UE dostrzegła, że gaz ma ojczyznę
W unijnej – w tym polskiej – transformacji energetycznej więcej sensu niż liczenie na błękitne paliwo ma oparcie się na zmodernizowanych instalacjach węglowych i OZE – uważają eksperci. Atomowi nadal nie będzie łatwo
Odnawialne źródła energii wspierane błękitnym paliwem – jeszcze do niedawna wszystko wskazywało, że ten właśnie model energetyki stanie się, przynajmniej w perspektywie najbliższej dekady, dominujący w naszej części świata. Gaz miał być pomostem, który częściowo zastąpi moce konwencjonalne oparte na paliwach bardziej emisyjnych – przede wszystkim węglu. Jednocześnie miał zapewnić stabilizację systemu opartego w coraz większym stopniu na źródłach zależnych od pogody do czasu, kiedy tę rolę będą mogły przejąć rozwijające się wciąż technologie bezemisyjne: zielony wodór czy magazyny energii.
Największym orędownikiem, a równocześnie praktykiem dekarbonizacji opartej na gazie były Niemcy. Bezpośrednie połączenie z Rosją i „specjalne relacje” z tym dostawcą miały zapewnić Berlinowi stabilne dojście do gazu w dużych ilościach i możliwość zarobku na sprzedawaniu go do innych krajów Europy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.