Bułgarów do sięgnięcia po to rozwiązanie - podczas kryzysu gazowego w 2009 r. Na co dzień połączenie służy do tranzytu rosyjskiego gazu płynącego do Grecji. Bułgaria jest zaś praktycznie całkowicie uzależniona od rosyjskiego gazu płynącego przez Ukrainę tranzytem. Kraj zużywa dziennie między 10 a 11 mln m sześc. błękitnego paliwa. Interkonektor z Grecją byłby w stanie zapewnić krajowi maksymalnie 3 mln m sześc. na dzień. Jednak operator Byłgartransgaz szacuje, że tylko 1 mln m sześc. płynąłby nieprzerwanie; pełna przepustowość byłaby osiągalna tylko tymczasowo. Dlatego dodatkowe zabezpieczenie stanowi podziemny magazyn w Czirenie, który przez 120 dni zapewniałby krajowi 4,2 mln m sześc. dziennie. Wystarczy, żeby przetrwać nawet bardzo ciężką zimę.

W przypadku odcięcia gazu przez Rosję problem mieliby także Grecy, którzy z tego kierunku pokrywają 57 proc. swojego rocznego zapotrzebowania. Ateny nie są jednak zdane tylko na łaskę Moskwy. Jedna piąta zapotrzebowania jest pokrywana dzięki kontraktowi z algierskim koncernem Sonatrach za pośrednictwem terminala Rewitusa, znajdującego się na niewielkiej wysepce w Zatoce Megarskiej, na zachód od Aten. Pozostałą część Grecy kupują od Turcji.

Rozmowy z Grecją to niejedyny krok Bułgarii na drodze do zapewnienia sobie większego bezpieczeństwa energetycznego. W piątek prezydent kraju Rosen Plewneliew rozpoczął wizytę w Azerbejdżanie, gdzie uczestniczył w ceremonii inaugurującej budowę rurociągu transanatolijskiego - elementu południowego korytarza gazowego, który połączy azerskie złoże gazu Şahdäniz 2 na Morzu Kaspijskim z Grecją, a następnie z Włochami. W ramach tego projektu Bułgaria otrzymała z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju dofinansowanie na jeszcze jeden interkonektor z Grecją, który powinien zostać ukończony w 2016 r.

Nieprzypadkowo to właśnie Sofia tak intensywnie szuka wyjścia z energetycznej pułapki. Eksperci z Kijowa są praktycznie pewni, że konflikt z Rosją jeszcze tej zimy pozbawi ich dostaw gazu. Tymczasem podczas poprzedniej wojny gazowej z 2009 r. Bułgaria należała do państw, które najsilniej odczuły skutki rosyjsko-ukraińskiego sporu. Spośród członków UE tylko tutaj dostawy gazu spadły o 100 proc., a kraj posiadał rezerwy jedynie na trzy doby. W efekcie rząd musiał pozbawić ogrzewania nawet zwykłych obywateli.

@RY1@i02/2014/183/i02.2014.183.000001400.802.jpg@RY2@

ap

Bułgarzy boleśnie odczuli skutki sporu gazowego z 2009 r.

Jakub Kapiszewski

Michał Potocki

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.