Inwestycje w infrastrukturę dla błękitnego paliwa to ważne posunięcie
Gazoport w Świnoujściu ma ruszyć w przyszłym roku, trwają już próby techniczne. W toku jest też rozbudowa podziemnych magazynów gazu. Bo Polska konsekwentnie zabezpiecza się na wypadek przerwania dostaw z Rosji
Zatem ważnym elementem systemu, który ma pozwolić zbudować niezależność gazową Polski, są nowe gazociągi i interkonektory, a także podziemne magazyny gazu (PMG). Te ostatnie przejmują nadwyżki gazu z systemu przesyłowego latem i uzupełniają system w surowiec zimą, kiedy zapotrzebowanie jest większe. Dzisiaj spółka Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) jest właścicielem dziewięciu PMG: Wierzchowice, Husów, Strachocina, Swarzów, Brzeźnica, Mogilno, Kosakowo, Daszewo i Bonikowo. Do ich stworzenia wykorzystała naturalne przestrzenie, o dużej pojemności w wyeksploatowanych złożach gazu ziemnego i ropy naftowej, kawernach solnych oraz nieczynnych kopalniach węgla.
W połowie października spółka PGNiG poinformowała, że wypełniła w 98 proc. dostępne pojemności magazynowe. W sytuacji, gdyby dostawy z Rosji zostałyby przerwane, ilość zmagazynowanego gazu wystarczy na ok. dwa miesiące krajowego zużycia. Bo zapasy gazu sięgają teraz 2,76 mld m3 (w tym prawie 840 mln m3 stanowi tzw. zapas obowiązkowy, który pozostaje w dyspozycji Ministerstwa Gospodarki). Dla porównania: rok wcześniej w magazynach znajdowało się 2,58 mld m3 błękitnego paliwa. Możliwości rosną, a jednocześnie PGNiG zapewnia, że rozbudowa istniejących i budowa kolejnych PMG to priorytet. Plan jest taki, że do 2020 r. możliwości magazynowania gazu dojdą do 4 mld m3.
Dlaczego tak się dzieje? Jedna czwarta zużywanego w UE gazu pochodzi z Rosji, z czego ok. 80 proc. jest przesyłanych przez Ukrainę. Dzwonkiem alarmowym były cięcia dostaw gazu na Ukrainę np. w 2006 r. z powodu konfliktu z Gazpromem o ceny tranzytu tego surowca, które były zagrożeniem także dla innych krajów europejskich.
W UE znajduje się ok. 125 PMG o łącznej pojemności 81 mld m3. Z tego najwięcej jest w Niemczech: 46 o łącznej pojemności 20 mld m3. Na uniezależnieniu od rosyjskiego gazu zależy też innym krajom, np. Ukrainie, Czechom, Słowacji i krajom bałtyckim. To dlatego w ubiegłym roku Litwa uruchomiła terminal LNG w Kłajpedzie.
Premier Beata Szydło zapowiedziała w expose, że rząd rozważy budowę drugiego gazoportu - w Gdańsku. Ten mógłby w przyszłości umożliwić handel LNG i miałby być odpowiedzią na projekt drugiej nitki gazociągu Nord Stream, który pobiegnie po dnie Bałtyku, omijając naturalne kraje tranzytowe: Polskę i republiki bałtyckie. Jako że w 2022 r. kończy się kontrakt jamalski z Gazpromem, Polska w przyszłości może być zmuszona do radzenia sobie bez gazu ze Wschodu. Według części ekspertów, bardziej racjonalnym rozwiązaniem byłaby jednak rozbudowa infrastruktury LNG w Świnoujściu niż budowa nowego obiektu w Gdańsku.
Warto wspomnieć, że do terminalu w Świnoujściu w ubiegłym tygodniu zawinął gazowiec "Al Nuaman", który przypłynął z katarskiego portu Ras Laffan. Statek dostarczył ponad 200 tys. metrów sześć. LNG, czyli skroplonego gazu. Po tzw. zregazyfikowaniu da to ok. 120 mln metrów sześc. gazu ziemnego. To pierwsza dostawa tego surowca do budowanego w bólach gazoportu w Świnoujściu, który miał być oddany do eksploatacji już w czerwcu 2014 r. To jedna z najważniejszych inwestycji energetycznych w Polsce po 1989 r.
Chwila jest historyczna, ale to jeszcze nie przełom. Dostarczona z Kataru w pierwszym rzucie ilość LNG nie trafiła na razie na rynek: do domów i zakładów przemysłowych w Polsce. Zamiast tego posłuży do technicznych prób i schłodzenia instalacji. Jak przyznał w Świnoujściu minister gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk, to dopiero początek żmudnego proces uruchamiania gazoportu. Kolejny statek z LNG ma przypłynąć w maju 2016 r., a eksploatacja terminalu powinna się zacząć - taki jest plan - w połowie roku.
Co dostawy skroplonego gazu drogą morską do Świnoujścia oznaczają dla bezpieczeństwa energetycznego Polski? Jak podaje spółka Polskie LNG, początkowa zdolność regazyfikacyjna systemu wyniesie 5 mld m3 rocznie. To stanowi jedną trzecią polskiego zapotrzebowania na gaz ziemny. Dopiero w planach jest rozbudowa do 7,5 mld m3 (w tym celu musiałby powstać trzeci zbiornik). Docelowo inwestycja umożliwi odbiór gazu ziemnego od strony morza nie tylko z drogiego źródła katarskiego, ale też z innych kierunków.
Naftoport w Gdańsku: alternatywa dla rurociągu "Przyjaźń"
Oprócz gazoportu w Świnoujściu na polskim wybrzeżu realizowany jest jeszcze jeden ważny projekt paliwowy: naftoport w Gdańsku. Inwestorem jest Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych (PERN). Jego budowa przebiega sprawniej niż prace w gazoporcie PGNiG. Jeszcze w tym roku mają być będą gotowe zbiorniki magazynujące o pojemności 375 tys. m3. Gdyby w przyszłości niemożliwe byłyby dostawy ropy ze Wschodu rurociągiem "Przyjaźń", terminal ma przejąć tę funkcję. Docelowo Bałtykiem ma być dostarczany surowiec do rafinerii w Gdańsku i Płocku (także dwóch niemieckich w Schwedt i w Leunie). W sumie ok. 50 mln ton ropy rocznie.
W ubiegłym tygodniu rosyjska agencja Prime podała, że Arabia Saudyjska rozważa możliwość magazynowania ropy w magazynach w Gdańsku - żeby ułatwić sobie dostawy do klientów w Europie Północnej i Środkowej. To byłaby zła informacja dla Rosjan, którzy eksportują duże ilości ropy m.in. do Polski, Szwecji i Finlandii. Według portalu Defence 24, nie tylko zwiększyłoby to bezpieczeństwo energetyczne Polski, ale też mogłoby zapewnić wysoką rentowność inwestycji PERN.
Konrad Majszyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu