Resorty rozwoju i energii walczą. Wygranym jest smog
Pakiet rozwiązań "czyste powietrze" jest niemal gotowy, ale nie wiadomo, czy przed końcem czerwca, jak obiecywano, zajmie się nim rząd
Do końca czerwca resort rozwoju obiecał przedstawić pakiet rozwiązań, które pomogą ograniczyć zanieczyszczenia powietrza. Według pierwotnych założeń dokument miał wejść w życie najpóźniej w październiku, tak by zdążyć jeszcze przed sezonem grzewczym. Potrzeba zmian rosła wraz ze smogiem, który jeszcze pół roku temu był tematem numer jeden w dyskusjach politycznych i w mediach. W okresie jesienno-zimowym dopuszczalne normy pyłów zawieszonych (PM10 i PM2,5) w polskich miastach i wielu uzdrowiskach były wielokrotnie przekroczone. Dla przykładu w Rabce tylko w ciągu dwóch miesięcy tego roku normy były przekraczane przez 39 dni, podczas gdy dopuszczalny roczny limit to 35 dni. Wraz z końcem sezonu grzewczego zainteresowanie smogiem osłabło. Nie oznacza to, że w tej kwestii nic się nie dzieje. Według naszych informacji pakiet rozwiązań "czyste powietrze" jest niemal gotowy, ale nie wiadomo, czy przed końcem czerwca, a tak pierwotnie obiecywano, zajmie się nim rząd.
Wszystko przez spór Ministerstwa Rozwoju z Ministerstwem Energii. Pierwsze chce wprowadzić obowiązek wydawania certyfikatów jakości węgla dla odbiorców indywidualnych, na co nie chce się zgodzić Ministerstwo Energii.
- Certyfikacja węgla to nie jest dodatkowy koszt dla kopalni, każda ma swoje laboratorium, wydruk wyniku nie zostanie zamknięty w szafie, tylko będzie doklejony do każdego wyjeżdżającego wagonu, z którego węgiel ląduje w handlu detalicznym - tłumaczyła w wywiadzie dla DGP wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz.
Resort energii nie chce się zgodzić na znakowanie węgla. Podczas konsultacji społecznych odrzucił też propozycje działaczy ekologicznych i Agencji Rozwoju Przemysłu, która postulowała, by sprzedawcy umieszczali na opakowaniach informacje o parametrach różnych paliw (w tym węgla). Taki zapis umożliwiłby ewentualne reklamacje, co jest szczególnie istotne z punktu widzenia nabywców. Według resortu ani w naszym kraju, ani w przepisach unijnych nie ma podstawy prawnej, by takie przepisy wprowadzić.
- Proponowane przez resort energii przepisy chronią sektor górniczy, ale nie zdrowie i środowisko Polaków - uważa Marek Józefiak, koordynator programu Klimat i Energia, Polska Zielona Sieć. W jego ocenie Polacy muszą mieć pewność, jakie paliwo kupują i że jest ono dobrej jakości, tak by w jak najmniejszym stopniu zagrażało naszemu zdrowiu.
Z naszych informacji wynika, że walka między resortami wciąż trwa. Uzgodnienia ostatecznej wersji rozwiązań mogą się przeciągnąć. Jeśli jednak nie uda się szybko osiągnąć konsensusu, wprowadzenie przepisów przed nowym sezonem grzewczym może się nie udać.
Pakiet rozwiązań zakłada też wycofywanie ze sprzedaży kotłów na paliwa stałe starszych niż najnowszej piątej generacji. W nich można spalać tylko węgiel dobrej jakości. Zgodnie z unijnymi przepisami musimy to zrobić do końca roku. Stare kotły mają być wycofywane ze sprzedaży stopniowo i zastępowane nowymi, które są znacznie droższe. Co ważne, zmiany nie dotyczą posiadaczy starych kotłów. Nie wprowadzają też zakazu importowania z zagranicy (np. z Czech) "kopciuchów". Nie przewidują także systemu kontroli, czym i w jakich piecach palimy. Takie uprawnienia w Niemczech mają kominiarze.
Karolina Baca-Pogorzelska
Aleksandra Gruszczyńska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu