Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Energetyczny wyścig z czasem

Jeśli uchwalenie nowej regulacji przesunie się na kolejną kadencję PE, konieczne będzie przygotowanie się na negatywny scenariusz, w którym finansowanie węglówek z rynku mocy od 2025 r. nie będzie możliwe
Jeśli uchwalenie nowej regulacji przesunie się na kolejną kadencję PE, konieczne będzie przygotowanie się na negatywny scenariusz, w którym finansowanie węglówek z rynku mocy od 2025 r. nie będzie możliwefot. Dariusz Bednarek/BE&W
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Niekorzystna decyzja Parlamentu Europejskiego nie przekreśla szans Polski na utrzymanie wsparcia dla elektrowni węglowych do 2028 r. Tyle że nie wiadomo, czy Unia zdąży z nowymi regulacjami

W czwartek eurodeputowani zatwierdzili stanowisko negocjacyjne Parlamentu Europejskiego w sprawie reformy rynku energii elektrycznej, dając zielone światło dla rozpoczęcia ostatniego etapu prac, czyli negocjacji z reprezentującą państwa członkowskie Radą UE. Posłowie odrzucili jednocześnie wniosek, by stanowisko europarlamentu w sprawie reguł dla rynku energii elektrycznej przedyskutować jeszcze na debacie plenarnej. Zwolennicy tego pomysłu liczyli na to, że dzięki temu do negocjacyjnego mandatu PE uda się wprowadzić poprawki dotyczące m.in. ważnego dla Francuzów finansowania istniejących elektrowni jądrowych (przez tzw. kontrakty różnicowe) oraz kluczowej dla Polski sprawy publicznego dotowania elektrowni emitujących więcej niż 550 g CO2 na kilowatogodzinę prądu. To limit nieosiągalny dla istniejących bloków węglowych, które średnio wydzielają ok. 900 g tego gazu na kilowatogodzinę.

Szanse na derogację

Obecne regulacje zakładają, że podstawowy mechanizm, który zapewnia dyspozycyjność tego typu jednostek, czyli tzw. rynek mocy, ma wygasnąć dla węglówek za niecałe dwa lata. Według analiz Forum Energii utrata dostępu do tego instrumentu może oznaczać tylko w 2026 r. konieczność wyłączenia w Polsce bloków energetycznych o łącznej mocy 8 GW, czyli ok. 30 proc. obecnej „floty” węglowej. Jak podkreślają eksperci, tego problemu nie rozwiąże planowane przez rząd przeniesienie ich ze spółek energetycznych do Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego. Ten proces też jest pod znakiem zapytania: jeśli do zakończenia kadencji nie zostanie zwołane dodatkowe posiedzenie Sejmu, prace parlamentarne nad ustawą o powołaniu NABE musiałyby się zacząć od początku.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.