Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Firmy mogą szkolić zamiast zwalniać pracowników

10 lipca 2009

● Przedsiębiorstwo będzie mogło przeznaczyć wsparcie na zrealizowanie programu zwolnień monitorowanych

● Tak zwane szkolenia otwarte, czyli adresowane do wielu przedsiębiorstw, będą bezpłatne

Przedsiębiorcy, którzy zamiast zwalniać pracowników wyślą ich na szkolenie, będą mogli uzyskać unijną pomoc. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego (MRR) przygotowało pakiet projektów rozporządzeń, które zmieniają zasady korzystania przez firmy ze szkoleń dofinansowanych przez UE. Nowe przepisy mają zachęcić przedsiębiorstwa do inwestowania w rozwój zawodowy pracowników, a z drugiej strony wspomóc zagrożone firmy w zmianie profilu ich działalności i uchronić je od zwolnień.

Projekt rozporządzenia ministra rozwoju regionalnego w sprawie udzielania ograniczonej kwoty pomocy zgodnej ze wspólnym rynkiem w ramach PO KL wprowadza tzw. nowy środek pomocy dla firm w trudnej sytuacji ekonomicznej. Przedsiębiorstwa będą mogły uzyskać nawet 0,5 mln euro pomocy m.in. na szkolenia bez konieczności wnoszenia wkładu prywatnego. Do tej pory tzw. pomoc de minimis mogła wynieść maksymalnie 200 tys. euro.

Zwiększona kwota pomocy będzie jednak przysługiwała tylko tzw. przedsiębiorstwom zagrożonym, które popadły w problemy finansowe po 1 lipca 2008 r. Będzie też mogła być udzielana tylko do końca 2010 roku.

Do tej zmiany w prawie zobligowała państwa członkowskie UE Komisja Europejska, wydając 4 kwietnia 2009 r. komunikat w tej sprawie. Nowe rozporządzenie może zacząć obowiązywać już na przełomie października i listopada.

Za 500 tys. euro unijnej pomocy zagrożona firma będzie mogła zrealizować program zwolnień monitorowanych, delegować pracownika na szkolenia, zamówić usługi doradcze, a także doposażyć albo wyposażyć nowe miejsce pracy. Realizując program takich zwolnień, przedsiębiorcy muszą zapewnić pracownikom wsparcie w postaci szkoleń. Drugi warunek to ponowne zatrudnienie przeszkolonych pracowników.

Ten ostatni wymóg nie podoba się pracodawcom, ponieważ ich zdaniem jest niezgodny z koncepcją zwolnień monitorowanych.

– Stawia pod znakiem zapytania sens tworzenia programu wsparcia dla zwalnianych pracowników i uniemożliwia przedsiębiorcom prowadzenie efektywnej restrukturyzacji zatrudnienia – uważa Marzena Chmielewska z PKPP Lewiatan.

Rozwiązania broni natomiast Joanna Hejft-Wolska z firmy doradztwa podatkowego Deloitte.

– To jest pomoc przedsiębiorstwom zagrożonym. Firma ma szansę zmienić swój profil przez zmianę kwalifikacji pracowników – zauważa Joanna Hejft-Wolska.

Jak ustaliliśmy, w MRR powstaje też projekt innego rozporządzenia, które przyzna Państwowej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) uprawnienia do udzielania zagrożonym przedsiębiorstwom wsparcia w postaci nowego środka pomocowego, ale tylko w ramach jednego projektu systemowego, tzw. instrumentu szybkiego reagowania.

Do podnoszenia kwalifikacji pracowników zamiast ich zwalniania ma też zachęcić pracodawców nowelizacja rozporządzenia ministra rozwoju regionalnego w sprawie udzielania przez PARP pomocy finansowej w ramach PO KL. Ma wejść w życie na przełomie września i października. Najważniejszą zmianą jest objęcie tzw. pomocą de minimis, czyli nawet do 100-proc. dofinansowaniem szkoleń otwartych, organizowanych dla wielu firm.

Firmy będą mogły (jeśli jeszcze nie przekroczyły pułapu dozwolonej pomocy de minimis) delegować pracowników na takie kursy bezpłatnie, ponieważ nie będzie wymagany od nich wkład prywatny. Do tej pory w przypadku szkoleń o tematyce ogólnej wynosił on od 20 proc. dla mikro i małych firm do 40 proc. dla dużych przedsiębiorstw.

Pomocą de minimis nie zostały jednak objęte tzw. szkolenia zamknięte (szyte na miarę), które są przygotowywane na potrzeby konkretnego przedsiębiorstwa. Firmy nadal będą musiały wnosić wkład lub jego ekwiwalent w postaci wynagrodzeń dla pracowników, którzy szkolą się w czasie pracy.

To rozwiązanie nie podoba się przedstawicielom pracodawców, którzy widzą w nim chęć pobudzenia popytu na szkolenia otwarte.

– Szkolenia otwarte są na wysokim poziomie ogólności, a przez to mniej efektywne niż zamknięte, które bardziej skupiają się na potrzebach przedsiębiorcy i na otoczeniu, w którym działa. Firmom w kryzysie najbardziej są potrzebne szkolenia specjalistyczne, a te są organizowane najczęściej w systemie zamkniętym – podkreśla Ewa Fedor z Konfederacji Pracodawców Polskich.

Pracodawcy podkreślają, że zmiana w prawie będzie najbardziej korzystna dla firm szkoleniowych i instytucji otoczenia biznesu.

Nie zgadza się z tym Agnieszka Rybińska, wiceprezes PARP. Tłumaczy, że ze szkoleń zamkniętych, które mają ponadregionalny charakter, korzystają głównie średnie i duże przedsiębiorstwa, które najczęściej wnoszą wkład własny w postaci wynagrodzeń pracowników. W szkoleniach otwartych, na które są wysyłane przede wszystkim kadry małych firm, wkład własny do tej pory był wnoszony w postaci gotówki.

– Chodzi nam przede wszystkim o zmotywowanie mniejszych firm, aby mimo kryzysu delegowały pracowników na szkolenia – mówi Agnieszka Rybińska.

162744b2-bcc3-46f3-b343-b9688e93cdf6-38963020.jpg

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.