Biznes boi się blackoutu
Branża spożywcza, drukarnie prasowe czy centra handlowe domagają się rewizji przepisów, które zmieniły zasady wprowadzania ograniczeń w dostawach prądu. PSE uspokajają, że na razie ryzyko wyłączeń jest niewielkie
Od kilku miesięcy firmy otrzymują od dostawców prądu informację o możliwych przerwach w zasilaniu. Wraz z napływem kolejnych doniesień o możliwych brakach w zaopatrzeniu w węgiel, zakręceniu przez Kreml gazu dla Europy Zachodniej przedsiębiorcy coraz bardziej obawiają się blackoutów i szykują awaryjne rozwiązania. Producenci generatorów i agregatów prądotwórczych nie nadążają z dostawami, a kolejne branże starają się wywalczyć dla siebie gwarancje nieodcinania prądu w kryzysowej sytuacji.
Beata Jarosz-Dziekanowska, rzeczniczka Polskich Sieci Elektroenergetycznych, spółki odpowiedzialnej za Krajowy System Elektroenergetyczny, podkreśla, że „na razie nic nie wskazuje na to”, by konieczne było sięgnięcie po takie rozwiązania, jak ingerencja w zapotrzebowanie odbiorców. Takie działania polegają na ogłaszaniu wyższych stopni zasilania, co oznacza ograniczenia dla odbiorców o mocy umownej powyżej 300 kW (większość odbiorców indywidualnych ma moc umowną nieprzekraczającą kilkunastu kilowatów).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.