Gubin musi wybrać: ekologia czy miliony
PGE: kopalnia zagwarantuje wysokie wpływy podatkowe. Ekolodzy: środowisko i zdrowie ludzi są ważniejsze
W sobotę ekolodzy i mieszkańcy sprzeciwiający się eksploatacji nowego złoża węgla brunatnego w Lubuskiem utworzą długi na 8 km żywy łańcuch pod hasłem "Stop odkrywce". Rzeka ludzi połączy polskie Grabice z niemieckim Kerkwitz. W tej pierwszej miejscowości złożem chce się zająć PGE. W drugiej już eksploatuje je Vattenfall.
Greenpeace podaje, że w akcji może wziąć udział nawet 10 tys. osób. Nastroje są radykalne. - W gminach Gubin i Brody zdecyduje się przyszłość polskiej energetyki. Planowana eksploatacja złóż węgla brunatnego będzie oznaczać dewastację terenu i wysiedlenia na dużą skalę - twierdzi Katarzyna Guzek z Greenpeace’u. W inicjatywie bierze udział koalicja prawie 20 organizacji ekologicznych. Udział zapowiedzieli Zieloni z Czech, Francji, Niemiec i Węgier. Na specjalnej stronie internetowej można nawet zgłosić zapotrzebowanie na autokar.
Zasoby Gubina są oceniane na 860 mln ton. PGE szacuje, że przy zakładanym wydobyciu rzędu 17 mln ton rocznie jest potencjał do budowy elektrowni o mocy 2700-3000 MW. Inwestor zastrzega, że ostateczna decyzja będzie zależeć m.in. od czynników makroekonomicznych i polityki klimatycznej UE. - Jeśli decyzja będzie na tak, rozpoczęcie pierwszych prac związanych z budową kopalni w projekcie Gubin byłoby możliwe w 2018 r. Z kolei około 2025 r. powinna się rozpocząć budowa elektrowni, tak żeby prąd z nowych bloków energetycznych mógł być dostępny w 2030 r. - mówi rzecznik PGE Maciej Szczepaniuk.
- Węgiel ma być spalany w elektrowniach emitujących substancje toksyczne. Inwestycja będzie się też wiązać z wywłaszczeniem nawet 3 tys. ludzi. Po polskiej stronie może zostać zniszczonych aż 15 wsi - podkreśla Katarzyna Guzek z Greenpeace’u. PGE szacuje, że w rejonie inwestycji jest zameldowane 21 proc. populacji gmin Gubin i Brody, czyli 2300 osób. Eksploatacja złoża miałaby potrwać 50 lat, co daje średnią niemal 50 osób rocznie, które będą się musiały wyprowadzić.
- Termin "wywłaszczenie" jest nadużywany przez organizacje ekologiczne. W kopalni Turów w ciągu 20 lat miało ono miejsce jeden raz na ponad 200 wykupów. Pieniądze uzyskane podczas wykupu gwarantują możliwość wybudowania bądź nabycia nowej nieruchomości - twierdzi PGE. Jest jeszcze argument ekonomiczny. Kopalnia to nowe miejsca pracy oraz dodatkowy dochód dla gmin i województw. Na przykład podatki i opłaty związane z działalnością kopalni i elektrowni Bełchatów wynoszą prawie 420 mln zł. Z tego ok. 200 mln zł zasila budżet Kleszczowa, najbogatszej gminy w Polsce w przeliczeniu na mieszkańca.
Zieloni odpowiadają, że bogatym regionem nie jest za to Bogatynia, gdzie znajduje się kopalnia Turów. A wójt Gubina dorzuca jako antyprzykład okolice Konina. - Przy dużych dochodach łatwiej zarządzać gminą. Ale najważniejsze są relacje z mieszkańcami. A ci w referendum w 2009 r. w większości opowiedzieli się przeciwko kopalni - zapewnia wójt Gubina Zbigniew Barski. Inwestor replikuje jednak, że w kolejnych badaniach wykonywanych w latach 2012-2014 przeciwników ubyło.
W Gubinie i Brodach rozstrzygnie się przyszłość polskiej energetyki
@RY1@i02/2014/161/i02.2014.161.000001200.803.jpg@RY2@
Produkcja węgla w Europie w 2013 r.
Konrad Majszyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu