Europa stawia na gaz. Jak najracjonalniej zdywersyfikować jego dostawy do Polski?
@RY1@i02/2017/071/i02.2017.071.000001400.801.jpg@RY2@
Unijny pakiet zimowy, który miałby wejść w życie w styczniu 2021 r., wyraźnie stawia na gaz jako główne źródło paliw w krajach Wspólnoty. Jest to z jednej strony dobra wiadomość dla polskich spółek gazowych, ale też niesie ze sobą sporo wyzwań.
Mimo że infrastruktura gazowa jest wciąż rozbudowywana, to zdaniem ekspertów nadal nie dorównujemy w tej kwestii krajom na zachodzie Europy. Obecnie gaz dostarczany jest do ok. 6,5 mln gospodarstw domowych, dla porównania energia elektryczna do ok. 12 mln osób. - Mamy infrastrukturę, ale wciąż na mapie Polski są białe gazowe plamy - mówi Marcin Bodio, ekspert ds. ropy, gazu i paliw ciekłych, członek rady zarządzającej Polskiego Komitetu World Energy Council. Jego zdaniem w kwestii dostępności infrastruktury gazowej mamy bardzo wiele do nadrobienia.
- W moim przekonaniu nie ma potrzeby, aby gaz płynął do każdej polskiej wioski - uważa z kolei Andrzej Szczęśniak, ekspert ds. gazu i ropy. Dodaje, że przez ostatnie lata PGNiG prowadziło inwestycje związane z rozbudową infrastruktury bardzo racjonalnie i stopniowo.
W zaprezentowanej w połowie marca br. strategii rozwoju na lata 2017-2022 firma zakłada budowę ok. 300 tys. nowych przyłączy gazowych i zwiększenie w tym okresie dystrybucji o blisko 16 proc. Sprzedaż gazu ma wzrosnąć o 2 mld m sześc. rocznie. Gazowych białych plam będzie zatem ubywać. Także dzięki terminalowi LNG w Świnoujściu, ponieważ surowiec będzie w wiele miejsc dostarczany cysternami - zapowiadał w połowie marca Radosław Bartosik, który zajmuje się sprawami operacyjnymi w PGNiG.
A statkami będzie trafiać do Polski coraz więcej surowca. Wolumen gazu sprowadzanego z Kataru ma się podwoić. W połowie marca PGNiG podpisało z Qatargas dodatkową umowę do kontraktu długoterminowego. Na jej mocy, od stycznia 2018 r., wolumen LNG sprowadzanego z Bliskiego Wschodu wzrośnie do ok. 2 mld ton rocznie. Sam terminal LNG daje Polsce jeszcze większe możliwości importu. Obecnie, jak wskazuje Marcin Bodio, moce terminalu w Świnoujściu wykorzystywane są zaledwie w 20-30 proc. W planach jest jeszcze jego rozbudowa z 5 do 7,5 mld m sześc.
Jak zapewniają eksperci, dzięki terminalowi w Świnoujściu mamy możliwość sprowadzania surowca ze wszystkich kierunków na świecie. Niewykluczone, że do Świnoujścia może przypłynąć surowiec ze Stanów Zjednoczonych. Dyskusje na ten temat w minionym tygodniu prowadził z Rickiem Perrym, sekretarzem ds. energii, podczas wizyt w USA wicepremier i minister rozwoju Mateusz Morawiecki. Jak wskazują eksperci, choć gaz zza Oceanu Atlantyckiego może przypłynąć do Polski najwcześniej za dwa lata, to samo prowadzenie negocjacji może pomóc PGNiG uzyskać lepsze warunki cenowe z Rosjanami. Kontrakt jamalski kończy się bowiem w 2022 r., ale negocjacje w sprawie jego ewentualnego przedłużenia muszą się rozpocząć już za dwa lata.
Naszą pozycję przetargową może też umocnić decyzja o budowie gazociągu Baltic Pipe, łączącego Polskę z Danią i Norwegią. Ma ona zapaść do końca tego roku. Wstępnie do udziału w aukcji rezerwacji mocy przesyłowych przyszłej rury oprócz PGNiG zgłosiły się też Hermes Energy Group i Shell. Aukcja ma się odbyć już niebawem.
Jak podkreśla Marcin Bodio, projekt Baltic Pipe jest potrzebny, ale nie może być oderwany od realiów ekonomicznych. Najpierw powinniśmy wykorzystać w pełni gazoport. Według prognoz Instytutu Studiów Energetycznych w Polsce do 2020 r. zużycie gazu zwiększy się do ok. 21,5 mld m sześc., przy szacowanym wzroście wydobycia do 7,3 mld m sześc. Do wypełnienia będzie luka rzędu ok. 4 mld m sześc., którą z powodzeniem będzie można zapełnić przez import LNG.
Eksperci zwracają uwagę, że koszty dywersyfikacji dostaw gazu mogą zostać przerzucone na odbiorców. Zarówno te związane z rozbudową gazoportu, jak i z budową Baltic Pipe.
Według Andrzeja Sikory, prezesa ISE, gaz płynący rurą zawsze będzie tańszy od sprowadzanego drogą morską, co wiąże się z dodatkowymi kosztami (skraplanie, oziębianie i transport).
O bezpieczeństwie gazowym Polski, przyszłości rynku i inwestycjach podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, który odbędzie się 11 maja, będą dyskutować politycy, przedstawiciele spółek oraz eksperci związani z rynkiem paliw.
Aleksandra Gruszczyńska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu