Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Wytwarzamy prąd, nie pieniądze

27 kwietnia 2017

Spółkom, które Skarb Państwa angażuje w różne akcje ratownicze, zaczyna brakować środków. Z konsorcjum, które ma przejąć od EDF elektrownię w Rybniku, po PGNiG może się wycofać również Energa

Kapitalizacja giełdowa wielkiej czwórki - PGE, Enea, Energa, Tauron - zmalała w ostatnich latach o jedną trzecią. Skarb Państwa, który jest głównym akcjonariuszem spółek energetycznych, angażuje je w kolejne projekty niekoniecznie związane z ich główną działalnością. Na ratowanie budowlanego Polimeksu-Mostostalu przeznaczyły właśnie 300 mln zł. Ratowanie górnictwa w ciągu dwóch lat kosztowało je 2,7 mld zł. Na renacjonalizację i przejmowanie od zagranicznych firm polskich spółek energetycznych wydały w ciągu kilku lat w sumie ok. 10,5 mld zł.

Konsorcjum szuka pieniędzy

Utworzyły też konsorcjum, które miało wraz z PGNiG odkupić od Francuzów elektrownię w Rybniku i kilka elektrociepłowni. PGE ma w konsorcjum 60 proc. udziałów, po 20 proc. Energa i Enea. W marcu z projektu wycofało się jednak bez podania przyczyn PGNiG. Z naszych informacji wynika, że chętnie zrobiłaby to również Enea, której już zaczyna brakować pieniędzy. Wcześniej samodzielnie przejęła bowiem od francuskiej Engie elektrownię w Połańcu za 1,26 mld zł i doinwestowała Polską Grupę Górniczą kwotą 300 mln zł.

Trzecia w konsorcjum Energa ma wprawdzie pieniądze i będzie mieć więcej, ale nie będzie mogła ich przeznaczyć na inwestycje węglowe. Według naszych informacji taki warunek postawiły fundusze m.in. z Francji i Niemiec, które kupiły wyemitowane w marcu euroobligacje "na cele ogólnokorporacyjne" o wartości 300 mln euro.

Energa przygotowuje jeszcze emisję obligacji hybrydowych, które ma kupić Europejski Bank Inwestycyjny. Spodziewa się domknąć transakcję w II kwartale. Ale według rzecznika spółki Adama Kasprzyka zdobyte w ten sposób 250 mln euro w całości wyda na modernizację i rozbudowę sieci dystrybucyjnej spółki Energa-Operator w latach 2017-2019.

Może się więc okazać, że na placu boju o polskie aktywa EDF zostanie jedynie PGE. Nieoficjalnie wyceniane są one na ok. 6,6 mld zł, choć zdaniem ekspertów transakcja może się zamknąć w 5 mld zł. Finansowe możliwości PGE są jednak też ograniczone - spółka realizuje już m.in. budowę dwóch bloków po 900 MW w elektrowni Opole i 450 MW w Turowie.

Czy stać ją będzie na odkupienie elektrowni w Rybniku i kilku elektrociepłowni?

- Do czasu zakończenia procesu przejęcia aktywów EDF spółka nie będzie komentować jego przebiegu - powiedział nam Maciej Szczepaniuk, rzecznik PGE. Komentarza odmówił też Piotr Ludwiczak, rzecznik Enei.

Energa pytana o możliwość wyjścia z konsorcjum odpowiada, że składa się ono z trzech inwestorów i "jeśli skład konsorcjum ulegnie zmianie, inwestorzy będą zobowiązani przekazać tę informację na rynek".

Gdzie rynek mocy, a gdzie Ostrołęka C

Postawiony Enerdze przez fundusze z Francji i Niemiec warunek, by nie inwestowała pieniędzy w węgiel, oznacza, że nie tylko nie może ich wydać na odkupienie od EDF polskich spółek, ale również na planowaną wspólnie z Eneą budowę bloku 1000 MW w Ostrołęce za 5,5-6 mld zł.

- Do budowy Ostrołęki C pozyskaliśmy Eneę jako partnera, co pozwala rozłożyć ciężar finansowania inwestycji po połowie. Analizujemy inne możliwe formy finansowania dłużnego, chociażby finansowanie z agencji wspierania eksportu - mówi Kasprzyk. - Nie wykluczamy udziału partnera finansowego na dalszym etapie projektu. Istotne w tym kontekście będzie również uzyskanie wsparcia z rynku mocy - dodaje.

Polska stara się o zgodę Komisji Europejskiej na zwane rynkiem mocy wsparcie wytwórców energii za utrzymywanie gotowości do wytwarzania mocy na wypadek wzrostu zapotrzebowania na prąd.

- Będzie to praktycznie niemożliwe - mówi nam osoba z branży energetycznej znająca sprawę. - Największe fundusze inwestycyjne wychodzą bowiem z inwestycji węglowych. Norges Bank Investment Management, największy fundusz inwestycyjny na świecie, wpisał największą polską firmę energetyczną PGE na swoją czarną listę, bo ma za dużo przychodów z branży węglowej. Oznacza to, że na pewno nie będzie w nią inwestował (akcje sprzedał jednak już wcześniej).

Fundusze zabroniły Enerdze wejścia w inwestycje węglowe

@RY1@i02/2017/082/i02.2017.082.00000080a.801(c).jpg@RY2@

Głęboka kieszeń spółek energetycznych

Karolina Baca-Pogorzelska

karolina.baca@infor.pl

@BacaPogorzelska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.