Na transformacyjnej opieszałości zarabia Rosja
Maćkowiak-Pandera: Za zielonym zwrotem przemawiają także względy naszego bezpieczeństwa energetycznego. Dywersyfikacja dostaw surowców jest ważna, ale prawdziwą szansą są OZE
Niemal 1,2 bln zł - to cena, jaką według wyliczeń Forum zapłaciła Polska za 20 lat zagranicznych zakupów paliw kopalnych. Lwia część pieniędzy, za które kupowaliśmy ropę naftową, gaz i węgiel, popłynęła do Rosji, która jest naszym głównym dostawcą tych surowców. Zielona transformacja to szansa na zniwelowanie także tej geopolitycznej zależności związanej z surowcami?
Zdecydowanie tak. Ten wymiar naszej sytuacji umyka często w dyskusjach o transformacji. Sami się zdziwiliśmy się, że skala problemu jest tak ogromna. Obraz, który nam się ukazał, nie przystaje do narracji o bezpieczeństwie i niezależności energetycznej. Płyniemy w odwrotnym kierunku - z roku na rok importujemy coraz więcej surowców energetycznych i coraz więcej za to płacimy. Uzależniamy się od tych dostaw szybciej niż jakikolwiek inny kraj UE. Walnie przyczynia się do tego nasza niechęć do dekarbonizacji. Tymczasem unijny zielony ład i pakiet Fit for 55 premiują źródła odnawialne, a one będą wytwarzały energię lokalnie, dzięki czemu nasza niezależność wzrośnie. Wyraźnie widać też komu - ze względu na olbrzymie zyski ze sprzedaży paliw - najbardziej zależy na utrzymaniu status quo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.