Połaniec to szansa Makoszów
Firma inwestycyjna Sunningwell, prowadzona przez Marka Frydrycha, nie wyklucza kupna kopalni - ustalił DGP
Sunningwell to jeden z chętnych na zakup elektrowni w Połańcu, którą do końca roku chce sprzedać francuski koncern Engie. Na tym jednak nie koniec. Jak ustaliliśmy, jeśli transakcja doszłaby do skutku, firma mogłaby wtedy wydzierżawić lub kupić także jedną ze śląskich kopalń. 60 proc. dostaw węgla do Połańca realizuje lubelska Bogdanka, a 40 proc. kopalnie ze Śląska.
Z informacji DGP wynika, że kopalnia, którą interesuje się Sunningwell (pod warunkiem zakupu elektrowni), to Makoszowy. Zakład od ponad roku jest w Spółce Restrukturyzacji Kopalń i do 2018 r. ma być zamknięty. Pierwsze rozmowy między Sunningwell a związkowcami z Makoszów (założyli tam spółdzielnię pracowniczą) już się odbyły. - Nie chcemy zdradzać szczegółów - ucina Marek Jóźwiak, przedstawiciel kopalnianych związków.
Sam Frydrych na razie przyznaje, że powiązanie górnictwa z energetyką jest logiczne i nieuniknione. - Pytanie, czy ktokolwiek zechce nam sprzedać państwową kopalnię - powiedział DGP. W przypadku Makoszów problemem jest konieczność zwrotu pomocy publicznej, która na koniec tego roku wyniesie ok. 265 mln zł. Wartość majątku kopalni szacowana jest na ok. 300 mln zł.
Skąd Frydrych weźmie na to pieniądze? Twierdzi, że ma za sobą dwa fundusze - amerykański i brytyjski - zarządzające majątkiem o łącznej wartości 150 mld dol. Nie chce jednak ujawniać ich nazw.
Kupujący aktywa Engie musi się liczyć z wydatkiem 1-1,5 mld zł. Według naszych informacji oferta Frydrycha to ok. 1,3 mld zł, a konkurencyjna Enei ok. 1,1-1,2 mld zł.
Ten zakup to jednak nie tylko Połaniec, ale i projekt budowy bloku o mocy 500 MW w sąsiedztwie Bogdanki, który Engie jakiś czas temu zawiesił. Ponadto Frydrych chce zbudować w Połańcu nowy blok o mocy 450 MW (w miejsce jednego ze starych bloków, który musi zostać wyłączony) i cały czas deklaruje współpracę przy budowie siłowni w Ostrołęce, którą mają zrealizować Energa i Enea (jego oferta została odrzucona).
Marek Frydrych z wykształcenia jest historykiem, od ponad 30 lat mieszka w Chinach, pracował w polskim konsulacie w Szanghaju, a potem otworzył własny biznes. Jego firma działa w Państwie Środka od 1999 r., głównie dostarczając wyroby stalowe z Chin do Indii, USA i Europy. W 2007 r. spółka poszerzyła działalność o energetykę, od 2009 r. ma oddział w Polsce. Na razie jednak bez większych sukcesów.
W polskim świecie biznesu Frydrych jest znany z tego, że działał na rzecz China National Electric Equipment Corporation oraz Shanghai Electric Group (tę ostatnią reprezentował, gdy PGE szukała chętnych do budowy bloku w Turowie). Reprezentował też chińskie konsorcjum CNEEC z COVEC, które ostatecznie przegrało przetarg na budowę bloku w Kozienicach z konsorcjum Hitachi i Polimeksu. Pracował także dla koncernów starających się np. o kontrakty na stadiony (Legia) i drogi (autostrada A2). W wyścigu o Połaniec nie reprezentuje jednak Chińczyków.
- Francuskie aktywa energetyczne powinien kupić inwestor wiarygodny i stabilny, gwarantujący utrzymanie tego profilu działalności w Polsce w perspektywie długoterminowej - powiedział "Pulsowi Biznesu" minister energii Krzysztof Tchórzewski. Chodzi bowiem nie tylko o Połaniec, ale i o elektrownię w Rybniku. Wczoraj EDF, jej francuski właściciel, poinformował, że rozpoczął negocjacje na wyłączność w sprawie jej sprzedaży z czeską firmą EPH, która jest właścicielem kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach.
- Jeśli pan minister podtrzymuje tę deklarację, jesteśmy inwestorem spełniającym te wymagania - mówi DGP Frydrych.
@RY1@i02/2016/209/i02.2016.209.000001600.801.jpg@RY2@
mat. prasowe
Frydrych reprezentował w Polsce kilka chińskich firm
Karolina Baca-Pogorzelska
Sylwetki innych znanych przedsiębiorców
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu