Zapasy nie tylko na zimę
Surowce energetyczne są niezbędne do funkcjonowania gospodarki. Dlatego tak istotne jest zabezpieczenie się na wypadek nieprzywidzianych turbulencji na rynku – awarii czy motywowanego politycznie wstrzymania dostaw
Jesień tego roku upłynęła pod znakiem gazowego alertu. Już w połowie listopada wiceprezes PGNiG Maciej Woźniak stwierdził, że jeszcze nigdy w historii magazyny w regionie nie były tak pełne. W Niemczech, Austrii, Czechach, na Węgrzech i w Polsce były wypełnione niemal w stu procentach. Zwykła przezorność czy coś więcej? Powody do niepokoju z pewnością są. Poprzednie kryzysy gazowe wybuchały na tle sporów rosyjsko-ukraińskich, a 1 stycznia 2020 r. kończy się dotychczasowy kontrakt tranzytowy między tymi krajami, na mocy którego przez terytorium naszego wschodniego sąsiada tłoczony jest gaz do Europy. Jak dotychczas w rozmowach między UE, Rosją i Ukrainą nie udało się ustalić bezpiecznego harmonogramu dostaw.
A doświadczenia są złe. W latach 2006 i 2009 Rosja w wyniku konfliktu z Ukrainą wstrzymała jej dostawy, a ponieważ to kraj tranzytowy, surowiec nie popłynął również do Europy Środkowej i Zachodniej. Trudno zatem dziwić się państwom, które w reakcji na coraz bardziej agresywną retorykę polityczną wschodniego giganta na potęgę tłoczą gaz do swoich magazynów, aby w zimie go nie zabrakło, bo ta pora roku jest wyjątkowo dogodna do przykręcenia kurka (oczywiście z punktu widzenia politycznych interesów przykręcającego). Wspomniane kryzysy miały miejsce właśnie w trakcie zimowego szczytu zapotrzebowania na paliwo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.