LOT z przejściową strategią
LOT coraz bardziej w liczbie pasażerów będą wyprzedzać tanie linie. Przewoźnik nie ma innego wyjścia, niż rozwijać skrzydła na lotniskach regionalnych
Narodowego przewoźnika czeka kilka nerwowych lat. Macierzyste lotnisko LOT-u – czyli warszawskie Okęcie jest już niemal zapchane. Jego rozbudowa, która ma zwiększyć przepustowość, zakończy się dopiero w 2029 r. Na otwarcie lotniska w Baranowie, w którym linia mogłaby rozwinąć skrzydła, trzeba natomiast poczekać przynajmniej do 2032 r. To oznacza, że LOT coraz bardziej w liczbie pasażerów z Polski będzie wyprzedzać tanie linie – Ryanair i WizzAir. Przy ograniczeniach w Warszawie stale uruchamiają one nowe rejsy z lotnisk regionalnych. Ryanair zepchnął narodowego przewoźnika na drugie miejsce już w poprzedniej dekadzie, a WizzAir wyprzedził go w 2023 r.
LOT przyznaje, że w tej sytuacji nie ma wyjścia i musi rozwijać siatkę bezpośrednich połączeń z lotnisk regionalnych. Po uruchomieniu rejsów z Radomia i Krakowa szykuje też loty z Gdańska. Chce również odebrać tanim liniom część pasażerów na trasach „emigracyjnych” do polskich miast – z Wielkiej Brytanii czy Norwegii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.