Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Unia Europejska skazana jest na efektywność energetyczną

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Władze Unii Europejskiej od lat konsekwentnie prowadzą politykę mającą doprowadzić do jak najmniejszego zużycia energii w jej krajach członkowskich. W najbliższych latach utrzymają ten kierunek, a to m.in. dlatego, że nie chcą odstąpić od swojej dotychczasowej polityki klimatycznej i wspierania energetyki odnawialnej, co winduje w UE ceny energii

Bruksela już od kilkunastu lat podejmuje działania na rzecz zwiększenia efektywności energetycznej w krajach Wspólnoty. Władz UE nie trzeba było do tego specjalnie przekonywać, bo rozwiązania energooszczędne mają z jej punktu widzenia walory nie do przecenienia: są proekologiczne, ograniczają emisję gazów cieplarnianych, ale jednocześnie poprawiają kondycję unijnych gospodarek - m.in. poprzez zmniejszenie importu surowców energetycznych. Ich wspieranie jest więc racjonalne, tańsze oraz bardziej opłacalne niż np. w przypadku energetyki odnawialnej. Dzięki temu w UE sensu tego wsparcia szerzej nigdy nie kwestionowano. W przeciwieństwie choćby właśnie do odnawialnych źródeł energii czy innych elementów polityki klimatycznej Wspólnoty.

Pomocne badania naukowe

Do rozpropagowania idei efektywności energetycznej w krajach unijnych walnie przyczynił się amerykański fizyk i ekolog Amory Lovins. Założony przez niego Rocky Mountain Institute wskazywał, że w obiektach przemysłowych można zmniejszyć zużycie energii nawet o 70-90 proc. (modernizując i optymalizując ich oświetlenie, wentylację, systemy pomp itd.), w silnikach elektrycznych - o połowę, w dziedzinach takich jak ogrzewanie, klimatyzacja, wyposażenie biur i urządzenia biurowe - o 60 proc. Postawił tezę, że tylko w Stanach Zjednoczonych można by zaoszczędzić do 75 proc. zużywanej energii elektrycznej, i to przy zastosowaniu takich środków, które kosztowałyby mniej niż zaoszczędzony prąd. Zwrócił również uwagę m.in. na to, jak dużo energii marnuje się przez nieszczelne przewody systemów grzewczych (do 50 proc. ciepła używanego do ogrzewania).

Dzięki Lovinsowi i innym badaczom dowiedziono, że rozwiązania energooszczędne są nie tylko proekologiczne, ale i po prostu opłacalne ekonomicznie (czasem zwracają się już po kilku miesiącach, tak może być np. w przypadku oświetlenia). W dużym stopniu dlatego, że spora ich część pociąga za sobą niewielkie nakłady lub wręcz jest bezkosztowa i wymaga jedynie zmiany dotychczasowych nawyków. Chodzi np. o regularne sprawdzanie ciśnienia w oponach aut, co może znacząco obniżyć zużycie paliwa - niedopompowane koła sprawiają, że samochód pali więcej.

Inny przykład? Amerykańscy uczeni sprawdzili, że dachy w ciemnych kolorach mogą się nagrzewać do temperatury nawet o 39 st. C wyższej niż dachy jasne. Bo te pierwsze wchłaniają promienie słoneczne, a drugie - je odbijają. Analizy US Studies wykazały, że właśnie z tego powodu budynki z ciemnymi dachami zużywają na klimatyzację nawet o 40 proc. więcej energii niż z jasnymi. Odpowiednie rozmieszczenie okien i użycie świetlików zmniejsza zapotrzebowanie budynku na sztuczne światło, co nie tylko zmniejsza koszty jego eksploatacji. Uczeni dowiedli bowiem, że zwiększone użycie naturalnego światła i właściwe oświetlenie pomieszczeń zwiększa produktywność pracowników w biurach, a w szkołach sprzyja lepszym wynikom w nauce.

Unijne dyrektywy

Zwieńczeniem działań UE na rzecz upowszechniania energooszczędnych rozwiązań w krajach Wspólnoty był jeden z trzech głównych zapisów w unijnym pakiecie energetyczno-klimatycznym zatwierdzonym w 2007 r. Mówi on, że wszystkie kraje członkowskie mają do 2020 r. zmniejszyć zużycie energii o 20 proc. Jednym z narzędzi do realizacji tego celu ma być przyjęta w grudniu 2012 r. unijna dyrektywa 2012/27/UE w sprawie efektywności energetycznej. Nakłada na kraje członkowskie m.in. obowiązek od 2014 r. termomodernizacji budynków instytucji administracji rządowej - w wymiarze co najmniej 3 proc. ich łącznej powierzchni rocznie. Instytucje rządowe zostały zobligowane także do tego, by przy zakupie na swoje potrzeby budynków, produktów i usług wybierały te, które cechują się wysoką efektywnością energetyczną. Z kolei duże przedsiębiorstwa będą musiały co najmniej raz na 4 lata przeprowadzać audyty energetyczne - zwolnione z tego wymogu będą jedynie te firmy, które wdrożyły u siebie certyfikowane systemy związane z energooszczędnością i ochroną środowiska.

Innym bardzo ważnym krokiem była dyrektywa Ecodesign uchwalona w 2009 r., ale wprowadzona w życie zaledwie kilka miesięcy temu, bo rozporządzenia wykonawcze do niej przyjęto dopiero w zeszłym roku. Nad nią Komisja Europejska pracowała wiele lat. Jest dlatego tak istotna, że dokładnie określa minimalne standardy energooszczędności, jakie muszą spełniać produkowane i sprzedawane na terenie UE urządzenia zużywające energię.

Potrzebne zdecydowane działania

To wszystko jednak tylko przedsmak tego, co czeka nas w najbliższej przyszłości. Cele UE w zakresie efektywności energetycznej stają się bowiem coraz ambitniejsze. Dla przykładu: według jednego z przyjętych już unijnych przepisów od 2020 r. wszystkie nowo budowane domy na terenie Wspólnoty będą musiały być "zeroenergetyczne". To określenie może sugerować, że chodzi o budynki, które w ogóle nie będą zużywać energii. Ale w tym przypadku oznacza coś innego: domy, które zużywają wielokrotnie mniej energii niż tradycyjne budynki i same produkują większość lub nawet całość energii, której im potrzeba. Dzięki własnym instalacjom energetycznym bazującym na odnawialnych źródłach: przydomowym wiatrakom, panelom fotowoltaicznym, kolektorom słonecznym czy pompom ciepła.

W polskich realiach brzmi to na razie jak science fiction, ale wcale nie jest takie nierealne. Według Międzynarodowej Agencji Energii ceny nośników energetycznych dla przemysłu w Unii Europejskiej są średnio ponad dwa razy wyższe niż w USA. Przez to m.in., że UE musi importować dużą część potrzebnych im surowców energetycznych, ale także przez ostre normy ekologiczne Wspólnoty, jej politykę klimatyczną i kosztowne wsparcie energetyki odnawialnej. MAE przewiduje, że z tych względów UE czekają dwie dekady drogiej energii. To może doprowadzić do ucieczki z krajów unijnych dużej części przemysłu. Są tylko dwa sposoby, by temu zapobiec: zrewidować politykę UE w tej dziedzinie lub po prostu w jak największym stopniu postawić na energooszczędne rozwiązania. Na razie bardziej realne wydaje się to drugie.

@RY1@i02/2014/040/i02.2014.040.12600070f.811.jpg@RY2@

Mniejsze zużycie energii w budynkach

@RY1@i02/2014/040/i02.2014.040.12600070f.812.jpg@RY2@

Efektywność energetyczna potrzebuje cierpliwości

@RY1@i02/2014/040/i02.2014.040.12600070f.813.jpg@RY2@

Zbigniew Zajączkowski dyrektor ds. rozwoju biznesu dla przemysłu górniczego, ABB

Poprawa efektywności energetycznej to jeden z   celów programu energetycznego UE "3x20", dotyczącego modernizacji europejskiego przemysłu. Przedsiębiorstwa i   fabryki w   całej Europie wprowadzają ten program, aby poprawić swoją konkurencyjność na rynku i   rozwijać się lub tylko przetrwać trudne czasy. Wydawałoby się, że poparcie takiego programu oraz działań jest oczywiste i   nie podlega żadnej dyskusji. A   jednak rzeczywistość jest bardziej skomplikowana i   pełna absurdów.

Spójrzmy na polski rynek. Pomimo trwającego kryzysu gospodarczego cały czas w   przemyśle realizowane są projekty modernizacyjne lub budowy nowych instalacji. Projekty realizuje się najczęściej w   oparciu o   procedury przetargowe dla wyłonienia najlepszego wykonawcy. Najlepszego na naszym rynku oznacza przeważnie najtańszego, gdyż jedynym kryterium wyboru wykonawcy inwestycji jest w   większości przypadków najniższa cena.

Aby mieć szanse na zwycięstwo w przetargu, firmy inżynierskie - choć dysponują rozwiązaniami nowoczesnymi, proekologicznymi, o dużej efektywności energetycznej - w ofertach umieszczają rozwiązania wysłużone, mało efektywne, oparte na przeciętnym sprzęcie, ale za to tanie. Przetargi wygrywają takie właśnie rozwiązania i   nasz przemysł dalej brnie w   ślepą uliczkę niskiego wskaźnika efektywności, dużych kosztów eksploatacji i   małej konkurencyjności na rynku. Sytuacja taka jest pewnie zgodna z   "najlepszymi" praktykami handlowymi, nie ma jednak nic wspólnego z   najlepszymi praktykami inżynierskimi.

Panie i panowie z biur zakupów - doceńcie efektywność energetyczną rozwiązań. To się naprawdę opłaca. Trzeba tylko trochę poczekać.

Jacek Krzemiński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.