Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Koniec epoki Daniela Obajtka w Orlenie

5 lutego 2024
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Do pracy w roli prezesa Orlenu Daniel Obajtek przyszedł dokładnie sześć lat temu, zastępując Wojciecha Jasińskiego, zarządzającego firmą od przejęcia władzy przez Prawo i Sprawiedliwość pod koniec 2015 r. Akcje Orlenu kosztowały wtedy 104,8 zł. Poprzedni tydzień notowania zakończyły na poziomie 65,8 zł, o 37 proc. niżej. Wyniki dzisiejszej sesji skorygują ten wynik, ale bilansu nie zmienią – inwestorzy negatywnie ocenili rządy Obajtka. Sprawiedliwsze dla odchodzącego prezesa będzie wzięcie pod uwagę całkowitej stopy zwrotu, uwzględniającej także wypłacone dywidendy. W takim ujęciu ubytek wartości w ciągu sześciu lat jest mniejszy i wynosi 18 proc. Z 16 spółek, które w dniu nominacji Obajtka znajdowały się w składzie indeksu WIG20 i nie zostały później przejęte przez płocki koncern, 11 wygrało z Orlenem pod względem stóp zwrotu. Akcje Orlenu wypadły słabiej od indeksu WIG (+23 proc.), przegrały też z branżowym Stoxx Europe 600 Oil & Gas (+13 proc., bez dywidend), w którego wyliczaniu są uwzględniane.

A mogło być inaczej. Pierwszą ważną decyzją prezesa było podpisanie listu intencyjnego ze Skarbem Państwa w sprawie przejęcia kontroli nad Lotosem i w tym dniu notowania akcji Lotosu i Orlenu rosły o 5–7 proc., dystansując konkurencję z WIG20. Pomysł zgromadzenia paliwowych aktywów kontrolowanych przez państwo w jednej firmie spotkał się na początku z pozytywnym odbiorem inwestorów. Zaledwie trzytygodniowy odstęp między powołaniem Obajtka a podjęciem tej decyzji wskazują, że zbudowanie polskiego czebola było podstawowym zadaniem nowego prezesa. Wywiązał się z niego w stu procentach, najpierw przejmując Lotos, głównego krajowego konkurenta, a później PGNiG, faktycznego monopolistę na rynku gazu. Do grupy kapitałowej dołączyła też Energa, którą Obajtek zarządzał przed Orlenem. Po przejęciach spółka umocniła się na pozycji największej firmy krajowej i stała się dostrzegalna na arenie międzynarodowej. W zestawieniu największych pod względem przychodów europejskich firm notowanych na giełdach, sporządzonym przez magazyn „Fortune” w listopadzie 2023 r., Orlen znalazł się na 44. miejscu. Dzięki dobrej koniunkturze w branży zysk netto za ostatnie cztery kwartały, za które spółka opublikowała dane, przekracza 30 mld zł i jest ponadczterokrotnie wyższy niż przed przyjściem Obajtka.

Skoro wyniki finansowe są tak dobre, to skąd tak słabe zachowanie kursu? Przede wszystkim dlatego, że nie wszystkie decyzje Obajtka dają się obronić na poziomie biznesowym. Inwestorzy mieli prawo przypuszczać, że ich celem jest wsparcie znajdującego się u władzy PiS, do którego należy odchodzący prezes. Tak jak wtedy, gdy Orlen kupował wydawnictwo Polska Press, żeby z wydawanej przez firmę lokalnej prasy uczynić tubę propagandową rządu, czy gdy koncern utrzymywał niskie ceny paliw na stacjach przed wyborami. Orlen wyjaśniał, że należy do niego niecałe dwie trzecie rynku paliw, nie może innym dyktować cen, więc podejrzenia o manipulację cenami są bezzasadne. Kiedy jednak na początku 2023 r. VAT na paliwa, czasowo obniżony do 8 proc., wracał do 23 proc., a ceny na stacjach nie drgnęły, prezes tłumaczył, że taką decyzję firma podjęła dla dobra nas wszystkich. Wątpliwości, dla kogo w istocie pracowały aktywa Orlenu pod rządami Obajtka, wydają się zatem uzasadnione. ©

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.