Kwarantanna pchnęła nas do sieci
Pandemia jeszcze bardziej przyspieszyła rozwój e-handlu. Branża widzi w tym dla siebie szanse, ale i zagrożenia
Handel internetowy przyspiesza. Wprawdzie przytkał się chwilowo w związku z gwałtownym wzrostem popytu, podobnie zresztą jak tradycyjne sklepy, ale w obecnej sytuacji dla wielu osób zrobienie zakupów w internecie jest najprostszą, o ile nie jedyną opcją. Dotyczy to tych, którzy znaleźli się w przymusowej izolacji, tych, którzy musieli zostać w domu ze względu na dzieci, które nie chodzą do żłobków, przedszkoli i szkół, albo dla tych, którzy zwyczajnie postanowili posłuchać rad fachowców od epidemii i unikać kontaktów z innymi ludźmi.
Bartosz Bolecki, analityk handlu detalicznego w firmie PMR, podkreśla pozytywy kupowania w sieci: można to zrobić o dowolnej porze i uniknąć dużych skupisk ludzkich. Z badań, m.in. tych przeprowadzonych przez BIG InfoMonitor („Wpływ niedziel wolnych od handlu na budżet domowy”), wynika też, że niemal połowa polskich konsumentów przekonała się, że e-handel jest wygodny, nie traci się czasu na dojazd, parkowanie czy stanie w kolejce.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.