Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Nie jesteśmy pierwszym wyborem

Aż jedna czwarta brytyjskich eksporterów po brexicie albo w ogóle zamierza zrezygnować z handlu z Unią, albo poważnie go ograniczyć
Aż jedna czwarta brytyjskich eksporterów po brexicie albo w ogóle zamierza zrezygnować z handlu z Unią, albo poważnie go ograniczyć
24 lutego 2021
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Polska ostrzy sobie zęby na firmy szukające nowego adresu po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Ale trudno będzie urwać duży kawałek z tego tortu. Nasz rynek stawia zbyt wiele barier

Prawie połowa brytyjskich firm eksportujących swoje towary na rynek Unii Europejskiej ma kłopoty z dostosowaniem się do zmian zasad w handlu towarami ze wspólnotą po ostatecznym rozwodzie Londynu z Brukselą – wynika z badań przeprowadzonych w połowie lutego przez British Chambers of Commerce. Może to mieć poważne konsekwencje dla biznesu na Wyspach: aż jedna czwarta eksporterów albo w ogóle zamierza zrezygnować z handlu z Unią, albo poważnie go ograniczyć. Przedsiębiorcy, dla których wymiana z kontynentem była do tej pory istotną częścią działania, poważnie rozważają przeniesienie interesu na terytorium UE.

– Rozwijając z sukcesami przez ostatnie 25 lat sprzedaż na terenie całej UE, która stanowiła ostatnio około połowy naszych przychodów, teraz stoimy w obliczu upadku naszego unijnego biznesu z powodu komplikacji związanych z brexitem. Nasi klienci z kontynentu sygnalizują, że nie zaakceptują dodatkowych ceł i wybiorą naszych konkurentów z UE. Kto może ich winić? Zrobiłbym to samo – mówił dla gazety „The Guardian” Mike Bennett, właściciel małej firmy tekstylnej Bennet Silks. Przedsiębiorca ostatecznie zdecydował się na uruchomienie centrum dystrybucji we Francji. Ale – o czym donosi brytyjska prasa – firmy z Wysp najczęściej wybierają Holandię. Amsterdam już pokonał Londyn w dziedzinie, w której Brytyjczycy do tej pory byli jedną z potęg. Londyńskie City było europejskim centrum usług finansowych. Ale już w styczniu było inaczej, np. dzienne obroty na parkiecie Cboe w stolicy Holandii były większe, wyniosły 9,2 mld euro, w porównaniu z 8,6 mld na giełdzie w Londynie. Amsterdam rządzi, bo – jak tłumaczył Agencji Reutera David Howson, prezes Cboe Europe, holenderski rynek finansowy ostatnio bardzo szybko rósł, w czym pomagało szerokie stosowanie języka angielskiego w mieście i holenderskie przepisy, przyjazne globalnym inwestorom. W przeciwieństwie do innych krajów europejskich, które są nastawione przede wszystkim na wspieranie krajowych przedsiębiorstw.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.