Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Co nowego u bitcoina

5 stycznia 2024
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

To już półtorej dekady, odkąd – na poły już legendarny – Satoshi Nakamoto stworzył bitcoina. Od tamtej pory kryptowaluty przeszły bardzo długą drogę: od początkowej ekscytacji nerdów, przez ogromny boom i spekulację oraz krach, aż po trwającą dziś odbudowę swojej pozycji.

Z zachodniego punktu widzenia bitcoin (i jego przeróżni kuzyni) odpowiadał przez te lata na dwie potrzeby. Pierwsza – to anarchizujące marzenie o wolnym i niezależnym od rządów oraz wszelkiej korupcji „czystym” pieniądzu zdecentralizowanym. Druga – to popularność wśród tych użytkowników, którzy z najróżniejszych powodów (w tym nielegalnych) nie chcą zostawiać śladów po transakcjach. Ale w miarę postępującej regulacji rynku obie te funkcje zostały mocno ścięte. W efekcie bitcoin (oraz jego kuzyni) stał się dla użytkowników w krajach bogatych po prostu jedną z wielu możliwych inwestycji.

Zupełnie inaczej sprawy mają się za to w państwach spoza grupy najbogatszych i najbardziej rozwiniętych. Nigeria czy Turcja to dziś kraje, w których około połowy mieszkańców deklaruje posiadanie kryptowalut. W Brazylii, Argentynie, Indiach czy Malezji to ok. 30 proc. populacji. Dla porównania najwyżej sklasyfikowane w tym zestawieniu kraje rozwinięte to Szwajcaria i Korea Południowa, gdzie używanie kryptowalut deklaruje ok. 20 proc. obywateli. Gdy się patrzy na statystyki, widać wyraźny trend: liczba użytkowników e-walut w krajach niezachodnich rośnie gwałtownie po wybuchu pandemii oraz wskutek inflacji, która nadeszła po niej. Jeszcze w 2020 r. w Turcji bitcoiny trzymało tylko 15 proc. populacji. A w Indiach czy Brazylii ledwie ok. 10 proc. A dziś trzy lub cztery razy tyle.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.