Dziennik Gazeta Prawana logo

Kosztu transformacji energetyki nie mogą ponosić odbiorcy

Kosztu transformacji energetyki nie mogą ponosić odbiorcy
fot. mat. prasowe
21 listopada 2018

W 2030 r. udział energii ze źródeł odnawialnych ma wynosić 32 proc. Jednocześnie ceny uprawnień do emisji CO2, instrumentu polityki klimatycznej Unii Europejskiej, stale rosną i podnoszą ceny prądu w Polsce. Czy i w jaki sposób polska energetyka podoła coraz ostrzejszym wymaganiom emisyjnym? - rozważali uczestnicy panelu Unijna polityka klimatyczna i jej wpływ na Polskę podczas Kongresu 590.

– Transformacja energetyczna nie musi być gwałtowna ani rewolucyjna – powiedział na początku dyskusji Krzysztof Tchórzewski, minister energii. Dlaczego? Ponieważ, gdy Polska dołączyła do UE, królował u nas węgiel i pod względem różnorodności technologicznej w znacznym stopniu odstawaliśmy od krajów zachodnich. Jednak jeśli porównamy, jak szybko doszliśmy do współczesnych rozwiązań w dziedzinie energetyki, a w jakim tempie dochodziły do nich państwa zachodnie, to już nie mamy się czego wstydzić. Tak uzasadniał swoje zdanie na temat tempa transformacji Krzysztof Tchórzewski, który niedawno uzgadniał z Komisją Europejską polskie rozwiązania dotyczące kogeneracji. – Wynegocjowaliśmy wiele, choć konkluzja jest taka, że jeśli ktoś chce uzyskać pomoc publiczną, musi udowodnić, że jej potrzebuje – wyjaśnia minister. – Cały czas borykamy się z poważnym problemem ograniczenia emisji pyłów, która pochodzi przede wszystkim z gospodarstw indywidualnych. Zadeklarowaliśmy już, że chcemy, żeby kogeneracja była dostępna także w małych powiatowych miastach, a nawet gminach i to właśnie tam będziemy kierować nasze wsparcie.

Minister zaznaczył, że zwróciliśmy się też o pomoc na restrukturyzację terenów pokopalnianych i liczymy na przychylność Komisji i środki na ten cel. – Chcemy, by przemiany zachodziły w sposób ewolucyjny ze względu na kwestie finansowe, jak również społeczne. Uzyskaliśmy już zgodę na pomoc publiczną, jednak sama transformacja jest procesem długim i wymagającym – stwierdził minister.

Christian Schnell, radca prawny z kancelarii Solivan, podkreślał, że transformacja naszej energetyki będzie niezbędna nie tylko ze względu na politykę unijną i walkę z emisją, lecz także ze względy na koszty wytwarzania energii. Prognozy wskazują, że w najbliższych latach koszt wytworzenia energii ze źródeł odnawialnych będzie malał – podkreślił Schnell. Ten trend sprawia, że kraje europejskie chętnie inwestują w odnawialne technologie. Ale także dlatego, że Unia stawia przed rządami coraz ostrzejsze cele polityki klimatycznej.

Zdaniem Henryka Baranowskiego, prezesa PGE Polskiej Grupy Energetycznej, trend odchodzenia całej gospodarki, a nie tylko sektora energetycznego, od węgla jest bardzo wyraźny. – Musimy jednak pamiętać, że zamykane w Europie huty nie znikają, a migrują tam, gdzie takich obostrzeń w postaci kosztu zakupu uprawnień do emisji CO2 nie ma – do Indii, Chin, Indonezji – stwierdził prezes PGE. Z punktu widzenia globalnych emisji i ocieplenia klimatu nie ma to znaczenia, gdyż emitują one tyle samo zanieczyszczeń. Tyle że nie leżą w Europie. Sytuacja ta się nie zmieni, bo nie przestaniemy korzystać ze stali, taniej energii ani nie przekonamy państw, by nie korzystały z własnych zasobów energetycznych. – Polska energetyka wyłożyła ogromne pieniądze, aby dostosować się do trendu dekarbonizacji. W tej chwili można powiedzieć, że jesteśmy liderem tych zmian – mówił Henryk Baranowski.

– Jednak każda kolejna redukcja zanieczyszczeń wynikająca z polityki klimatycznej Unii powoduje, że koszty finansowe i społeczne transformacji stają się coraz większe. PGE stara się jednak dostosować do wymagań: zrezygnowaliśmy z budowy nowych bloków węglowych na rzecz mniej emisyjnych gazowych w Dolnej Odrze, rozwijamy energetykę wiatrową na morzu i jednocześnie kończymy budowę supernowoczesnych bloków węglowych w Opolu i Turowie, które zastąpią stare jednostki. Dzięki kilkudziesięciu projektom do 2026 r. zredukujemy emisje grupy o 60 mln ton, czyli tyle, ile wynosi dwuletnia emisja w Elektrowni Bełchatów – wyliczał prezes.

Ograniczenia emisji nie dotyczą tylko wytwarzania energii. Prezes Baranowski zapowiedział, że do 2025 r. PGE zmodernizuje swoje sieci dystrybucyjne, co pozwoli zaoszczędzić 4 mln ton CO2. – Pamiętajmy jednak o jednym: cena tej transformacji musi być akceptowana społecznie i nie może dotknąć pojedynczego odbiorcy – stwierdził prezes PGE.

Mirosław Kowalik, prezes zarządu Enei, podkreślał że dla wszelkiej działalności gospodarczej, także dla energetyki, niezwykle ważne jest stabilne otoczenie prawne biznesu. Zmiany w tym obszarze nie sprzyjają rozwojowi. – W Polsce mamy już 20 proc. zainstalowanej mocy w OZE. W latach 90. ubiegłego wieku zaczynaliśmy od 4 proc. Tak więc transformacja trwa i jest widoczna. W międzyczasie zostały już uchwalone trzy dyrektywy środowiskowe, a teraz dodatkowo wprowadzono jeszcze konkluzje BAT – wyliczał Mirosław Kowalik i dodał, że spełniamy wszystkie te dyrektywy, inwestujemy pieniądze, a konkurencyjność gospodarki nie maleje. – Budujemy potencjał finansowy, aby inwestować zgodnie z postępem technologicznym. Jednakże OZE bez wsparcia państwa i bez budowania zaplecza w oparciu o własne paliwo nie powstanie – mówił prezes.

Artur Kopijkowski-Gożuch, dyrektor zarządzający Polskich Sieci Elektroenergetycznych, zwracał uwagę na rolę operatora, który także musi reagować na zmieniające się trendy i regulacje. Wszystkie większe inwestycje wymuszają powstawanie nowych linii przesyłowych.

– Z punktu widzenia odbiorców konieczne jest zapewnienie sprawnych i zrównoważonych dostaw, a te, gdy podstawą są źródła niekonwencjonalne, są mniej stabilne. Źródła konwencjonalne z kolei zapewniają stałość dostaw i są bardziej przewidywalne – mówił Artur Kopijkowski-Gożuch.

ANO

Partnerem Kongresu 590 jest DGP

Materiał powstał przy współpracy z PGE

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.