Pieniądze od internautów są czasem dla firmy ostatnią deską ratunku
Przedsiębiorcy szukają pomocy, organizując zbiórki na portalach crowdfundingowych. Ze zmiennym szczęściem
Na platformach organizujących zbiórki pieniędzy można znaleźć ogłoszenia tych, którzy nie mogą teraz normalnie zarabiać – restauracji i barów, kin, teatrów czy firm z branży turystycznej. Wspólny mianownik – duże tarapaty finansowe i chęć uchronienia biznesu przed upadkiem. Jedni wskazują, że do zbiórki zmusiły ich kredyty, inni, że pomoc z tarcz okazała się niewystarczająca bądź jej nie otrzymali.
Wciąż jednak internetowe zbiórki to marginalne zjawisko w skali całego biznesu. – Zainteresowanie rośnie, ale nie jest tak duże, jak mogłaby na to wskazywać obecna sytuacja w kraju. Spowodowane jest to moim zdaniem brakiem wiedzy o crowdfundingu i możliwościach, jakie on daje – mówi Kamil Rogulski, menedżer ds. kluczowych klientów na platformie Wspieram.to. Kwoty, o które ubiegają się przedsiębiorcy, są bardzo zróżnicowane. Średnia to ok. 40 tys. zł.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.