Amerykanie trzymają się mocno
Ameryka też się sypie, to osobny rozdział” – kto pamięta „12 groszy” Kazika? Ale w rzeczywistości pogłoski o politycznym i gospodarczym zgonie USA są przedwczesne. Nikt nie zaprzeczy temu, rzecz jasna, że Wuj Sam ma problemy – to kraina wielkich nierówności społecznych, niesprawiedliwości, wzajemnej nienawiści, a także wojen kulturowych, przy których polsko-polskie starcia to dziecinna igraszka. Ale w świetle dużych liczb oraz megatrendów Stany Zjednoczone wciąż wymiatają.
Nie wierzycie? To zerknijcie do pracy Roberta McCauleya (Uniwersytet Oksfordzki) i Hiro Ito (Uniwersytet Stanowy w Portland). Ekonomiści zbadali, jak wpływ na pozycję Ameryki miało zamrożenie rezerw walutowych Centralnego Banku Federacji Rosyjskiej (CBFR), do którego doszło po rozpoczęciu putinowskiej agresji na Ukrainę.
Wielu komentatorów wieszczyło, że mamy do czynienia ze zmierzchem dolara jako globalnej waluty rezerwowej. Przewidywano, że skoro przez pierwsze 20 lat XXI w. „baksy” były w bilansach dewizowych reszty świata zastępowane (niezbyt szybko) przez inne waluty (euro), to obecnie, po wybuchu pierwszego w naszych czasach konfliktu między mocarstwami, z dolarem będzie coraz gorzej. Prognozowano, że aresztowanie zagranicznych walut należących do CBFR zniechęci niezachodnie kraje świata do tego, by trzymać swoje rezerwy w dolarze właśnie, że przerzucą się np. na renminbi albo złoto, w ostateczności na euro i funty. Tak odpalony mechanizm miał być początkiem końca „nieziemskiego przywileju”, jakim cieszyła się od II wojny światowej waluta z podobiznami amerykańskich prezydentów. Efektem tego bonusu była przewaga USA na każdym polu (od technologii po wojskowość) związana z tym, że popyt na produkowany przez nich jednym kliknięciem pieniądz (bo przecież tak się dziś produkuje pieniądz fiducjarny) nie skończy się nigdy. Bo skończyć się po prostu nie może.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.