Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Cień wielkiej ropy

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

W dziale ksiąg zakazanych w jednym z supermarketów tradycyjnie oddałem się polowaniu w koszu z książkami zapomnianymi. Mam ich dużo. A tu wpadła mi w ręce kolejna interesująca pozycja. Tym razem napisana przez prezesa i wiceprezesa zarządu naszego narodowego giganta ("Rosja, ropa, polityka, czyli o największej inwestycji PKN Orlen"; Igor Chalupec, Cezary Filipowicz). Opisują oni czasy, gdy Polska stała ropą, a nie węglem. Najbogatsi polscy biznesmeni oraz wielkie koncerny, wszyscy inwestowali w naftowe spółki: wydobycie, produkcja i dystrybucja.

Dokładnie dziesięć lat temu, w lipcu 2006 r. PKN Orlen SA poinformował, że litewski rząd zapalił zielone światło do przejęcia spółki AB Mazeikiu Nafta. Wyraził zgodę na transakcję i nieodwołalnie zrzekł się prawa pierwokupu dla pakietu akcji (53,7 proc.) sprzedawanego przez Jukos. Dodatkowo ustalono, że płocka spółka kupi kolejne 30,6 proc. akcji bezpośrednio od Litwy.

Możejki? Zapomniałem o tej sprawie - pomyślałeś sobie, drogi Czytelniku. Bo wszyscy zapomnieli. Sprawa była hitem w 2006 r. Kolejne państwa wydawały zgodę na tę transakcję, a w listopadzie "tak" powiedziała sama Komisja Europejska. Zapłata za akcje dokonana została w grudniu 2006 r. Możejki stały się nasze.

Jeszcze w trakcie przejmowania spółki pojawiło się wiele niepokojących informacji. W lipcu 2006 r. awarii uległ rurociąg "Przyjaźń" i ropę zaczęto wozić do portu, a później pociągami. W październiku wybuchł pożar. W listopadzie zarząd Orlenu przekonywał, że "zasadne jest kontynuowanie transakcji". Litwa była wówczas jednym z naszych strategicznych partnerów, a inwestycja miała to partnerstwo umocnić. Wszyscy prezesi prawidłowo odczytali sygnały. Warto dodać, że o uruchomieniu swojego oddziału w Możejkach informował również bank PKO BP SA. W świetle jupiterów i pod czujnym okiem polityków nikt nie odważył się przyznać, że transakcja z geopolitycznym partnerem może być obarczona geopolitycznym ryzykiem.

W bilansie Orlenu sporządzonym na koniec 2007 r. wykazano, że łączna cena nabycia 90,0 proc. akcji Możejek wyniosła 7,25 mld zł. Z raportu wieje optymizmem: "Opracowaliśmy kompleksowy Program Tworzenia Wartości Mažeikiu Nafta, który pozwoli, dzięki zaplanowanym do 2012 r. inwestycjom o wartości 1,6 mld dol., znacząco poprawić funkcjonowanie i wzmocnić pozycję naszych litewskich aktywów. W minionym roku zmierzyliśmy się z najpoważniejszym wyzwaniem, jakim było szybkie przywrócenie mocy produkcyjnych Rafinerii w Możejkach, utraconych wskutek pożaru z 2006 r. W rekordowo szybkim czasie odbudowaliśmy moce produkcyjne i przeprowadziliśmy największy w historii litewskiej rafinerii remont. Rozpoczęliśmy również działania dla wzmocnienia infrastruktury logistycznej zakładu produkcyjnego w AB Mažeikiu Nafta, inicjując rozmowy z litewskim rządem o budowie rurociągu produktowego do jednego z nadbałtyckich portów".

Później optymizm zanikł, a główne informacje o litewskiej spółce to noty do bilansu. Koniec 2008 r. - wartość akcji wykazana w sprawozdaniu spada do 5,51 mld zł. W następnym roku rząd Litwy korzysta z opcji sprzedaży i PKN Orlen płaci miliard za ostatnie 10 proc. akcji. Wycena na koniec 2009 r. rośnie więc do 6,51 mld zł, ale za 100 proc. udziałów. Kolejne testy na utratę wartości przeprowadzono w 2011 r., efektem jest przecena do 4,96 mld, w 2012 r. - do 4,54 mld oraz w 2014 r. - do... 835 mln zł. Arytmetyka jest prosta: po dziesięciu latach inwestycja, za którą zapłacono łącznie 8,25 mld, ma obecnie wartość 835 mln zł. A znaczną część finansowano kredytami. W przeliczeniu na jedną akcję daje to stratę w wysokości 17 zł.

Minęło dziesięć lat. I nikt o Możejkach nie pamięta. Prezesi popełnili książkę, którą - jak sądzę - potraktowali jako swoje katharsis. Politycy wymazali tę inwestycję ze swojej zbiorowej pamięci. Teraz mają nowe wyzwania. Jak pisałem, Polska węglem, nie naftą stoi. Na szczęście nie ma ryzyka geopolitycznego.

To oznacza, że analizować będziemy sprawozdania kilku państwowych spółek, które już postanowiły inwestować w ten sektor. Spodziewam się, że dołączą się kolejne firmy i pojawią jeszcze nowe dokapitalizowania i inwestycje. A później? Mam radę dla prezesów tych spółek, żeby w przyszłości już nie pisali o tym książek. To już było.

@RY1@i02/2016/142/i02.2016.142.00000110a.801.jpg@RY2@

Artur Sierant

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.