Niemcy potrzebują słońca i wiatru
Rozbudowa infrastruktury OZE coraz bardziej się opóźnia. Nawet rosyjski gaz może nie uratować największej gospodarki UE przed brakiem prądu
– Jak każdy duży projekt biznesowy, Nord Stream 2 ma aspekt polityczny – mówił tydzień temu Michael Roth uczestnikom berlińskiego Sympozjum Humboldta, konferencji poświęconej przyszłości Unii Europejskiej. Roth to nie tylko wschodząca gwiazda Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD), ale i człowiek numer dwa niemieckiej dyplomacji. Jako wiceszef resortu i minister ds. europejskich wie doskonale, jakie emocje wzbudza budowa gazociągu w naszej części Europy.
Roth wyznał uczestnikom konferencji niewygodną prawdę, którą tak długo przed opinią publiczną ukrywali najważniejsi politycy RFN. Nord Stream 2 jeszcze do niedawna był „projektem stricte biznesowym” dla kanclerz Angeli Merkel, szefa MSZ Heiko Maasa czy ministra gospodarki Petera Altmaiera. Ale im bliżej powstania najdłuższego gazociągu morskiego na świecie, tym więcej niemieckich polityków pozwala sobie na jego krytykę. Ostatnio Manfred Weber, kandydat Europejskiej Partii Ludowej na szefa Komisji Europejskiej, zapowiedział w wywiadzie dla „Polska The Times”, że jeśli przejmie rządy w KE, „użyje wszelkich przepisów, aby zablokować Nord Stream 2”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.