Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Wiatraki to nie tylko czysta energia

Ten tekst przeczytasz w 18 minut

Leszek Kuliński: Jeżeli zawrzemy kontrakt o wartości 500 mln zł – a takie dwa realizowaliśmy na naszym terenie – to trzeba liczyć, że od ok. 40 proc. tej kwoty, czyli od 200 mln zł, mamy 4 mln zł rocznie wpływów podatkowych do budżetu

72d57728-f65f-4679-93b9-302ae33da986-37719064.jpg
Leszek Kuli

Część ekspertów uważa, że zmiana minimalnej odległości od farm wiatrowych z 500 na 700 m niweczy główne założenie nowelizacji - odblokowanie energetyki wiatrowej w Polsce. Jak pan to ocenia?

Ścierają się trzy poglądy: projektodawcy, czyli w tym przypadku partii rządzącej, strony samorządowej i inwestorów. Uważam, że zaproponowane rozwiązania są kompromisem, który dla nas jest nie do końca korzystny, ale jest też kilka dobrych elementów w tej ustawie. Dzięki wprowadzonym zmianom będziemy mogli odblokowywać tereny inwestycyjne w naszych gminach. Kobylnica ma obecnie zablokowanych ok. 8,5 tys. ha ziemi, na których można byłoby realizować m.in. inwestycje mieszkaniowe, ale - zgodnie z obowiązującą zasadą 10H - oddziałują na nie farmy wiatrowe.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.