Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Biznes tak. Ale bez Polaków

Biznes tak. Ale bez Polaków
5 lipca 2020
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Kryzys spowodowany koronawirusem nasilił działania protekcjonistyczne krajów starej UE. Po branży spożywczej teraz przyszła kolej na firmy transportowe

Od czasu wejścia Polski do UE rodzimi przewoźnicy wypracowali sobie pozycje lidera. Odpowiadają już za ponad 23 proc. rynku międzynarodowych przewozów w Unii Europejskiej. Udział krajowych firm transportowych w relacjach między Polską a innymi krajami UE sięga już ponad 92 proc. Dla porównania na przewoźników z krajów naszych partnerów handlowych przypada niespełna 6 proc. transportowanych ładunków do i z Polski. Natomiast na przewoźników z innych krajów UE zaledwie 1,6 proc. Dominacja polskich firm najwyraźniej zaczyna być solą w oku dla przedsiębiorstw spedycyjnych z zachodniej Europy. Na publicznie dostępnych giełdach transportowych pojawiają się ogłoszenia o zatrudnieniu przewoźników z zastrzeżeniem, że nie mogą pochodzić z nowych krajów UE. W tym przede wszystkim z Polski. Co więcej z tych regionów nie mogą też pochodzić zatrudniani przez nich kierowcy.

– Nierówność w traktowaniu była od zawsze. Wcześniej jednak przejawiała się w niższych o 30–40 proc. stawkach za przewóz. Teraz doszło do tego niezlecanie polskim przewoźnikom frachtów. Zaczęło się od firm niemieckich, które takie praktyki wprowadziły jakieś cztery tygodnie temu. Tydzień później dołączyli do nich francuscy spedytorzy, a potem holenderscy – mówi Romuald Szmyt, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych, właściciel firmy przewozowej.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.