Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Polska szybko nadrabia zaległości

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 15 minut

Wskaźnik energochłonności naszego kraju spadł w ostatniej dekadzie prawie o 1/3. To wielki sukces. Ciągle jednak mamy bardzo dużo do zrobienia. Polska gospodarka jest bowiem wciąż dwa razy mniej efektywna energetycznie od unijnej średniej, a w porównaniu do niektórych krajów zachodniej Europy - trzykrotnie mniej energooszczędna

Wskaźnik energochłonności danego kraju oblicza się, zestawiając ze sobą zużycie energii w tym państwie z jego produktem krajowym brutto (PKB), czyli wartością wszystkich wytworzonych w nim - w danym roku - produktów i usług. Innymi słowy oblicza się ją, podając, ile zużyto energii do wytworzenia określonej cząstki PKB, której wartość podaje się zazwyczaj w dolarach amerykańskich.

Polska pod tym względem wciąż wypada blado na tle innych krajów UE oraz państw, które obok nas należą do OECD - organizacji skupiającej najbardziej rozwinięte kraje świata. W dużej mierze dlatego, że jeszcze niedawno energia była u nas tania, a za PRL - bardzo tania. Z tego powodu inwestycje w rozwiązania energooszczędne nie bardzo u nas się opłacały, więc mało kto zaprzątał sobie tym głowę. W efekcie wskaźnik energochłonności Polski jest dziś dwa razy wyższy od unijnej średniej i trzy razy większy niż w Danii, Szwajcarii czy Irlandii. To ważne także dlatego, że można zaryzykować stwierdzenie, iż niższa od przeciętnej energochłonność danej gospodarki świadczy o jej nowoczesności i zaawansowaniu technologicznym.

My na tle Europy i świata

Trzeba jednak na takie porównania brać kilka poprawek. Po pierwsze w niektórych krajach wskaźnik energochłonności obniża to, że mają one stosunkowo niewiele przemysłu (jednego z największych konsumentów energii), ale za to bardzo rozwinięte usługi. To przypadek m.in. Wielkiej Brytanii. Po drugie nieco mylący jest fakt, że niższy od Polski wskaźnik energochłonności mają takie kraje, jak np. Meksyk czy Turcja. Czyli państwa z dużo cieplejszym od naszego klimatem, gdzie na ogrzewanie budynków zimą przeznacza się wielokrotnie mniej energii. Mniejsza jej konsumpcja przy ogrzewaniu w krajach południowych znacząco wpływa na ich wskaźnik energochłonności. Z drugiej strony wiele krajów arabskich, jeszcze cieplejszych niż południe Europy, Turcja czy Meksyk, to istne pożeracze energii, dużo mniej energooszczędne niż Polska. To wynika zapewne z tego, że owe kraje mają duże złoża ropy i gazu, więc nie są wystarczająco zmotywowane do oszczędnego gospodarowania energią. Wyjątkiem od tej reguły jest Katar, kraj, który ma jedne z największych złóż gazu na świecie, a jednocześnie wyróżnia się niską - w porównaniu do innych krajów tego regionu - energochłonnością.

Chcąc wybrnąć z tych paradoksów, niektórzy eksperci obliczają wskaźnik energochłonności poszczególnych krajów, uwzględniając tzw. parytet siły nabywczej, czyli prościej mówiąc, różnice w poziomie zarobków w porównywanych państwach. Gdy weźmie się pod uwagę ten czynnik, pozycja Polski idzie w górę, ale dalej mocno odstajemy nie tylko do prymusów energooszczędności, ale i od średniej unijnej. Według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej za 2009 r. wskaźnik energochłonności Polski przy uwzględnieniu siły nabywczej wyniósł wówczas 0,15 kg ekwiwalentu ropy (koe) na 1 dolara PKB, przy średniej dla wszystkich krajów UE na poziomie 0,12 (Wielka Brytania i Włochy - 0,1, Hiszpania i Portugalia - 0,11, Niemcy i Japonia - 0,12, USA - 0,17, Indie - 0,2, Chiny - 0,28, Rosja - 0,32). Trzeba przy tym uwzględnić także fakt, że konsumpcja energii na 1 mieszkańca jest w Polsce wciąż dużo niższa niż w państwach zachodnich (o 40 proc. mniejsza niż w krajach starej UE). Wraz ze wzrostem poziomu życia i rozwojem gospodarczym naszego kraju ta konsumpcja będzie więc rosła, co będzie hamować obniżanie się naszego wskaźnika energochłonności.

Rezerwy efektywności energetycznej

Z drugiej jednak strony Polska ma wciąż ogromne rezerwy mogące posłużyć do zwiększania efektywności energetycznej. Duża część polskiego przemysłu jest już wprawdzie bardzo nowoczesna, a dzięki temu także energooszczędna, wiele fabryk zmodernizowano i zbudowano również pod tym kątem, ale są też u nas całe sektory gospodarki, które nadal marnują olbrzymie ilości energii. Należy do nich przede wszystkim energetyka. Duża część polskich elektrowni to stare, mające po 30-50 lat, prawie już wyeksploatowane i niespełniające unijnych norm ochrony środowiska (chodzi o ich zbyt wysoki poziom emisji toksycznych gazów i pyłów, m.in. tlenków azotu) bloki, które trzeba pilnie wymienić na nowe. Nie tylko z powodu ich wieku i unijnych norm ekologicznych, ale także dlatego że są bardzo nieefektywne energetycznie, podczas produkcji marnują sporo energii, zawartej w węglu, który spalają (chodzi m.in. o wielkie ilości ciepła uchodzące przez kominy elektrowni wraz ze spalinami).

Obecnie budowane nowe bloki węglowe są dużo bardziej wydajne energetycznie od tych starych. To odnosi się także do sieci służących do przesyłania prądu, które w Polsce również w większości nadają się do wymiany. Inwestycje z tym związane są nieuniknione. Będą bardzo kosztowne i pociągną za sobą duży wzrost cen energii, a to z kolei będzie następną zachętą do jej oszczędniejszego zużywania.

Czas na budownictwo

Wielkie rezerwy kryją się też w naszym budownictwie. W Polsce przez całe lata - z powodu taniej energii - budowano bardzo energochłonne, mało szczelne domy, bloki czy biurowce. Od pewnego czasu Polacy zaczynają do tego podchodzić inaczej, ocieplają budynki, ale na ogół jest to tylko tzw. płytka termomodernizacja. To znaczy sprowadzająca się do położenia warstwy styropianu na ściany i wełny mineralnej pod dach, zazwyczaj warstwy za cienkiej, by można było mówić o domu energooszczędnym. To samo wciąż dotyczy większości nowo budowanych domów i bloków. Jeśli to zacznie się zmieniać, Polska ma szansę dołączyć do liderów energooszczędności. A zacznie zmieniać się na pewno, bo zmuszają nas do tego unijne wymogi dotyczące efektywności energetycznej. To przez te wymogi uchwaliliśmy w 2011 r. ustawę o efektywności energetycznej, wprowadzającą m.in. zachęty finansowe dla firm (w postaci tzw. białych certyfikatów) do inwestycji w rozwiązania energooszczędne.

Dyrektywy unijne wymusiły też m.in. przyjęcie w naszym kraju przepisów, które zobowiązały deweloperów i właścicieli domów oraz mieszkań do posiadania certyfikatów energetycznych dla tych nieruchomości (pokazujących, ile zużywają one energii), a producentów sprzętu AGD i RTV - do dołączania etykiet energetycznych informujących, na ile jest on energooszczędny.

Nowe przepisy i programy

Polska przyjęła też, w 2008 r., unijny pakiet energetyczno-klimatyczny, który zobowiązał nas do zmniejszenia zużycia energii o 20 proc. do 2020 r. Niezależnie od tego UE wprowadza coraz to nowe dyrektywy i przepisy mające na celu zwiększanie efektywności energetycznej krajów członkowskich. By wynikające z tego zobowiązania wypełnić, polski rząd także musi wprowadzać kolejne nowe przepisy i programy, zachęcające do stosowania energooszczędnych rozwiązań. Przejawem tej polityki jest fakt, że Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej bardzo dużą część swych środków przeznacza właśnie na dotacje i pożyczki w inwestycje mające na celu zmniejszenie zużycia energii. Służy temu także państwowy Fundusz Termomodernizacji i Remontów, który w latach 1999-2012 wydał na tzw. premie termomodernizacyjne 1,4 mld zł. To zaś niejedyne źródła preferencyjnego finansowania inwestycji w rozwiązania energooszczędne w naszym kraju.

Okoliczności sprzyjających w Polsce energooszczędności jest więc bardzo wiele. Najważniejszą będzie jednak czekający nas duży wzrost cen energii, ale także fakt, że od zeszłego roku - w wyniku unijnej polityki klimatycznej - polskie elektrownie i najbardziej energochłonne zakłady przemysłowe zaczęły tracić uprawnienia do darmowej emisji dwutlenku węgla. Od 2020 r. będą musiały płacić za każdą wyemitowaną tonę CO2. To zachęci je do zwiększania swej efektywności energetycznej (im mniejsze zużycie energii, tym mniejsza emisja CO2), a z drugiej strony będzie dodatkowym czynnikiem podnoszącym ceny prądu i ciepła.

@RY1@i02/2014/040/i02.2014.040.12600060e.802.jpg@RY2@

Energochłonność Polski na tle innych krajów

Jacek Krzemiński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.