Dziennik Gazeta Prawana logo

Konieczna rewolucja w ciepłownictwie

Konieczna rewolucja w ciepłownictwie
Fot. Materiały prasowe
20 listopada 2018

W Polsce mamy jeden z najlepiej rozbudowanych systemów sieci ciepłowniczych w UE, ale produkcja ciepła oparta jest w znacznym stopniu na wykorzystaniu energii pierwotnej - głównie z węgla. To z czasem musi się zmienić

Alarmujące raporty smogowe dowodzą niezbicie, że ciepłownictwo w Polsce wymaga modernizacji, a na inwestycje w systemy oczyszczania i budowę nowoczesnych elektrociepłowni potrzeba pieniędzy. Ta konstatacja była punktem wyjścia do dyskusji, jaka miała miejsce podczas Kongresu 590 w podrzeszowskiej Jasionce.

W najbliższych dniach pod obrady Sejmu trafi projekt ustawy o promowaniu energii elektrycznej z wysokosprawnej kogeneracji, czyli o wspieraniu równoczesnego wytwarzania ciepła i energii elektrycznej w jednym procesie technologicznym. Ta ustawa, zdaniem Wojciecha Dąbrowskiego, prezesa zarządu PGE Energia Ciepła, jest bardzo ważna dla branży. Umożliwi odpowiedzialne i długoterminowe inwestycje, bo zakłada wsparcie dla nowych i zmodernizowanych jednostek kogeneracyjnych nawet do 15 lat i daje przedsiębiorcom pewność prawnego otoczenia biznesu. – Wszyscy chcemy mieć czyste powietrze, ale to musi kosztować – mówił Wojciech Dąbrowski. – Dzisiaj produkcja w kogeneracji jest najlepszym sposobem wykorzystania energii zawartej w paliwie, a PGE jest liderem w Polsce w tej dziedzinie. Od przyszłego roku PGE Energia Ciepła stanie się największą firmą na rynku ciepła w Polsce, posiadającą ok. 30 proc. udziału w rynku ciepła z kogeneracji – dodał.

Wsparcie dla ciepłownictwa ma się skupiać na gazie, geotermii i fotowoltaice, a z czasem, w perspektywie przynajmniej kilkunastoletniej, ciepłownictwo będzie odchodzić od węgla, ponieważ trzykrotnie wzrosły w ostatnim czasie opłaty za emisję CO2, rosną też ceny tego surowca.

Postulaty branży

Promowanie ciepłownictwa systemowego wspomaga walkę ze smogiem, ponieważ elektrociepłownie i ciepłownie są zobligowane przepisami do spełniania restrykcyjnych wymagań środowiskowych, w tym emisji zanieczyszczeń. A w domowych piecach spala się wszystko. Trzeba jednak zmian w prawie budowlanym: choćby wymogu, by każda nowa inwestycja była podłączana do sieci. – Warto by też uelastycznić rozporządzenie taryfowe, które nie uwzględnia aktualnej ceny CO2 i nie pozwala dostosować taryf do realiów rynkowych – podkreślał prezes Dąbrowski, tłumacząc, że wyniki zleconych przez PGE badań mówią, że zdecydowana większość odbiorców ciepła jest w stanie płacić więcej w zamian za brak smogu i bezpieczeństwo dostaw.

Rząd zdaje się dostrzegać problem i odpowiada na te potrzeby programem „Czyste powietrze”, obiecując system dotacji na modernizację pieców w domach jednorodzinnych, rozwój ciepłownictwa systemowego, a także fotowoltaiki. – Nowością będzie ulga termomodernizacyjna, dostępna już w przyszłym roku. Mamy nadzieję, że pojawi się zapotrzebowanie na produkty związane z przebudową systemów ogrzewania – stwierdził Filip Świtała, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów.

Ciepło z odpadów

A zatem czy czeka nas rewolucja w ciepłownictwie? – Wolałbym mówić raczej o ewolucji, a nie rewolucji. Jesteśmy branżą stabilną, zależy nam na spokojnym, zrównoważonym rozwoju – zastrzegł Wojciech Dąbrowski. – Na razie ciepłownictwo oparte jest w decydującej mierze na węglu, ale wiadomo, że musimy poszukiwać nowych źródeł. Chcielibyśmy mieć geotermię, ale też musimy koncentrować się na spalaniu odpadów: od tego problemu nie uciekniemy, inaczej odpady nas zasypią – stwierdził.

W tym kontekście ciekawym rozwiązaniem są instalacje, które jednocześnie spalają węgiel i odpady. W Sztokholmie spala się wszystkie śmieci, 700 tys. ton rocznie. Uzyskuje się dzięki temu aż 13 proc. ciepła potrzebnego do ogrzania miasta. Jednak spalarnie śmieci muszą spełnić znacznie ostrzejsze normy niż ciepłownie opalane węglem albo biomasą. Badania szwedzkie wykazały, że powietrze w pobliżu spalarni jest czystsze niż w centrum Sztokholmu. Czy szwedzkie rozwiązania można implementować do Polski? – Tak. Jeśli w odpadach jest energia, to warto ją odzyskać – twierdzi Izabela Van den Bossche – wiceprezes City Solutions Fortum, skandynawskiej firmy, która otworzyła w Zabrzu pierwszą ciepłownię spalającą jednocześnie węgiel i wstępnie posortowane odpady komunalne. Także PGE ma już swoją spalarnię odpadów w Rzeszowie. Instalacja właśnie została otwarta, trwa jej rozruch technologiczny.

Modernizacja branży będzie niezwykle kosztowna – powiedział Krzysztof Gigol, ekspert Fundacji Republikańskiej. Jego zdaniem konkluzje dotyczące najlepszych dostępnych technik (BAT) determinują realizację dużych jednostek. – Ich koszt szacowany jest na 10–12 mld zł. I nagle może okazać się, że ciepłownie lokalne przestaną działać, bo nie będą spełniały wyśrubowanych norm unijnych. I albo znikną, albo znajdą środki na rynku, ale wtedy cena ciepła wzrośnie drastycznie – stwierdził.

– Kluczowa wydaje się współpraca samorządów z biznesem – podkreślił Wojciech Dąbrowski. – Chcemy wyciągnąć do samorządów pomocną dłoń, przekazać im naszą wiedzę, wesprzeć w poszukiwaniu jak najlepszych rozwiązań. Jest nadzieja, że samorządy będą spełniać normy MCP, na dostosowanie się do tego mają jeszcze trzy lata. Oferujemy im pomoc.

Samorządy nie powinny obawiać się także inwestorów prywatnych – stwierdziła Izabela Van den Bossche. – To przecież przedsięwzięcia długofalowe, infrastruktura pozostaje na lata. W Zabrzu na przykład dostosowaliśmy naszą inwestycję do realiów lokalnych. Ponieważ jest tam węgiel, korzystamy z paliwa lokalnego. Nasze instalacje mogą spalać w połowie węgiel, w połowie śmieci, przy czym węgiel musi być doskonałej jakości. Z czasem, gdy będzie ubywać węgla, będzie się spalać procentowo więcej śmieci, gdy nie będziemy mieli dość odpadów, procentowo możemy uzupełnić to węglem. A można też węgiel wycofać w ogóle – powiedziała.

Alternatywa z głębi Ziemi

Ważnym elementem systemu energetycznego staje się geotermia systemowa. – Warunki mamy po temu doskonałe, lepsze nawet niż w wielu innych krajach Europy – przekonywał prof. dr hab. Mariusz Orion Jędrysek, sekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska i główny geolog kraju. – Woda ma 60–90 stopni. W tej chwili mamy już sześć działających instalacji geotermalnych, kolejnych 10 jest na różnych etapach powstawania. Wody geotermalne mamy dobrze rozpoznane na niżu, najsłabiej na Dolnym Śląsku – powiedział.

– Rozmawiając o ciepłownictwie nie możemy zapominać o gazie – uzupełnił Krzysztof Gigol. – Będzie on w najbliższych latach odgrywał kluczową rolę – podkreślił, wspominając o znaczącej roli gazoportu i planowanej budowie Baltic Pipe.

ANO

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.