Kosztu transformacji energetyki nie mogą ponosić odbiorcy
W 2030 r. udział energii ze źródeł odnawialnych ma wynosić 32 proc. Jednocześnie ceny uprawnień do emisji CO2, instrumentu polityki klimatycznej Unii Europejskiej, stale rosną i podnoszą ceny prądu w Polsce. Czy i w jaki sposób polska energetyka podoła coraz ostrzejszym wymaganiom emisyjnym? - rozważali uczestnicy panelu Unijna polityka klimatyczna i jej wpływ na Polskę podczas Kongresu 590.
– Transformacja energetyczna nie musi być gwałtowna ani rewolucyjna – powiedział na początku dyskusji Krzysztof Tchórzewski, minister energii. Dlaczego? Ponieważ, gdy Polska dołączyła do UE, królował u nas węgiel i pod względem różnorodności technologicznej w znacznym stopniu odstawaliśmy od krajów zachodnich. Jednak jeśli porównamy, jak szybko doszliśmy do współczesnych rozwiązań w dziedzinie energetyki, a w jakim tempie dochodziły do nich państwa zachodnie, to już nie mamy się czego wstydzić. Tak uzasadniał swoje zdanie na temat tempa transformacji Krzysztof Tchórzewski, który niedawno uzgadniał z Komisją Europejską polskie rozwiązania dotyczące kogeneracji. – Wynegocjowaliśmy wiele, choć konkluzja jest taka, że jeśli ktoś chce uzyskać pomoc publiczną, musi udowodnić, że jej potrzebuje – wyjaśnia minister. – Cały czas borykamy się z poważnym problemem ograniczenia emisji pyłów, która pochodzi przede wszystkim z gospodarstw indywidualnych. Zadeklarowaliśmy już, że chcemy, żeby kogeneracja była dostępna także w małych powiatowych miastach, a nawet gminach i to właśnie tam będziemy kierować nasze wsparcie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.