Bez rosyjskiego gazu
W połowie listopada PGNiG poinformował naszego głównego dostawcę – Gazprom, że gdy w 2022 r. wygaśnie kontrakt jamalski, strona polska nie będzie go przedłużać. Jeszcze kilka lat temu taka deklaracja byłaby uznana za herezję. Czy rzeczywiście możemy pozwolić sobie na taki ruch?
Przez całe dekady znakomita większość naszego zapotrzebowania na gaz pokrywał surowiec z Rosji transportowany gazociągiem jamalskim. Wydawało się najprostszym i najtańszym rozwiązaniem naszych problemów energetycznych, przynajmniej jeśli chodzi o błękitne paliwo. Na usprawiedliwienie władz z początków III RP można powiedzieć, że innych możliwości praktycznie nie było, przesyłany gazociągiem rosyjski gaz był – przynajmniej potencjalnie – tańszy od surowca z innych źródeł. Nie mieliśmy wówczas wystarczająco pojemnych połączeń gazowych z innymi krajami, również technologie skraplania gazu były wówczas w powijakach, a przynajmniej nie tak rozpowszechnione jak obecnie.
Nie dysponując praktycznie żądnymi innymi możliwościami zaopatrzenia w ten surowiec, przy stanowczo za małym wydobyciu krajowym, zaspokajającym około jednej trzeciej zapotrzebowania, Polska zwróciła się ku Rosji. Ba, mogliśmy mieć nawet obawy, czy Rosja świeżo wyłoniona z ZSRR będzie chciało sprzedawać strategiczny surowiec krajowi, który w znacznej mierze przyczynił się do rozpadu jej imperium. Ale Rosja, z gospodarką w rozsypce, bardzo potrzebowała wtedy pieniędzy, my potrzebowaliśmy gazu i porozumienie zostało zawarte.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.