Dzieci nie chcą przejmować biznesu po rodzicach
Instytut Biznesu Rodzinnego alarmuje: dziedzictwo 30 lat polskiej przedsiębiorczości jest zagrożone
Córka właścicieli firmy Roleski – producenta musztard i keczupów zajęła się biznesem, ale… postawiła na stadninę koni. Pierwszy syn właściciela odzieżowej spółki LPP po przepracowaniu jakiegoś czasu w firmie uznał, że będzie się realizował jako przedsiębiorca, ale w hotelarstwie. Przemysław Mitraszewski, pełnomocnik zarządu w spółce LPP, przyznaje, że sukcesja w obrębie rodziny to wyzwanie. – Firma zdecydowała, że pozostanie rodzinną, czy to na poziomie właścicielskim, czy zarządu. Obecnie trwa poszukiwanie następcy. Teraz nadzieja w drugim synu, który już jest pracownikiem spółki. Jeśli nie on, to pozostaje jeszcze dwójka, która mogłaby przejąć interes – tłumaczy. – Bywa, że dzieci chcą kontynuować biznesowe tradycje rodziny, ale według własnego pomysłu – mówi dr hab. inż. Jacek Lipiec z SGH.
Kontynuacja to problem powszechny w rodzinnych firmach, stanowiących fundament polskiej gospodarki. Taki status oficjalnie deklaruje 828 tys. przedsiębiorstw, ale własność rodzinna dominuje aż w 2,2 mln firm. Jak wynika z najnowszego badania, przyszłość dużej części z nich jest poważnie zagrożona z powodu braku następcy, co w ankiecie przyznali sami właściciele i menedżerowie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.